Jeśli klikniesz link i dokonasz zakupu, możemy otrzymać małą prowizję. Zobacz politykę redakcyjną.

Fez - niezależna niespodzianka roku

Na blogu: o platformówce, w którą warto zagrać.

Na początku wszystko wydawało się takie proste: dwuwymiarowy świat, w którym żyje główny bohater, może ulec zagładzie. Gomez, bo tak ma na imię nasz śmiałek, musi zebrać złote kostki, potrzebne do naprawienia usterek w czasoprzestrzeni. Tylko odnalezienie wszystkich może uratować krainę przed chaosem i pikselową zagładą.

Łatwizna prawda? „Nic trudnego” - myślałem sobie, rozpoczynając przygodę w tej niepozornej, stylizowanej na retro produkcji, zatytułowanej Fez. Chwileczkę, czy w takim momencie główny bohater nie powinien otrzymać jakiegoś magicznego miecza, którym rozbebeszy każdego przeciwnika, bądź też innego przedmiotu, przydatnego przy wypełnianiu tej „arcytrudnej” misji?

Jasne! Tyle że Gomezowi podarowano tradycyjne, tureckie nakrycie głowy, czyli właśnie fez, zwany też czasami tarbuszem. W tym momencie zastanawiałem się, czy to ja już kompletnie zwariowałem, czy to twórca gry, Phil Fish zgubił piątą klepkę. Dlaczego akurat fez? To pytanie nie do mnie - ja tu jestem tylko nieświadomą ofiarą pułapki, która właśnie zaczęła przytwierdzać mnie do kanapy i nie puści przez najbliższe kilka godzin.

Fragmenty gry Fez

„Im bardziej się zagłębiałem w świat gry, im bliżej byłem zakończenia, tym więcej nowych tajemnic i intrygujących zagadek odkrywałem. ”

Okazuje się, że zabawna turecka czapeczka, pozwala na manipulację perspektywą postrzegania rzeczywistości! Granice dwuwymiarowego świata zostają przekroczone, gdyż od tego momentu możemy zobaczyć każdy poziom z czterech różnych stron. Nie doskoczysz do tej platformy? Żaden problem! Z innej perspektywy jest ona znacznie bliżej! To jak trylogia Matrix - tylko ze spójną fabułą.

Zabawa perspektywą to tylko jedna strona medalu - druga jest znacznie bardziej zakręcona. Podróżując po ogromnej i różnorodnej krainie w poszukiwaniu złotych kostek, natrafiamy na zagadki, sekretne przejścia, a nawet zakodowane wiadomości. Gigantyczny świat, w którym przyszło żyć Gomezowi jest pełen tajemnic. Czasami wymagają solidnego główkowania. Już dawno żadna gra nie zaintrygowała mnie na tyle, bym notował na kartce zagadki i spędzał wolne chwile na próbach rozkodowania tajemniczych szyfrów.

Pikselowy świat wykonany został z dbałością o każdy detal

Pikselowy świat chwycił mnie za serce dbałością o każdy najmniejszy szczegół. Każdy poziom to małe dzieło sztuki, dodatkowo okraszone czarującą muzyką utrzymaną w 8-bitowej konwencji. Kombinacja obrazu i dźwięku, wraz ze wspaniale zaprojektowanymi lokacjami i ambitnymi łamigłówkami urzekła mnie bezgranicznie.

Gra jest wyjątkowo wciągająca. Zakładałem krótką, mało angażującą wyprawę, a wylądowałem w olbrzymim, pięknym i wielowymiarowym uniwersum. Im bardziej się zagłębiałem w świat gry, im bliżej byłem zakończenia, tym więcej nowych tajemnic i intrygujących zagadek odkrywałem. Po ukończeniu gry, podrapałem się nerwowo po głowie i szybko rozpocząłem przygodę na nowo, aby poszukać odpowiedzi na nurtujące mnie pytania.

Nadchodzące święta i kilka dni wolnych mogą być wspaniałą okazją do odkrycia jednej z najlepszych gier platformowych ostatnich lat i jednej z największych niespodzianek wśród gier niezależnych tego roku. Na pewno się nie zawiedziecie.

O autorze

Awatar Łukasz Winkel

Łukasz Winkel

Recenzent

Zakochany w grach od dziecka. Transhumanista duchem, postmodernista z lenistwa.

Komentarze

More Blogs

Najnowsze artykuły