Eurogamer.pl

World of Tanks: Xbox 360 Edition - Recenzja

Czołgi na konsolę, hełmy na głowę.

Po kilku miesiącach zamkniętych testów World of Tanks Xbox 360 Editon ujrzało światło dzienne. Wszyscy posiadacze abonamentu Xbox Live Gold mogą uczestniczyć w zabawie, która jest darmowa, a wewnętrzne mikrotransakcje są całkowicie opcjonalne.

Gra od czasów testów beta uległa drobnym poprawkom i modyfikacjom, które jeszcze bardziej zbliżyły wygląd produkcji studia Wargaming West do pełnoprawnej gry konsolowej, a nie tylko konwersji z komputerów osobistych. Menu, które spełnia rolę garażu naszych gąsienicowych bestii, stało się przejrzyste, a statystyki poszczególnych pojazdów odróżnialne z większej odległości. Kolorowe paski informujące o sile ataku czy wytrzymałości, widoczne są z kanapy przed telewizorem i nie wymagają mozolnego porównywania poszczególnych liczb między kilkoma modelami ulubionych czołgów.

Po wyborze modelu szybko dołączamy do losowej potyczki na jednej z dostępnych map - od pustynnych terenów, przez zalesione doliny i małe miasteczka do ciasnych miejskich obszarów pełnych budynków i zgliszcz. Nie jest tego za wiele w porównaniu z liczbą map na komputerach osobistych, ale myślę, że z czasem każda kolejna aktualizacja przyniesie nowe pole bitwy.

Rozgrywka to potyczki dwóch drużyn składających się z maksymalnie 15 osób na kilku dostępnych mapach. Wszystkie tryby gry skupiają się na wyznaczonych obszarach, które należy albo odbijać, albo przejmować, bądź też bronić przed wrogim przejęciem. Oczywiście eliminacja wszystkich jednostek przeciwnika również skutkuje wygraną i jest to najczęstsza forma zakończenia starć. Każda walka trwa 15 minut, ale rzadko udaje się ujrzeć komunikat informujący o ukończeniu się czasu - wprawni gracze rozstrzygają o losach bitwy przeciągu kilku minut.

„Sama walka sprawia bardzo dużo radości mimo całkiem wolnego tempa poruszających się machin.”

Gracze komunikują się głosowo oraz za pomocą listy komend w obrębie drużyny. Możemy również dzielić się na mniejsze plutony składające się z trzech graczy, np. znajomych zaproszonych przez nas do gry. Trzy maszyny to jednak za mało i przydałaby się możliwość zwiększenia plutonów do chociażby sześciu osób.

Czołgi dzielą się na kraje pochodzenia oraz specjalizacje. Pierwszy podział nieznacznie się zwiększył, gdyż do występujących w wersji beta pojazdów amerykańskich i niemieckich dołączyło kilka maszyn armii brytyjskiej. Niestety, ogólna liczba nadal nie imponuje i jest mniej więcej o połowę mniejsza od tej dostępnej w wersji PC.

Nadal mówimy jednak o wyborze spośród ok. 60 czołgów podzielonych na maszyny lekkie, średnie, ciężkie oraz artylerie i niszczyciele czołgów. Pierwsza część skupia się na szybkim rekonesansie i flankowaniu wolniejszych maszyn nieprzyjaciela, druga na otwartej eliminacji, a ostatnia to wsparcie, które bardzo często zadaje ostatni śmiertelny cios.

1

Czołgi najlepiej opancerzone są od przodu, więc odpowiednie ustawianie jest kluczowe

Sama walka sprawia bardzo dużo radości mimo całkiem wolnego tempa poruszających się machin. Pamiętajmy, że to ciężkie pojazdy, więc nie mamy co liczyć na wyścigi, a jedynie na powolne starcia często skupiające się na ukrywaniu w obszarach zielonych i obsypywaniu gradem pocisków nadjeżdżających nieprzyjaciół. Nie ma możliwości odrodzenia się na polu bitwy, więc musimy mieć ciągle na uwadze, że najmniejsza pomyłka może nas uśmiercić i uniemożliwić kontynuację do momentu uruchomienia kolejnej walki.

„Z początku prosta mechanika rozgrywki staje się coraz bardziej skomplikowana i wymagająca.”

Szansę na trafienie przeciwnika poznajemy po odpowiednim kolorze celownika: żółty oznacza małą szansę na penetrację, pomarańczowy na słabe trafienie rykoszetujące, a czerwony informuje o trafieniu z pełną możliwą penetracją pancerza wrogiego czołgu. Prosty system oznaczeń pozwala na podzielenie uwagi i wykonywanie dodatkowych manewrów zapewniających zwycięstwo.

Wiele zależy od stopnia ukrycia, wykorzystania terenu, który może służyć jako zasłona, oraz od odpowiedniego ustawienia naszej maszyny bojowej. Pancerz jest najmocniejszy na przedzie czołgu, więc musimy stać przodem do wroga, a najlepiej pod minimalnym kątem, gdyż wtedy wrogie pociski mogą odbić się rykoszetem. Istotnym szczegółem jest fakt, że każdy czołg poza innym wyglądem, cechuje się również choćby słabymi punktami w konstrukcji, i jeżeli wiemy, gdzie trafić, to nawet najcięższe pojazdy możemy zmienić w kupkę złomu przy odpowiednim wyprowadzeniu ataków.

2

Strzelanie z artylerii wymaga opanowania nieco innego systemu

Z początku prosta mechanika rozgrywki w miarę odkrywania nowych, silniejszych czołgów staje się coraz bardziej skomplikowana i wymagająca. Odpowiednie trafienie może zerwać gąsienice i unieruchomić pojazd odkrywając gracza na ciosy reszty drużyny. Ogromna różnorodność w wyborze czołgów o odmiennych charakterystykach zapewnia o mnogości strategii. Masywny niszczyciel jest na tyle wolny, że sprawny pojazd średniej klasy o mniejszej sile rażenia, przy odpowiednim okrążaniu, jest w stanie po kilku ciosach posłać nas do piachu.

Pomysły graczy nie znają granic - w jednej rundzie byłem świadkiem, jak przeciwnik rozpędził swojego Tygrysa, którym staranował wroga, zrywając mu łańcuch, a następnie oddał dwa ciosy w najsłabszą część umiejscowioną na tyle blaszaka drugiego gracza. Takich sytuacji jest wiele i każda kolejna potyczka przynosi wiele nowych doświadczeń i znajomości manewrów, które kiedyś mogą rozstrzygnąć o losie naszej drużyny.

Wiele zależy również od stopnia rozwoju i ulepszeń poszczególnych czołgów. Doświadczenie zebrane w bitwach dzieli się na dwie pule: exp konkretnego czołgu oraz exp ogólne, które możemy wykorzystać do rozwoju każdego innego pojazdu. Za ich pomocą odblokowujemy i wykupujemy (za srebro również zbierane w walkach) z małego drzewka ulepszenia, a nawet nowe modele czołgów. Jest to wyjątkowo proste na przestrzeni czterech pierwszych poziomów - nad zdobyciem pojazdów z wyższej półki (od tier V do tier X) musimy nieco popracować. Po każdej walce płacimy również za naprawy uszkodzonych maszyn, co na dalszych etapach gry staje się dość drogie, więc skutecznie spowalnia przypływ gotówki na zakup nowego upragnionego wojownika ze stali.

Musimy też pamiętać o wykupieniu dodatkowych ulepszeń i akcesoriów, jak choćby zestaw naprawczy, którym możemy szybko przywrócić funkcjonalność przy zerwanej gąsienicy, bądź też gdy perfekcyjny strzał wroga uszkodzi operatora i zablokuje możliwość strzelania (!). Pamiętajcie - dodatkowy sprzęt może uratować życie.

3

Najlepszym wyjściem jest często cierpliwe oczekiwanie

Gra powinna służyć jako koronny dowód na to, że mikrotransakcje nie muszą wpływać na równowagę w rozgrywce pomiędzy graczami. Za rzeczywistą walutę kupujemy złoto, które możemy przekonwertować na doświadczenie, ale tylko ograniczoną ilość - zależną od naszych sukcesów na polu bitwy. Możemy również zmienić złoto w srebro, którego mogło nam akurat brakować do zakupu nowej maszyny. Praktycznie wszystko jesteśmy w stanie nabyć nie inwestując w zewnętrzną walutę, a kilka pojazdów dostępnych tylko za złoto nie charakteryzuje się niczym specjalnym. Służą raczej jako ciekawostki dla entuzjastów, gdyż prezentują modele eksperymentalne, które na przykłąd nie były produkowane na wielką skalę. Za złoto możemy również kupić potężniejszy rodzaj amunicji, ale nie dość, że jest on bardzo drogi, to jeszcze nie gwarantuje zwycięstwa, gdyż nawet takie pociski mogą się odbić od wrogiego pancerza.

Jak już wspominaliśmy przy okazji wrażeń z wersji beta, gra nie imponuje wizualnie. Nie jest to jednak najistotniejszy element World of Tanks, gdyż tutaj głównie chodzi o płynność rozgrywki. Kiedy prędkość niektórych pojazdów nie przekracza 20 km/h, ważne jest przede wszystkim, by nie zdarzały się spadki animacji czy też opóźnienia po stronie serwerów. Jakość serwerów jest zaskakująco wysoka i rzadko kiedy zdarza się uświadczyć tzw. „lagi”.

Zabawa przy konsolowej wersji World of Tanks jest wyjątkowo udana i wyrównana dla wszystkich graczy, przez co każda walka - nawet zakończona porażką - zachęca do kolejnej próby sprawdzenia się na polu bitwy. Świetnie się bawiłem za czasów bety i świetnie się bawię po premierze gry, mimo że powoli zaczyna brakować maszyn z innych nacji bądź też nowych, ciekawych map. Trudno jednak nie dać twórcom kredytu zaufania, gdy w kolejny miesiącach z pewnością zaczną pojawiać się znane z wersji pecetowej aktualizacje - te poszerzają zabawę i jeszcze bardziej zwiększają przyjemność z gry.

Do zobaczenia na placu boju.

8 / 10

World of Tanks: Xbox 360 Edition - Recenzja Łukasz Winkel Czołgi na konsolę, hełmy na głowę. 2014-03-07T11:35:00+01:00 8 10
Reklama

Komentarze (2)

Załóż konto

lub

  • Wczytywanie...