Crash Bandicoot 4: Najwyższy czas - Recenzja: powrót z mocą dynamitu

Jamraj w świetnej formie.

Cykl z Crashem doczekał się po trzech częściach kilku sequeli, jednak większość z nich nie zyskała uznania fanów oryginalnych gier od studia Naughty Dog. Zespół Toys For Bob, odpowiedzialny za odświeżenie trylogii Spyro, dowodzi jednak swojej wartości kontynuacją, która wpasowuje się w kanon i bawi jak za dawnych lat. Crash Bandicoot 4 to świetna platformówka.

Najwyższy czas jest bezpośrednim sequelem Warped. Australijski torbacz znów musi powstrzymać Neo Cortexa i N. Tropy przed zemstą, która zagraża nie tylko światu, ale i wszystkim wymiarom czasoprzestrzeni. Co to oznacza dla graczy? Wycieczki w czasie i przestrzeni! Wraca również sporo starych bohaterów, choć nie wszyscy. Czuć, że twórcy chcą zostawić sobie kilka asów w rękawie do wykorzystania w potencjalnych rozszerzeniach bądź kontynuacjach. Jeżeli utrzymają poziom, to nie mamy nic przeciwko.

Niezbyt skomplikowana, za to pełna komediowych akcentów fabuła doskonale nastraja nas do zabawy skupionej na pokonywaniu coraz to wymyślniejszych poziomów i stanowi relaksujący przerywnik rozgrywki wypełnionej skakaniem i skazywaniem Crasha na śmierć na sto różnych sposobów.

Crash_Bandicoot_4___recenzja_01
Projekt etapów pozwala budować naprawdę angażujący gameplay (Crash Bandicoot 4 - Recenzja)

Początkowy etap pełniący rolę wprowadzenia i rozgrzewki to już klasycznie tropikalny dom głównego bohatera. Zupełnie jak dwadzieścia lat temu wirujemy, zbierając jabłka, psujemy przeszkody i aktywujemy skrzynie z dynamitem. Dużą i doskonałą nowinką jest cień postaci będący jednocześnie celownikiem, który informuje gracza, gdzie wyląduje. Z początku wydaje się to sporym ułatwieniem, ale w dalszych etapach jest to wręcz niezbędne, by przetrwać platformowy magiel.

Niedługo po wprowadzeniu odkrywamy, że poza ratującą naszą skórę maską Aku Aku, Crash uzyskuje dostęp do nowych „kwantowych masek". Dopiero wtedy zaczyna się prawdziwa jazda bez trzymanki. Każda maska ma zupełnie inne właściwości i zmienia otaczającą nas rzeczywistość za pomocą spowalniania czasu, manipulacji grawitacją, wzmocnienia wirowania Crasha i Coco, a nawet materializowania obiektów z innych wymiarów.

Poziomy budowane są pod jak najefektywniejsze wykorzystanie masek. Podobnie jak w oryginalnej trylogii - ukończenie etapu to wyzwanie, ale prawdziwym testem umiejętności jest zniszczenie wszystkich skrzyń i zebranie maksimum owoców Wumpa, co bez mistrzowskiego obycia się z kwantowymi maskami nie jest możliwe.

Crash_Bandicoot_4___recenzja_02
Każdy

Poza maskami, Crash i Coco (możemy do woli wybierać kim chcemy przechodzić poziomy) pokonują kolejne etapy bujając się na linach, biegając po ścianach, ślizgając się na rampach w coraz to ciekawszych światach z barwnymi przeciwnikami czającymi się, by nas zgładzić. Niektóre etapy są tak poplątane i skomplikowane, że ukończenie ich będzie wymagało sporo wprawy, ale niestety momentami nie od nas zależy czy osiągniemy sukces. Niektóre łamigłówki platformowe, albo zjazdy prowadzone są ujęciami kamery, która utrudnia precyzję, co momentami może frustrować.

Mimo że światy dzielą się na kilka etapów o tej samej, konkretnej tematyce (choćby postapokaliptycznej czy prehistorycznej), to nie czujemy powtarzalności. Zawsze widzimy nowe pomysły twórców związane z projektem plansz bądź też urozmaicenia w postaci nowych bohaterów.

Są też plansze specjalne, które przemierzamy jako bohatersko-pirackie wcielenie byłej dziewczyny Crasha, nie do końca zły Dingodile, a nawet jako sam Doktor Neo Cortex. Każda z tych postaci ma zupełnie inny zestaw umiejętności, a ich etapy spokojnie mogłyby być rozbudowane do rozmiaru oddzielnych gier. Tawna, poza pięściami, posługuje się specjalną liną o licznych zastosowaniach, Cortex strzela z broni energetycznej, a Dingodile urządzeniem przypominającym odkurzacz wciąga i wystrzeliwuje wszystko co znajdzie na drodze.

Zabawa dodatkowymi postaciami jest udanym urozmaiceniem, choć nie jest bez wad. Przeszkadza bowiem brak precyzyjnego strzelania. Zarówno N. Cortex jak i Dingo swoimi gadżetami miotają w kierunku przez nas wybranym, ale bez gwarancji, że uda nam się trafić w to co chcemy. Minus poważnie odczuwalny w etapach na czas, gdzie jeżeli nie zniszczymy czegoś szybko, to musimy powtarzać od punktu autozapisu.

Ukończenie całej gry zależne jest od umiejętności graczy, ale nawet najzręczniejsi nie poczują niedosytu. Zarówno wyciskanie wszystkiego z poziomów, zbieranie diamentów, jak i odblokowywane etapy bonusowe, stanowią prawdziwe wyzwanie. Precyzyjne skakanie po skrzynkach, gdzie jeden błąd kończy się upadkiem w przepaść, potrafi zadziałać lepiej niż mocna kawa, ale jest też piekielnie wciągające.

Dodatkowym elementem wartym uwagi są ustawienia bonusowe. Tryb retro sprawia, że na każdy etap mamy konkretną liczbę powtórzeń i jeśli wyczerpiemy wszystkie życia, to musimy zaczynać poziom od nowa, a nie od checkpointu, co z pewnością spodoba się miłośnikom serii. Innym miłym dodatkiem jest możliwość grania w kilka osób, gdzie po śmierci bądź ukończeniu etapu (ustawiamy według preferencji), przekazujemy kontroler kolejnej osobie w kolejce. Ciekawe urozmaicenie i okazja do dobrej zabawy, zwłaszcza, że wszyscy dzielą tę samą pulę żyć.

Crash_Bandicoot_4___recenzja_03
Coco też może odblokować sporo ciekawych kostiumów (Crash Bandicoot 4 - Recenzja)

Crash Bandicoot 4 to niezwykle udany i godny statusu serii sequel. Twórcy zdołali nie tylko wywołać te same emocje, które towarzyszyły rozgrywce w pierwszych częściach, ale też dorzucić sporo świetnie przemyślanych nowości, które zadziwiająco trafnie wkomponowują się w świat gry.

Plusy: Minusy:
  • różnorodne, udane projekty poziomów
  • nowe umiejętności wpasowują się w kanon
  • dodatkowi bohaterowie to ciekawe urozmaicenie
  • oprawa audiowizualna
  • praca kamery czasem przeszkadza
  • system celowania (dotyczy niektórych postaci)

Platforma: Xbox One, PS4 (uruchomimy też na PS5 i Series S/X) - Premiera: 2 października 2020 - Wersja językowa: polska (napisy) - Rodzaj: platformówka - Dystrybucja: cyfrowa, pudełkowa - Cena: 280 zł - Producent: Toys for Bob - Wydawca PL: Cenega

Recenzja gry Crash Bandicoot 4: Najwyższy czas została przygotowana na podstawie egzemplarza na PS4 dostarczonego nieodpłatnie przez wydawcę.

Reklama

Powiązane materiały

Na stronie

Komentarze (0)

Ukryj komentarze z niską oceną
Sortuj:
Wątki z odpowiedziami