Jaka może być cena PS5? Ile powinna kosztować konsola nowej generacji

Sony ma twardy orzech do zgryzienia.

Niedawno Sony zaprezentowało pierwsze oficjalne informacje o PS5 - co prawda nikt nie użył nazwy sprzętu, to jednak jest dość jasne, że chodzi właśnie o PlayStation 5. Choć ujawniono wstępną specyfikację techniczną, nie poznaliśmy najważniejszego: ceny. Wiadomo jedynie, że ma być „atrakcyjna”.

Japoński producent może mieć jednak twardy orzech do zgryzienia z uzyskaniem odpowiedniego balansu między końcowym kosztem urządzenia a wydajnością. Wystarczy spojrzeć na podzespoły: procesor bazuje na trzeciej generacji linii Ryzen AMD, jest więc stosunkowo świeżym, a co za tym idzie - nadal drogim rozwiązaniem.

Podobnie jest też z GPU, opierającym się na Navi, czyli układzie, który nawet nie trafił jeszcze do sprzedaży. A do tego dochodzą dyski SSD, które mają znacząco przyspieszyć wczytywanie gier, ale nie są tanie - szczególnie te o dużej pojemności i wysokiej szybkości ładowania danych.

playstation_5
Na papierze PS5 wydaje się bardzo drogim urządzeniem

Nie ulega wątpliwości, że jeżeli Sony chce odnieść sukces, koszt PS5 musi być zbliżony do ceny ceny poprzednika. Zwracają też na to uwagę branżowi eksperci - analityk Pelham Smithers uważa, że za konsolę przyjdzie nam zapłacić około 400 dolarów.

Nie jest jednak jasne, w jaki sposób Japończycy zechcą osiągnąć wspomniany pułap cenowy. Niewykluczone, że zdecydują się sprzedawać sprzęt po „kosztach”, czyli żądając od klienta mniej, niż wydadzą na wyprodukowanie jednego egzemplarza. Tak było w przeszłości - firma dokładała do PS3, rekompensując straty zyskami z gier i usług.

Inną opcją jest przygotowanie różnych wersji konsoli. Spekuluje się, że modele mogłyby różnić się nie tyle wydajnością (na co podobno zdecyduje się Microsoft z nowym Xboksem), ale pojemnością dysku SSD - takie rozwiązanie z powodzeniem funkcjonuje na rynku smartfonów i tabletów, umożliwiając klientom wybór urządzenia z odpowiednią ilością pamięci.

horizon_zero_dawn_spekulacje
Sony może dokładać do każdego egzemplarza PS5, uzupełniając straty grami

Sony zapewne jest świadome, że finalna cena nie może być zbyt wysoka, ponieważ przekroczenie „psychologicznej bariery” zniechęciłoby graczy do zakupu nowej konsoli. Taki błąd popełniono przy okazji PS3, które w Polsce na premierę kosztowało około 2500 złotych. W efekcie wielu klientów zdecydowało się wybrać tańszego Xboksa 360.

W przypadku bazowego PlayStation 4 koncern obrał inną strategię. W dniu debiutu platforma dostępna była za 400 dolarów, a więc 1799 zł. Firma musiała jednak pójść na kompromisy - wydajnościowo urządzenie odpowiada ówczesnemu PC ze średniej półki, co później próbowano nadrobić wydaniem modelu Pro.

W rozważaniach na temat ceny PS5 nie możemy jednak zapominać o Microsofcie. Cena następcy (lub następców) Xbox One może być punktem odniesienia. Wydaje się bowiem mało prawdopodobne, by nowe PlayStation było znacząco droższe od konkurenta.

Jeżeli kolejna konsola Sony w dniu premiery dostępna byłaby za około 1800 zł, oferując wysoką wydajność oraz dużą bibliotekę gier (uwzględniającą produkcje z PS4, dzięki wstecznej kompatybilności), japoński producent miałby szansę na udany start. Taką kwotę byłbym w stanie zapłacić - podejrzewam, że podobnie jak wielu innych graczy.

Reklama

Skocz do komentarzy (21)

O autorze

Piotr Bicki

Piotr Bicki

News Writer

Piotrek zajmuje się w naszym serwisie głównie tekstami informacyjnymi. Miłośnik kilku popularnych serii gier oraz wielbiciel superbohaterów i fantastyki.

Powiązane materiały

Na stronie

Komentarze (21)

Komentarze zostały zamknięte.

Ukryj komentarze z niską oceną
Sortuj:
Wątki z odpowiedziami