Próbowałem zaoszczędzić, ale nic z tego. Świecący koń-kościotrup cały czas był poza zasięgiem. Musiałem sięgnąć po inne opcje.

Teraz wydaje się to szaleństwem. Nie pamiętam, jak do tego doszło, ale w 2005 roku znalazłem się nagle w internetowym sklepie z wirtualnym złotem, z napięciem potwierdzając chęć zakupu tysiąca sztuk „golda” za sto funtów. W środku nocy musiałem odebrać telefon potwierdzający, mieszkając w z ojcem. Minęła godzina, a w skrzynce pocztowej w grze pojawiły się pieniądze. Koń-kościotrup był wspaniały.

Później było już łatwiej. Łącznie wydałem setki funtów. Nie mówiłem o tym nikomu w grze - jedynie na zewnętrznych czatach czy w wiadomościach tekstowych, poza World of Warcraft. Wiedziałem, że to niezgodne z regulaminem, że mogę zostać zbanowany, tracąc wszystko, co zdobyłem. Przestałem grać w 2006 roku, ale dobry przyjaciel pozostał w grze, nadal kupując złoto. Teraz śmieje się z lekkim zakłopotaniem, przyznając do wydania „tysięcy” funtów. „Nie miałem cierpliwości, a miałem pieniądze” - mówi. No właśnie, nikt przecież na tym nie cierpiał.

Nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego - lub nie chcieliśmy wiedzieć - że napędzaliśmy przemysł bazujący na kradzieży kont, hakowaniu, oszukiwaniu i wypełnianiu świata gry botami (lub ludźmi, którzy równie dobrze mogliby być botami). Chciałem wierzyć, że kupuję od osób z nadmiarem złota, ale takie zasoby waluty nie są w stanie napędzić biznesu, o jakim mowa. Nie chciałem wiedzieć. Teraz jest jednak inaczej.

areyou
Mini-strona WoW o niebezpieczeństwach kupowania złota

- Podejmujemy daleko idące kroki, by walczyć z tym problemem, ale popyt jest generowany przez graczy o dobrych intencjach - mówi główny projektant World of Warcraft, Ion Hazzikostas. - Jest zapotrzebowanie na usługi tego typu, a oferowanie zdrowej, bezpiecznej i legalnej opcji jest zwycięstwem dla wszystkich.

Mowa o WoW Token. Tokeny kupujemy za prawdziwe pieniądze, a następnie sprzedajemy w domu aukcyjnym w grze. Inny użytkownik może wymienić zakupiony za złoto „kupon” na 30 dni abonamentu. Specjalne „kupony” wyceniono w Europie na 20 euro (ok. 80 zł). Ceny na aukcjach są obecnie ustalane przez Blizzard, lecz rozpoczynały się od 30 tysięcy sztuk złota.

- Były pewne wahania, obawy - przyznaje Hazzikostas. Teraz, po kilku tygodniach, projektant przyznaje, że obie strony transakcji są zadowolone. - Niektórzy po raz pierwszy mają odpowiednie zasoby złota, inni kupili subskrypcję na cały rok.

- Dla całej reszty w środku, czyli osób, które nie biorą udziału w tych aukcjach, niemal wszystko zostało po staremu - dodaje. - Z tym wiązało się sporo obaw, ale ekonomia nie zmieniała się drastycznie w mgnieniu oka.

token
WoW Token

Ceny Tokenów nadal się wahają. Kupony są obecnie droższe (i nowsze) w Europie, sprzedając się za około 34-45 tysięcy sztuk złota. W Stanach Zjednoczonych kwota ta wynosi 20-25 tysięcy. Powstały już strony śledzące odpowiednie statystyki. Sprzedaż Tokenu zajmuje średnio 12 godzin, a po zakupie nie możemy go już odsprzedać.

System ten kiełkował w głowach projektantów Blizzarda od lat, ale rozwijany jest dopiero od około 12 miesięcy - wyjaśnia Hazzikostas. „Elementy nigdy nie były na odpowiednich miejscach” - mówi. Obecnie studio jest zadowolone z rezultatów, ale jest też druga strona medalu.

- System ma za zadanie konkurować ze złymi kolesiami, nielegalnie sprzedającymi złoto - dodaje deweloper. - Sprzedaż złota była niszową aktywnością, która negatywnie wpływała na znacznie większą liczbę osób. Złamane konta, których w historii gry było bardzo, bardzo dużo. To nieprzyjemne doświadczenie.

- Wszystko po to, by służyć nielegalnemu rynkowi. To nasza największa bolączka. Nie mówimy o grupie osób, która organizuje jakiś biznes na boku, ale o ogromnym, negatywnym wpływie na naszych graczy. Dlatego walczymy z taką zaciętością, by to wyeliminować.

Blizzard nigdy nie czekał z założonymi rękoma - banowanie farmerów złota, botów, sprzedawców, a nawet kupujących było stałym punktem World of Warcraft przez ponad dekadę. Ale czarny rynek zawsze znajduje sposób na adaptację i przetrwanie. Tak długo, jak będzie mógł zarobić.

- Potrzeba wiele, by czarny rynek znów stał się atrakcyjny - mówi Hazzikostas. Oznacza to spadające ceny. Miesiąc temu za 300 tysięcy sztuk złota płacono 300 dolarów. Teraz taką samą sumę można nabyć za 160 dol. Sprzedaż na czarnym rynku przestaje się opłacać, podobnie jak ryzyko związane z nielegalną transakcją.

Sprzedawcy złota robią dobrą minę do złej gry. Po dniach starań w końcu udało mi się porozmawiać z kimś z chińskiego sklepu SSE-Games - po tym, jak udało mi się udowodnić, że nie pracują dla Blizzarda. Alex (to pewnie nie jego prawdziwe imię) przyznaje, że Tokeny „znacząco wpłynęły na biznes”, a SSE zarobi teraz mniej pieniędzy. To nie największa firma tego typu w Chinach, gdzie znajduje się podobno większość czarnego rynku. „Są setki tysięcy takich firm” - przyznaje w korespondencji.

zam
ZamGold. „Możliwe zbanowanie konta” dopisane drobnym drukiem.

Inny parający się tą działalnością podmiot to G2G, działające bardziej jak serwis aukcyjnych dla wszystkich zainteresowanych. Gracze mogą sprzedać nadmiar złota, ale w zdecydowanej większości przypadków to właśnie ludzie z włączonymi botami.

- Nie zauważamy większego wpływu na liczbę transakcji w WoW wśród naszych graczy - zapewnia rzecznik firmy, Ken Chee. - Wielu użytkowników nadal woli zarobić prawdziwe pieniądze zamiast Tokenów, nawet jeśli oznacza to niższą cenę.

Ale marże zmniejszyły się, a sprzedawcy kupują złoto od posiadaczy botów za mniej. Na dedykowanych forach dyskusyjnych pojawiają się narzekania, podsumowywane najczęściej stwierdzeniem, że w Chinach zawsze jest ktoś gotowy pracować taniej. Prawda jest taka, że wpływ Tokenów jest - i będzie - zauważalny.

- Na pewno odbiło się to na ich wynikach - mówi Hazzikostas. Blizzard ustala teraz standardową cenę złota, poniżej której muszą zejść zainteresowani sprzedawcy. Deweloperzy nie są już pasywnymi obserwatorami toczącej się dyskusji. A jeśli rozmowa zejdzie na złe tory, twórcy mogą szybko dostosować cenę, wyciskając ze sprzedawców ostatnie siły. Inicjatywa jest po stronie Blizzarda.

Ale sprzedawców złota nie da się tak po prostu wyeliminować. Udostępniają swoje usługi w wielu innych tytułach poza World of Warcraft, nawet jeśli w mniejszym stopniu. Sprzedają nie tylko złoto. Pomogą awansować postać na wyższy poziom, oferują gotowych bohaterów, a nawet zapewniają miejsca w grupach rajdowych, oddając najlepsze elementy ekwipunku po pokonaniu bossów, nie do kupienia za złoto.

Arena pełna botów. Uwaga na język.

Analizując przyszłość Tokenów warto spojrzeć na EVE Online, gdzie podobny system wprowadzono w 2008 roku. PLEX nie wyeliminowało całkowicie sprzedawców, ale skutecznie obniżyło ceny - zauważa serwis NosyGamer. Zniknął potencjał zarobku na sprzedaży wirtualnej waluty, więc zniknęli sprzedawcy.

World of Warcraft to oczywiście dużo, dużo większa produkcja, więc wszystkie efekty zastosowania Tokenów będą bardziej odczuwalne. Sprzedawcy mogą szukać innych usług do oferowania, ale pozostaje już niewiele pola do manewru. Coraz więcej gier sieciowych ukazuje się z wbudowanymi sklepami i transakcjami cyfrowymi. Mniejsze firmy znikną, a te większe przeniosą się na inne pola działalności, takie jak polubienia na Facebooku, czy też całkiem nowe tytuły, jak Destiny.

Jeśli czarny rynek ma szansę powstać, to na pewno powstanie. Ale w WoW mamy teraz opcję, by tego rynku nie odwiedzać. Sami twórcy oferują płatne awansowanie na 90 poziom, ale projekt gry oferuje wiele innych, subtelnych rozwiązań tego typu. Garnizony można rozbudować, zapewniając sobie codzienny zastrzyk gotówki. Jeśli ktoś bardzo się postara, może każdego dnia dodać na swoje konto nawet 5-7 tysięcy wirtualnych monet. Tymczasem w sklepach można też znaleźć surowce, wykorzystywane najczęściej przez posiadaczy botów jako źródło dochodów.

Dzisiaj, zamiast oczekiwać niecierpliwie na dostawę złota z niepewnego źródła, od firmy z siedzibą gdzieś w Chinach, można udać się z podniesioną głową do domu aukcyjnego w grze.

Reklama

O autorze

Robert Purchese

Robert Purchese

Senior Staff Writer

Bertie is senior staff writer and Eurogamer's Poland-and-dragons correspondent. He's part of the furniture here, a friendly chair, and reports on all kinds of things, the stranger the better.