Podejmowane w trakcie rozgrywki decyzje będą miały wpływ na to, jakie zakończenie odblokujesz pod koniec kampanii fabularnej. Poza drobnymi różnicami w końcowych scenach, zakończenia można podzielić na dwa główne rodzaje, czyli dobre i złe.

Wszystko rozpoczyna się po zdobyciu leku dla Anny i ucieczce z Instytutu. W jej trakcie Artem zostaje ranny, ale ratuje go Młynarz. W końcu główny bohater dostaje się na pokład Aurory, gdzie Katia musi dokonać transfuzji krwi, pobierając ją od innych osób w pociągu.

I to jest właśnie kluczowy moment zakończenia. Artem musi bowiem otrzymać odpowiednią ilość krwi, a wśród dawców znajdą się jego kompanii z poprzednich misji, a zatem Kniaź, Damir i Alosza. Jeśli przynajmniej dwóch z nich jest w stanie oddać bohaterowi krew, to Artem przeżyje.

W ten sposób dojdzie do dobrego zakończenia, w którym główny bohater przejmuje Zakon po zmarłym Młynarzu i wraz z załogą rozpoczyna nowe życie. Jeśli ilość krwi jest niewystarczająca do przeprowadzenia transfuzji, to Artem umrze, a w ostatniej scenie obejrzymy jego pogrzeb zorganizowany przez załogę Aurory.

Najważniejsze o czym należy pamiętać przy ratowaniu kompanów w poszczególnych rozdziałach (Wołdze, Morzu Kaspijskim oraz Tajdze), to niezabijanie tubylców. W Wołdze będą to lokalni chłopi i fanatycy Silantiusa, w Morzu Kaspijskim dobrze jest ratować więźniów, a w Tajdze nie zabijać pionierów, ani piratów.

zakonczenie

W praktyce wymusza to najczęściej wybieranie w kluczowych momentach taktyki skradankowej, polegającej na cichym działaniu i ogłuszaniu przeciwników, a nie ich zabijaniu. Oprócz tego należy jeszcze spełnić inne drobne warunki, opisane na wspomnianej wyżej stronie o towarzyszach. Jeśli postawisz na wariant otwartej walki z dużą ilością ofiar, to jest duża szansa, że doprowadzisz do złego zakończenia.

Reklama

O autorze

Michał Basta

Michał Basta

Redakcja Eurogamer.pl

Michał pracuje głównie nad poradnikami, ale od czasu do czasu wspiera zespół także innymi tekstami i materiałami. Prywatnie kolekcjoner książek, filmów i planszówek.

Więcej artykułów od Michał Basta