Jeśli klikniesz link i dokonasz zakupu, możemy otrzymać małą prowizję. Zobacz politykę redakcyjną.

Battlefield: Hardline - wrażenia z wersji beta

Porządnie, ale bez polotu.

Po spędzeniu z nową odsłoną cyklu kilkunastu godzin nie mam wątpliwości - Hardline to na pewno Battlefield. Weterani poprzednich części od razu poczują się jak w domu. Z jednej strony gra potrafi zapewnić sporo dobrej zabawy, ale z drugiej okazuje się lekkim rozczarowaniem. Przynajmniej jeżeli chodzi o rozgrywkę sieciową.

Wersja beta oferuje jedną mapę oraz dwa tryby rozgrywki. Trafiamy do centrum Los Angeles i zasilamy szeregi drużyny stróżów prawa lub rabusiów. Zespoły są całkowicie symetryczne - mają dostęp do tego samego wyposażenia, a ich pojazdy różnią się wyłącznie wyglądem.

Model strzelania jest niemal identyczny jak w poprzedniej odsłonie serii. Odniosłem jednak wrażenie, że rozrzut niektórych karabinów szturmowych jest nieco większy. Poza tym, pociąganie za spust jest po prostu przyjemne - jak w Battlefield 4. Szczególnie podczas korzystania z karabinów snajperskich.

Tryb Skoku stawia przed przestępcami zadanie zabrania dwóch toreb z gotówką do konkretnych punktów na mapie. Policja pilnuje, by przeciwnicy nie zbliżali się do pieniędzy. Kryminaliści muszą współpracować, żeby zdobyć łup. Dobrze też przygotować pojazd, który pomoże w szybkim transporcie.

Całość stanowi ciekawą odmianę tradycyjnego Przejęcia Flagi. Może zapewnić wiele emocji, szczególnie gdy do końca rundy zostaje kilkadziesiąt sekund, a my mkniemy na motocyklu - jako bandyta - z torbą na plecach i nadzieją, że wróg - dysponujący wyrzutnią rakiet - nie wykaże się celnym okiem.

„Eliminowanie przeciwników pozostaje niezmiennie satysfakcjonujące.”

Krwawa Forsa to z kolei tryb, w którym obydwa zespoły starają się osiągnąć ten sam cel - zebrać jak najwięcej gotówki z lokacji w centrum mapy. Tak - nawet policjanci. Podobno banknoty są bardzo cennym materiałem dowodowym, który należy przechwycić.

Ten rodzaj zabawy to już praktycznie otwarty konflikt zbrojny, nie mający niemal nic wspólnego z jakąkolwiek akcją służb mundurowych. Udostępniony obszar mapy jest większy niż w Skoku, a wrażenie przebywania na polu bitwy zwiększa tylko obecność dwóch śmigłowców z potężnymi działkami. Nie bez znaczenia pozostaje też fakt, że w starciach bierze udział trzydziestu dwóch graczy.

Interesującym elementem rozgrywki jest w Krwawej Forsie możliwość podkradania łupu bezpośrednio ze skrytki wroga. Udany napad na bazę przeciwników może przechylić szalę zwycięstwa na naszą korzyść.

Beta oferuje raczej typową dla cyklu Battlefield rozgrywkę, ale przy nieco mniejszej skali. Pojawiają się podobne pojazdy - za wyjątkiem tych, których nie dało przerobić się na policyjne czy cywilne, czyli choćby czołgów. Arsenał i wyposażenie również są znajome. Możemy nawet używać wyrzutni RPG, a każda postać dysponuje spadochronem.

Szkoda, że deweloperzy nie udostępnili żadnego trybu, który pasowałby do nowej otoczki, czyli motywu „policjanci kontra złodzieje”. To, co zaproponowano, pozwala tylko stwierdzić, że eliminowanie przeciwników pozostaje niezmiennie satysfakcjonujące.

Twórcy Hardline nie zrezygnowali z aspektu „lewolucji”, wprowadzonego po raz pierwszy w Battlefield 4. Na udostępnionej mapie znajduje się wysoki dźwig, który upada na ulicę, wznosząc kłęby kurzu, jeżeli gracze zniszczą specjalne podpory. To efektowna scena, choć nie jestem do końca przekonany, czy tego typu zdarzenia pasują do starć policjantów i przestępców.

„Szkoda, że nawet przez moment nie poczułem się jak policjant lub gangster.”

Kupno akcesoriów wymaga nie tylko pieniędzy, ale też doświadczenia w korzystaniu z danej broni

Kilka elementów ekwipunku to nowe przedmioty, stworzone specjalnie z myślą o Hardline. Najważniejsze są wyrzutnie lin: jedna pozwala ześliznąć się na dowolną powierzchnię położoną niżej, a dzięki drugiej możemy wspiąć się na dach budynku, nie korzystając z drabiny. Twórcy przygotowali też paralizator - to skuteczne narzędzie do powalenia przeciwnika jednym strzałem, choć po chwili oponent odzyskuje przytomność.

Pozytywną zmianą okazuje się nowy system rozwoju postaci. Nie musimy już czekać na wymarzoną broń z końca listy i używać innych z danej kategorii tylko po to, by zdobyć tą ostatnią. Podobnie jak w Call of Duty: Black Ops, każdą broń lub gadżet możemy odblokować w dowolnym momencie, o ile tylko mamy wystarczająco dużo pieniędzy. Fundusze zdobywamy w trakcie rozgrywki.

Same pieniądze nie wystarczą jednak, żeby pozyskać dodatki i akcesoria. Przed zakupem nowego celownika czy uchwytu musimy spędzić trochę czasu z konkretną bronią i efektywnie z niej korzystać.

Wczesna wersja Hardline przypomina ubiegłorocznego Battlefielda, momentami nawet za bardzo. To porządna dawka sieciowego strzelania. Szkoda tylko, że nawet przez moment nie poczułem się jak policjant lub gangster - mam nadzieję, że inne tryby rozgrywki i kampania zapewnią właśnie takie odczucia.

Komentarze