Eurogamer.pl

Digital Foundry: Final Fantasy 15 na Xbox One X - lepiej niż PS4 Pro

Ale z własnymi problemami.

Dzięki ciągłemu wsparciu ze strony Square Enix, w Final Fantasy 15 sporo się zmieniło od czasu debiutu w ubiegłym roku. Wydano łatki i przygotowano zmiany, które miały za zadanie poprawić wrażenia - choć nie zawsze się udawało. Wsparcie dla PS4 Pro jest obecne od samego początku, lecz wypada w najlepszym przypadku nierówno - opcje pojawiały się i znikały wraz z upływem czasu, ale nigdy nie było tak płynnie, jak można oczekiwać. Czy Xbox One X zmienia sytuację?

Nie mogliśmy się doczekać testów, ponieważ wydanie na standardowe Xbox One - choć mocno rozmyte - ma kluczową przewagę nad wersjami PlayStation, w postaci poprawnego synchronizowania kolejnych klatek obrazu, co 33 ms. Rozgrywka jest dzięki temu spójna i płynna. Na PS4 Pro jest pod tym względem różnie, ale wszystkie dostępne tryby w pewnym stopniu cierpią przez niepoprawną synchronizację, co sprawia, że pomimo 30 klatek na sekundę wydaje się, że gramy przy niższej wartości.

Teraz możemy dodać nasze wnioski z testów Xbox One X. Pisząc w skrócie, aktualizacja jest na wiele sposobów zgodna z oczekiwaniami, ale nie brakuje kilku małych kwestii, które należałoby doszlifować. Zachowano trzy tryby obrazu z Pro: „high” koncentruje się na najwyższej możliwej jakości w 30 FPS, „steady” ogranicza rozdzielczość do 1080p i zapewnia oprawę rodem ze standardowej konsoli, a „lite” odblokowuje liczbę klatek na sekundę, także w 1080p. Dwie ostatnie opcje wypadają bardzo podobnie na Pro oraz X, ale już pierwsza funkcja wprowadza ważne różnice.

Stabilne „steady” było naszym preferowanym wyborem na PS4 Pro, ponieważ - choć zmniejszało jakość oprawy - redukowało do minimum problemy z synchronizacją. Na Xbox One X wolimy już jednak „high”. Reżyser Hajime Tabata sugerował przed wydaniem łatki, że rozdzielczość pozostanie tutaj na poziomie PS4 Pro, a więc w okolicach 3072 × 1728 ze skalowaniem szachownicowym. Nasze testy pokazują jednak coś innego.

Analiza Final Fantasy 15 na Xbox One X

Bazując na naszych obliczeniach, Final Fantasy 15 nie stawia na jedną rozdzielczość, lecz na jej skalowanie - w zależności od sceny. W jednej chwili możemy oglądać 3360 × 1890 podczas patrzenia w niebo, by po obniżeniu kamery zejść do wspomnianego 3072 × 1728. Gdzie indziej jest jednak niżej - 1584p, 1440p, nawet 1360p. Wróciliśmy do wersji PS4 Pro, gdzie zauważyliśmy teraz coś podobnego - działa dynamiczne skalowanie, generując niekiedy wartości nawet wyższe niż Xbox One X w identycznych ujęciach.

Kluczowa różnica polega na tym, że konsola Sony korzysta z szachownicowego skalowania, podczas gdy - wbrew słowom reżysera - model Microsoftu zawsze generuje piksele natywnie. Oprawa jest przez to dużo, dużo ostrzejsza i pozbawiona artefaktów, a jedyne rozmycie wydaje się pochodzić z temporalnego wygładzania krawędzi.

Podsumowując, choć liczba pikseli jest podobna, to ostrość znacznie zyskuje w porównaniu z PS4 Pro. Dodatkowym czynnikiem jest także rosnące nieznacznie filtrowanie tekstur, co przekłada się na więcej detali na płaskich powierzchniach. Lepsza jest również jakość cieni, także w dalszej odległości od postaci.

Warto podkreślić, że nie jest jednak idealnie. Gdy tylko zaczniemy się poruszać, do akcji wkracza niebyt zaawansowane, temporalne wygładzanie krawędzi i efekt rozmycia ruchów kamery, co wspólnie przekłada się na spore zmiękczenie. Ogólnie rzecz ujmując, w naszej opinii Xbox One X zapewnia jednak lepsze wrażenia: nie ma problemów z synchronizacją klatek, rośnie poziom niektórych opcji graficznych i pozbyto się skalowania. Minusem jest za to interfejs, podnoszony do 4K prosto z 1080p.

Xbox One X tryb HighPlayStation 4 Pro tryb HighXbox One X tryb LitePlayStation 4 Pro tryb Lite

Wersja Xbox One X zauważalnie poprawia jakość obrazu w trybie „high”.

Xbox One XPlayStation 4 ProXbox One X tryb LitePlayStation 4 Pro tryb Lite

Jedną z głównych zalet wersji Xbox One X jest poprawione filtrowanie tekstur.

Xbox One XPlayStation 4 Pro

Różnice zacierają się, gdy tylko zaczniemy się ruszać, ponieważ do akcji wkracza temporalne wygładzanie krawędzi.

Xbox One XPlayStation 4 Pro

Bogate w detale sceny - jak tutaj - wyglądają dużo ostrzej na Xbox One X, przez brak skalowania.

Jeśli mowa o wydajności, Final Fantasy 15 w trybie „high” zaczyna mocno na najnowszej konsoli i po kilku godzinach byliśmy pod wrażeniem. Jakość obrazu wypada świetnie w porównaniu z PS4 Pro, płynność jest spójna, a klatki odpowiednio synchronizowane - co jest chyba największym plusem. Po pięciu czy sześciu godzinach zaczęliśmy jednak natykać się na dwa problemy, w różnym stopniu wpływające na wrażenia.

Pierwszy kłopot to po prostu spadki - w określonych obszarach, jak pierwsze większe miasto. Lokacja wygląda przepięknie na Xbox One X, lecz spacer po centrum oznacza wahania płynności, czego nie widać w podobnym stopniu na PS4 Pro. Gdyby był to wyjątek, zbytnio by nie przeszkadzał.

Podobne spadki pojawiają się jednak także podczas normalnej rozgrywki, a także w obszarach z bogatymi detalami i dużą liczbą przeciwników na ekranie - w pewnym momencie udało nam się nawet zejść poniżej 20 klatek na sekundę. Coś jest nie tak. Choć po walce sytuacja od razu wraca do normy, te same sceny działają bez problemów na mocniejszej konsoli Sony. Jeśli weźmiemy pod uwagę rozmiar gry i godziny, które w niej spędzimy, takie kłopoty są rzadkością na Xbox One X, ale wydaje się, że wymagają poprawy.

Drugi problem pojawia się, gdy gramy przez długi czas, wywołany zapewne trybem czuwania konsoli. Zauważyliśmy spadki do 20-kilku FPS nawet w stosunkowo mało wymagających obszarach, nigdy nie wracające do poziomu 30 klatek na sekundę. Dopiero po ponownym włączeniu konsoli sytuacja wróciła do normy. To dość dziwne zjawisko i mamy nadzieję, że Square Enix zajmie się doszlifowaniem bardzo udanej przecież konwersji.

Nasza poprzednia analiza Final Fantasy 15

Musimy też wspomnieć o trybie „lite”, który odblokowuje liczbę klatek na sekundę, do maksymalnego poziomu 60 FPS. Przez większość czasu oglądamy 30-40 FPS i stałe 1080p, wzorem PS4 Pro. Prawda jest jednak taka, że wahania płynności sprawiają, iż lepiej pozostać w trybach z 30 FPS, a na Xbox One X dodatkowo pojawia się tearing, psujący jakość obrazu. Opcja jest mile widziana, lecz wrócimy do niej zapewne dopiero na następnej konsoli Microsoftu, w kompatybilności wstecznej. Obecnie trudno ją polecić.

Najdziwniejsze historie Pokemon GO Śmieszne i straszne. Najdziwniejsze historie Pokemon GO

Ogólnie rzecz biorąc, tryb „high” na Xbox One X to teraz najlepszy sposób na granie w Final Fantasy 15, przynajmniej do czasu wydania wersji PC w przyszłym roku. Znikają problemy z synchronizacją klatek, ale wydaje się, że mogłoby być jeszcze lepiej. Dla przykładu, gra przypisuje blokowanie na celu na lewy lub prawy spust, a ciągłe trzymanie przycisku jest po prostu niewygodne. Przydałaby się opcja zmiany obłożenia - ale to tylko kolejny przykład kwestii, którą można doszlifować.

Wydaje się, że Final Fantasy 15 ma inny zestaw problemów i niespójności na każdej z platform sprzętowych. Ostatecznie to jednak Xbox One X wypada najlepiej. Wydajność spada w dziwnych okolicznościach, lecz otrzymujemy najładniejszą oprawę, o ile najpierw... zresetujemy konsolę. Niewiele brakuje do ideału i mamy nadzieję, że Square Enix nie kończy pracy.

Reklama

Komentarze (7)

Komentarze zostały zamknięte, ale możesz kontynuować dyskusję pod innymi materiałami lub na Forum!

  • Wczytywanie...