Kilka sekund nowego zwiastuna Cyberpunk 2077 wystarczyło, by widownia oglądająca na żywo wczorajszą konferencję Microsoftu oszalała. Gdy na ekranie - a potem na scenie - pojawił się Keanu Reeves, studio CD Projekt Red udowodniło, że nie bawi się w półśrodki.

Udział znanego aktora w grze to ogromna niespodzianka, którą udało się deweloperom zachować do samego końca. Aż do momentu pokazu nie pojawiły się żadne plotki dotyczące współpracy z gwiazdą.

Trudno się więc dziwić, że gracze tak entuzjastycznie zareagowali na informację. Wydaje się wręcz, że udział Reevesa w Cyberpunk 2077 wzbudził większe zainteresowanie niż pierwsze oficjalne szczegóły o Project Scarlett, następcy Xbox One. To trochę tak, jakby CD Projekt Red skradł najważniejszy punkt programu samemu organizatorowi pokazu.

Nie ma wątpliwości, że dołączenie gwiazdy znanej między innymi z „Matrixa” i „Johna Wicka” do obsady gry to doskonały ruch marketingowy. Jeżeli o Cyberpunk 2077 było do tej pory głośno, to teraz dopiero rozpocznie się prawdziwa ekspansja, podsycana dodatkowo setkami memów i dyskusji na forach.

Szczególnie że internauci dosłownie uwielbiają Kanadyjczyka. Niezwykle skromny, utalentowany aktor to gwiazda z niemal doskonałą reputacją, ciesząca się wielkim szacunkiem. Dodatkowo kojarzymy go przecież z jednymi z najlepszych filmów akcji w historii, efektownymi scenami i dynamicznymi strzelaninami. A tym właśnie chce być Cyberpunk 2077.

Ale futurystyczna gra CD Projekt Red to coś więcej niż zwyczajny FPS, o czym zapewniał sam Keanu Reeves na scenie Microsoft Theater. Równie ważna dla twórców jest fabuła.

- Długo mówili mi [CD Projekt Red] o tym, jak projektują wielki, otwarty świat, z rozgałęziającą się historią, a także o tym, jak będzie można dostosować bohatera przez podejmowane decyzje. To było dla mnie coś nowego, ale (…) zawsze pociągały mnie fascynujące opowieści - mówił nieco speszony entuzjastycznymi reakcjami widowni Reeves.

Zwiastun Cyberpunk 2077 nie ujawnia, w kogo wciela się Keanu Reeves, ale CD Projekt Red poinformował na Twitterze, że aktor użyczy głosu i wizerunku Johnny'emu Silverhandowi - w uniwersum Mike'a Pondsmitha gwieździe rocka z cybernetycznym ramieniem.

Zgodnie z fabułą papierowego RPG Cyberpunk 2020, Silverhand zginął podczas wojny korporacji. Biorąc pod uwagę fakt, że gra CD Projekt Red jest kontynuacją tej opowieści, muzyk albo upozorował własną śmierć, albo bohater nie jest fizyczną postacią, a tylko hologramem - co tłumaczyłoby krótkotrwałe miganie widoczne w zwiastunie.

Cyberpunk 2077 z łatwością stał się gwoździem programu, podczas którego Microsoft nie zaprezentował właściwie żadnych większych niespodzianek. Co prawda nie otrzymaliśmy nowego fragmentu rozgrywki z oczekiwanej gry, ale zaskoczenie związane z Keanu Reevesem było tak ogromne, że zrekompensowało niedosyt.

Reklama

O autorze

Przemysław Wańtuchowicz

Przemysław Wańtuchowicz

Redakcja Eurogamer.pl

Przemek na początku przygotowywał u nas materiały wideo, a obecnie jest autorem w dziale informacyjnym. Jako dziecko marzył, by zawodowo rysować, żonglować lub grać na gitarze - dwie pierwsze czynności wychodzą mu całkiem nieźle.