Digital Foundry: Pierwsze spojrzenie na Batman: Arkham Knight

Jednak można wydać dopracowany produkt na premierę.

Smutna prawda jest taka, że wielkie premiery tej generacji konsol często stawiają na podejście „wydaj teraz, napraw później”. Na szczęście studio Rocksteady w Batman: Arkham Knight prezentuje całkiem inną postawę. Po dokładnych testach wersji recenzenckiej na PlayStation 4 z radością informujemy, że gra ukaże się w dopracowanej formie. W zwieńczeniu trylogii od studia Rocksteady świetna jest nie tylko rozgrywka, ale także jej stabilne, płynne działanie.

Pracujemy jeszcze nad pełną analizą, ale obecnie możemy zaoferować szybkie, pozbawione spoilerów spojrzenie na wersję PS4. Warto dodać, że to kod recenzencki, włączony na testowym modelu konsoli, przez co w materiale wideo zauważyć można znaki wodne. Testy ujawniają jednak solidny obraz tego, czego możemy się spodziewać się 23 czerwca, w dniu premiery.

Po pierwsze, podobnie jak inne tytuły z otwartym światem, Arkham Knight działa w 30 klatkach na sekundę, z adaptacyjną synchronizacją pionową. Całość sprawdza się dobrze w praktyce: w odróżnieniu od odsłon tej serii na sprzęt poprzedniej generacji, bazujących na podobnych założeniach, spadki poniżej 30 FPS są na PlayStation 4 rzadkością. Tearing wkrada się jedynie w ekstremalnych momentach, jak podczas nadwyrężenia silnika fizycznego w trakcie jazdy Batmobilem. Ciemna paleta kolorów sprawia ponadto, że przesunięcie klatek trudno jest dostrzec.

Analiza wydajności Batman: Arkham Knight na PS4 pokazuje imponujące wyniki. Solidne 30 FPS, z małymi spadkami w najbardziej wymagających miejscach Gotham. Wszystko inne działa tak, jak powinno.

Poza jednym drobnym zacięciem przy przejmowaniu kontroli nad postacią, reszta rozgrywki to stałe 30 FPS. Są też płynne przejścia pomiędzy przerywnikami i akcją, co dodatkowo podkreśla stabilność. Jedyna rysa to pościgi z Batmobilem, gdzie przez chwilę notujemy 26 klatek na sekundę. Wszystko inne - bitwy z czołgami przeciwnika i przemykanie nad miastem - to czyste 30 FPS, bez spadków i innych problemów.

Imponuje także dopracowanie tytułu. Po spędzeniu w grze wielu godzin nie zaobserwowaliśmy niemal żadnych błędów, jedynie z lekką nutką doczytywanie geometrii i oświetlenia w dalszej odległości, czego nie da się zauważyć podczas „normalnej” rozgrywki. Jedyny prawdziwy kłopot objawił się podczas przejażdżki Batmobilem, gdy wypadliśmy „poza mapę”. Reszta przygody przebiegała bez przeszkód.

Zdążyliśmy niemal ukończyć główną fabułę i wydaje się, że można traktować sekcję otwierającą (widoczną w naszym materiale wideo powyżej) jako wyznacznik wysokiej jakości i wydajności w dalszych rozdziałach. Rocksteady pokazuje pewność siebie i nie możemy się już doczekać powrotu do gry.

Reklama

Skocz do komentarzy (54)

Autor

Thomas Morgan

Thomas Morgan

Senior Staff Writer, Digital Foundry

32-bit era nostalgic and gadget enthusiast Tom has been writing for Eurogamer and Digital Foundry since 2011. His favourite games include Gitaroo Man, F-Zero GX and StarCraft 2.

Powiązane materiały

Na stronie

Komentarze (54)

Komentarze zostały zamknięte.

Ukryj komentarze z niską oceną
Sortuj:
Wątki z odpowiedziami