Skip to main content

Twórcy jednej gry. Stworzyli hit i słuch o nich zaginął

Halo, gdzie jesteście?

Podczas gdy Square Enix wydaje piętnastą odsłonę legendarnej serii Final Fantasy, a Telltale Games odradza się jak feniks z popiołów, by tworzyć kolejne interaktywne seriale, istnieją i takie studia, które stworzyły jeden tytuł i zniknęły w mrokach dziejów.

Ale czy rzeczywiście „istnieją”? Czy ów przeklęty tytuł pociągnął ich firmy na dno, a może po prostu uświadomił im, że tworzenie gier nie jest dla nich? Oto, jaki los spotkał owych twórców jednego przeboju.

Do rodzimych rekordzistów zaliczyć można Techland. Wrocławskie studio tworzy gry od 1995 roku i ma ich na konice ponad 60. Jedną z pierwszych było Prawo Krwi - swojska bijatyka, w której zakładamy ortalionowe spodnie i walczymy z ulicznymi bandziorami.

Firewatch (Campo Santo)

O Firewatchu pisałem już na łamach serwisu nie raz, bo to jedna z moich ulubionych gier wszechczasów. Debiutancka i - jak możecie się domyślić - jedyna produkcja studia Campo Santo opowiada historię Henry’ego - mężczyzny, który zatrudnia się jako strażnik leśny w Shoshone National Forest w stanie Wyoming. Uciekający przed problemami bohater poznaje „na łączach” kobietę imieniem Delilah. Głównym wątkiem opowieści jest rozwijająca się między nimi przyjaźń, zaś zabawa polega w dużej mierze na eksploracji i podejmowaniu wyborów.

Choć pomysł na grę nie brzmi zbyt oryginalnie, to zarówno narracja, jak i rozgrywka okazują się niesamowicie angażujące. To jedyne w swoim rodzaju doświadczenie. Nic więc dziwnego, że ucieszyłem się, gdy podczas gali The Game Awards w 2017 roku twórcy ogłosili, że pracują nad nową grą - In the Valley of Gods. Niestety, po przejęciu studia przez firmę Valve prace zostały wstrzymane i do dziś nie ukazała się żadna nowa produkcja Campo Santo. Co jednak ciekawe, karta gry w serwisie Steam informuje, że In the Valley of Gods zostanie wydane w 2029 roku. Cóż, nadzieja umiera ostatnia.

L.A. Noire (Team Bondi)

Duży, otwarty świat, amerykańska metropolia oraz policjanci ścigający złodziei, morderców i inne szumowiny. Brzmi jak GTA, a jednak L.A. Noire to gra zupełnie inna, bo pozwalająca stanąć po przeciwnej stronie odwiecznej wojny dobra ze złem. Jako początkujący „krawężnik” pniemy się po szczeblach policyjnej kariery, ryzykując nie tylko utratę reputacji, ale i życia. Kapitalny debiut studia Team Bondi zasłynął między innymi emocjonującą, filmową opowieścią w klimatach noir oraz wykorzystaniem bardzo zaawansowanej jak na ówczesne czasy technologii MotionScan, która nadała postaciom wyjątkowego realizmu.

Za zamkniętymi drzwiami firmy nie działo się jednak najlepiej. Produkcja trwała aż siedem lat, pustosząc skarbce niewielkiego studia. By nadrobić braki kadrowe, skromna załoga pracowała po kilkanaście godzin dziennie. Mimo ciepłego przyjęcia gry i komercyjnego sukcesu, Team Bondi okazało się winne czterdziestu wierzycielom kwotę 1 400 000 dolarów australijskich, z czego większość stanowiły niewypłacone pensje oraz premie. Ostatecznie studio zostało zlikwidowane, ale w związku z tym, że prawa do L.A. Noire należą do firmy Rockstar, istnieje szansa, że któregoś dnia marka otrzyma drugie życie.

Night in the Woods (Infinite Fall)

Ta niezwykle klimatyczna, sentymentalna i przepełniona humorem gra z 2017 roku to kolejna pozycja, która znajduje się w mojej ścisłej „topce” gier wszechczasów. Tytuł studia Infinite Fall opowiada o kotce imieniem Mae, która - po tym jak rzuciła studia - wraca do rodzinnego miasteczka Possum Springs. Szybko udaje się jej odnowić stare znajomości i wkrótce wraz z grupką przyjaciół próbuje odkryć mroczną tajemnicę pobliskiego lasu. Niech jednak nie zmylą nikogo zwierzęcy bohaterowie oraz kolorowa, animowana oprawa graficzna - Night in the Woods to naprawdę świetnie opowiedziana, dojrzała historia, która potrafi chwycić za serducho.

Po komercyjnym i artystycznym sukcesie gry twórcy założyli nowe studio o nazwie The Glory Society, ale jego dorobek okazał się jeszcze skromniejszy niż Infinite Fall, które dało światu tylko jedną grę. W listopadzie 2023 roku media obiegła bowiem informacja o złym stanie zdrowotnym współzałożyciela studia The Glory Society i twórcy Night in the Woods - Scotta Bensona. Ciężka niewydolność serca nie pozwoliła mu kontynuować prac nad kolejnym tytułem, Revenant Hill, który miał ukazać się pod nowym szyldem. Projekt został oficjalnie zamknięty, a komunikat firmy nie pozostawia cienia nadziei, że gra kiedykolwiek powstanie.

The Stanley Parable (Galactic Cafe)

The Stanley Parable zaczynało jako mod do gry Half-Life 2, tworzony przez 22-letniego studenta Davey’a Wredena. Tytułowy Stanley jest pracownikiem korporacji, który pewnego dnia przestaje otrzymywać służbowe polecenia. Zdumiony spostrzega, że w biurze nie ma nikogo poza nim oraz... głosem Narratora, który nieustannie mu towarzyszy, burząc czwartą ścianę - z tego powodu The Stanley Parable często określane jest mianem „narracyjnego eksperymentu”. Widząc w tytule szansę na komercyjny sukces, w 2013 roku pod szyldem Galactic Cafe ukazał się płatny remake, zawierający wiele usprawnień oraz dodatkowe zakończenia.

Eksperymentalny tytuł przypomniał o sobie w 2021 roku, za sprawą wersji Ultra Deluxe, za której sterami stanęło tym razem studio Crows Crows Crows. I choć jedynym tytułem w bibliotece zespołu Galactic Cafe pozostaje remake The Stanley Parable z 2013 roku, osoby zaangażowane w jego stworzenie nadal działają w branży. Davey Wreden jest autorem gry The Beginner's Guide, a William Pugh - który współtworzył remake „Stanleya” - odpowiada między innymi za Accounting i Dr. Langeskov, The Tiger, and The Terribly Cursed Emerald: A Whirlwind Heist.

Disco Elysium (ZA/UM)

Disco Elysium to wyjątkowa gra wyprodukowana przez estoński kolektyw artystyczny ZA/UM. Akcja toczy się w fikcyjnym mieście Revachol, dla którego inspiracją były kraje post-sowieckie, jak również Paryż lat 70. XIX wieku. Trawione korupcją i strajkami, staje się miejscem brutalnej zbrodni, której tajemnicę musimy rozwikłać. Wątek kryminalny okazuje się jednak tylko pretekstem. Disco Elysium to trochę filozoficzna rozprawa, a trochę polityczny anty-manifest. Nie brakuje tu jednak humoru, kapitalnie napisanych postaci i angażujących wątków, a dzieło broni się też jako pełnoprawna gra RPG, z ciekawymi i oryginalnymi systemami rozwoju.

W październiku 2022 roku reżyser kreatywny, Robert Kurvitz, pozwał spółkę Tütreke OÜ w związku z przejęciem własności intelektualnej. Firma miała rzekomo przywłaszczyć pieniądze należące do kolektywu, przeznaczone na produkcję kontynuacji Disco Elysium, i wykorzystać je, by wykupić większościowy pakiet udziałów w ZA/UM. Batalia sądowa trwa, ale najsmutniejszą informacją dla nas, graczy i graczek, jest to, że studio zatrzymało prace nad kontynuacją hitu z 2019 roku. Anulowane zostały również inne projekty, m.in. gra science-fiction oraz tajemniczy projekt o kryptonimie X7. Choć ZA/UM wciąż istnieje, moim zdaniem Disco Elysium jest i pozostanie jedyną grą estońskiego studia.

Zobacz także