Eurogamer.pl

Pillars of Eternity - Recenzja

Czas wyruszyć w drogę.

Pillars of Eternity nie jest jedynie klasycznym RPG w nowoczesnej oprawie. To ciekawa, wyjątkowa i wciągająca przygoda - wbrew pozorom oferująca sporo świeżości i dziesiątki godzin świetnej zabawy na najwyższym poziomie.

Mieszkańców Dyrwood przez kilkaset lat ciężko doświadczał los. Walki z koczowniczym plemionami, a nawet ze stąpającym po ziemi bogiem okazały się wyniszczające, ale ludowi udało się przetrwać. I choć obecnie kraina cieszy się niepodległością i względnym pokojem, dokucza jej straszliwa, wyniszczająca klątwa. Główny bohater przybywa tu wraz z grupą nowych osadników, szukających miejsca do życia.

Po drodze atakują nas jednak zamaskowani wrogowie i odmieniają nasze życie. Teraz musimy stawić czoła tajemniczemu kultowi, by dowiedzieć się, co dokładnie nam zrobiono i czy jest jakiś sposób, by odwrócić tajemniczy proces w naszym ciele. Choć scenariusz bliski jest klasycznym opowieściom fantasy, sposób jego realizacji, mnogość opcji, ciekawe postacie drugoplanowe i przedstawiony świat angażują i zachęcają do przygody.

1

To nie będzie prosta walka

Świat gry nie jest otwartą przestrzenią. Podzielony jest na obszary, z których każdy ma do opowiedzenia jakąś historię. Podczas podróży odwiedzimy nawiedzone lasy, mroźne pustkowia i ruiny oraz mniejsze i większe miasteczka. Tylko część miejsc bezpośrednio wiąże się z wątkiem głównym, resztę zbadamy wypełniając zadania poboczne, ścigając przestępców i szukając skarbów.

Wydarzenia obserwujemy w klasycznym rzucie izometrycznym. Zabawę zaczynamy z jedną postacią, ale dość szybko spotykamy bohaterów niezależnych chętnych odkrywać świat razem z nami. Jeżeli nie spodobają nam się kompani przygotowani przez twórców, za niewielką opłatą możemy stworzyć własnych towarzyszy. Ta druga opcja sprawia, że omija nas wiele ciekawych interakcji wewnątrz drużyny i zadań pobocznych.

2

Posiadane umiejętności wpływają na rozmowy, ale efekty są zazwyczaj takie same

Kreacja bohatera pod wieloma względami przypomina to, co znamy z kultowych produkcji RPG. Proces wyboru rasy i pochodzenia postaci - oraz związanych z nimi bonusów - jasno dowodzi, że już na tym etapie gra oferuje więcej niż Baldur's Gate czy Icewind Dale. Praktycznie wszystkie wybory przekładają się na dostępne podczas gry opcje dialogowe, a co za tym idzie - także wyjątkowość naszej przygody.

Pillars of Eternity to gra, w której - tak jak przed laty - dużo czasu spędzimy na rozmowach z napotkanymi postaciami. Autorzy dialogów wzorowo wykonali swoją pracę, a projektanci gry znakomicie podeszli do kwestii rozwiązywania napotkanych problemów na wiele różnych sposobów.

Ponadto, w zależności od cech bohatera, zyskujemy dostęp do dodatkowych opcji dialogowych. Wybierając kwestie związane ze stoicyzmem czy racjonalizmem, stopniowo podnosimy poziom danego stylu konwersacji. Z czasem rozmówcy zaczynają to dostrzegać i podają kolejne informacje. Dzięki tego typu reakcjom czujemy, że nasz bohater naprawdę jest słuchany, a to, co mówi ma niebagatelne znaczenie.

Interakcje z otoczeniem przedstawione są w formie opisów - na osobnym ekranie, z dużą ilustracją interesującego obiektu i kilkoma opcjami do wyboru. Jeśli nie zadowalają nas informacje uzyskane podczas rozmów, możemy sięgnąć po książki, a także po specjalną moc bohatera. Może on bowiem „spojrzeć" w dusze różnych postaci - co także skutkuje pojawieniem się całkiem obszernego, dodatkowego opisu.

5

Porażka na całego

Pillars of Eternity to jednak zdecydowanie więcej niż tekst. Jedną z ważniejszych umiejętności naszych wojowników jest skradanie, które pozwala zbliżyć się do przeciwnika i zająć strategiczne pozycje przed walką.

Odblokowuje też ciekawy rodzaj zadań - włamania. W kilku miejscach przyjdzie nam przekradać się między niczego nie podejrzewającymi strażnikami, by zdobyć pilnie strzeżony skarb lub informacje. Ukończenie misji w ten sposób daje sporo satysfakcji, choć bywa trudne.

Jeśli nie bawi nas przemykanie w cieniu i rozwiązywanie problemów poprzez dialog, pozostaje sięgnąć po broń. Potyczki toczone są w czasie rzeczywistym, w dowolnym momencie możemy jednak nacisnąć pauzę, by przyjrzeć się sytuacji, wydać rozkazy i odpowiednio ustawić bohaterów.

Walka jest angażująca, a kontrolowanie pola bitwy wymaga skupienia. Na wyższych poziomach trudności potyczki stają się wyjątkowo trudne, szczególnie że twórcy nie postawili na ilość przeciwników, a na ich jakość. Nawet walcząc z duetem bandytów nie możemy być pewni łatwej wygranej.

7

Jakieś dziwne były te grzybki...

Doświadczenie gromadzimy w toku rozwijającej się fabuły oraz za wykonywanie zadań, a nie za samą walkę. Niemniej, dodatkowe punkty zdobywamy też wtedy, gdy pokonamy wcześniej nieznanego przeciwnika albo odkryjemy w trakcie bitwy nowe informacje na jego temat. System ten z czasem nabiera wyraźnego sensu i sprawia, że dwa razy zastanowimy się, zanim sięgniemy po broń.

Mało ciekawie prezentuje się za to ekwipunek, wyraźnie odcinający się od napotykanego wszędzie bogactwa gry. Znaczna część broni jest do siebie podobna pod względem statystyk, a tylko niektóre zaczarowane miecze czy topory wyróżniają się dodatkowymi cechami. Co gorsza, większość oręża zadaje takie same obrażenia, przez co poszukiwania włóczni, kuszy czy pistoletu nie są zbyt ekscytujące.

8

Potyczka w zrujnowanej świątyni - klasyka

Nawet jeśli ostatecznie w naszym ekwipunku znajdzie się coś interesującego, niezbyt widoczne oznaczenie sprawia, że łatwo wyjątkową rzecz przegapić. Sytuację ratuje nieco system rzemiosła, który jest prosty i intuicyjny. Możemy nadać przedmiotowi magiczne właściwości, a także tworzyć rozmaite potrawy, eliksiry i zwoje czarów. Wachlarz sztuczek naszej drużyny może być bardzo szeroki.

Fantastycznie prezentuje się Caed Nua - twierdza naszego bohatera. Zaraz po wydarciu zamku z łap potworów, przypomina on ruinę. Możemy jednak zainwestować w remont, a także ściągnąć na miejsce kupców, wynalazców oraz łowczego, który opowie nam o najbardziej poszukiwanych przestępcach zamieszkujących Dyrwood. Polując na nich, stoczymy jedne z trudniejszych bitew w grze.

Caed Nua to jednak nie tylko sposób na wydanie nadmiaru gotówki i okazja do zapolowania na bandytów. Część pokonanych przez nas wrogów możemy wysłać do lochów pod zamkiem i czekać aż ktoś ich wykupi lub wypuścić po jakimś czasie. Twierdza oferuje też wybrane zadania poboczne dla bohaterów, którzy pozostają nieaktywni, kiedy nie wybieramy ich do drużyny.

Ważną częścią gry są też podziemia zamczyska. Zgodnie z duchem Baldur's Gate i Icewind Dale, pod progami naszego własnego domu czai się potężne zło, do którego musimy przebijać się przez zastępy coraz silniejszych potworów i dziesiątek pułapek. To miła odmiana od częstego czytania i okazja, by przetestować swoje umiejętności taktyczne.

10 najlepszych i 10 najgorszych gier horrorów Możesz się bać i możesz się śmiać. 10 najlepszych i 10 najgorszych gier horrorów

Zobacz także: poradnik i solucja do Pillars of Eternity - opis przejścia zadań głównych i pobocznych, wszystkie mapy i sekrety

Oprawie audiowizualnej nie można niemal nic zarzucić - zwiedzając kolejne zakątki widzimy, ile wysiłku i pasji włożono w najdrobniejsze detale. Piękna estetyka, świetne projekty poszczególnych miejsc i wyjątkowy klimat starego, dobrego fantasy wciągają w świat gry. Całość doskonale uzupełnia ścieżka dźwiękowa, która nie raz przywodzi na myśl „Władcę Pierścieni".

Pillars of Eternity nie jest po prostu wiernym naśladowcą starych przebojów. Otrzymujemy świetnej jakości grę RPG, która pozwala zatopić się w fascynującą przygodę. Utalentowane studio Obsidian udowadnia, że jest w stanie stworzyć wspaniały, oryginalny produkt, który długo nie pozwoli o sobie zapomnieć.

9 / 10

Pillars of Eternity - Recenzja Artur Cnotalski Czas wyruszyć w drogę. 2015-03-26T14:00:00+01:00 9 10
Reklama

Komentarze (28)

Załóż konto

lub

  • Wczytywanie...