Project CARS już jest lepszy niż Forza i Gran Turismo

Ale czy to wystarczy?

W Slightly Mad Studios panują bojowe nastroje. W głosie dyrektora kreatywnego - Andy'ego Tudora - słychać pewność siebie, gdy po kolei wymienia elementy, które wyróżnią sfinansowane i współtworzone przez fanów Project Cars na tle największych, konkurencyjnych przebojów, takich jak Forza Motorsport czy Gran Turismo.

Pozbawione wsparcia właściciela platformy i bez ustalonej marki, Project Cars będzie potrzebowało tego bojowego nastroju deweloperów.

- Oczywiście nie będzie łatwo, ale mamy mentalność buldoga, a ludzie często kibicują słabszym - mówi Tudor po zakończeniu prezentacji, wypowiadając się na temat konkurencji o ustalonej już reputacji. - Myślę, że próba pobicia Forzy i Gran Turismo jest ambitna. Mam nadzieję, że pojawimy się przynajmniej w tej samej kategorii, a gracze zobaczą w nas alternatywę.

Niektóre fragmenty rozgrywki z PS4 prezentują się imponująco, ale nadal nie dorównują PC. Liczba klatek na sekundę zatrzymuje się w okolicach 30, spadając nieco przy deszczu.

Walka na pewno nie jest jeszcze wygrana, a przed deweloperami trudny okres. W okresie świątecznym ukaże się kilka gier wyścigowych: The Crew z otwartym światem, idealnie dopracowana Forza Horizon 2 na Xbox One oraz DriveClub od Sony. Brakuje jednak Forzy Motorsport oraz Gran Turismo i właśnie to miejsce chce w tym roku zająć Project Cars.

- Jeśli szukamy czegoś bardziej realistycznego, z trasami i opcjami poszukiwanymi od lat w Forzie czy Gran Turismo, ale bez piszczących opon z GT i aut poruszających się w pogrzebowym orszaku jak w Forzie, to Project Cars jest grą dla nas - mówi Tudor, przechodząc po chwili na nieco skromniejszy ton. - Ale już sama możliwość konkurowania z tymi pozycjami jest wyróżnieniem.

Za grą Project Cars nie kryje się tylko zuchwałość, a Slightly Mad to nie początkujący amatorzy. Studio może pochwalić się długą i bogatą historią, sięgającą jeszcze nazwy Blimey! Games i serii GTR, aż do Shift 2 Unleashed z 2011 roku. W tym ostatnim przypadku przeszkadzał jednak model jazdy, który stawiał raczej na dramatyczne sytuacje na torze.

Elementy obu gier widać także w Project Cars, lecz na szczęście zaczerpnięto tylko najlepsze pomysły. Efektowne ujęcie kamery z kasku powraca z Shift 2, gwarantując realistyczne wrażenia obijania się po kokpicie bez potrzeby kupowania Oculus Rift czy Project Morpheus (choć oba te urządzenia także będą wspierane). Grafika prezentuje się spektakularnie, nawet jeśli w wersji PlayStation 4 ograniczono nieco detale. Słońce zachodzi majestatycznie nad mokrą nawierzchnią, oświetlając małe kałuże i zaskakując nieostrożnych kierowców.

Jeśli za szczytowe osiągnięcie w przypadku symulatorów jazdy na PC uważamy serię GTR, to właśnie podobieństwa do tych gier powinny być szczególnie ekscytujące. Na rynku nie brakuje gier opowiadających o prowadzeniu samochodów, ale rzadko trafiają się pozycje, które zadowolą prawdziwego fana profesjonalnych wyścigów na czarnym torze.

Dlaczego idealnym przykładem nadal jest GTR 2 z 2006 roku? Nie wszyscy szukają w grze wyścigowej narracji i fabuły czy nadmiernie entuzjastycznych narratorów. Jest miejsce i czas na rozbudowane systemy zbierania doświadczenia i poziomów, ale asfalt pomiędzy zielonymi światłami i czarno-białą flagą nie należy do takich miejsc. Czasami mamy tylko ochotę na szeroką listę licencjonowanych samochodów, dobry model jazdy i łączącą wszystko tablicę z najlepszymi czasami. To prosty, lecz wyjątkowo efektywny koncept, który zostanie z nami jeszcze na długo.

Najbardziej ekscytujące w Project Cars nie jest więc przywiązanie do detali i fenomenalna oprawa graficzna, lecz głębsze zrozumienie sportów motoryzacyjnych. Twórcy rezygnują z doświadczenia czy nagród, oferując wszystkie samochody już na samym początku, umożliwiając wzięcie udziału w serii turniejów. To podejście imponuje swą prostotą.

- Inne gry mogą wymagać punktów XP do odblokowania czegoś lub - broń Boże - transakcji cyfrowych - mówi Tudor. - Czasami trzeba powtarzać wyścigi, by kupić ulubione auto. Zrezygnowaliśmy z tego, to zepsuty model. Gracze zaczynają myśleć o pieniądzach, o stanie konta, zamiast myśleć jak prawdziwy kierowca: o karierze, punktach w mistrzostwach, stylu jazdy, poprawianiu osiągów.

„Przed twórcami na pewno jeszcze sporo pracy, ale nie można wątpić w autentyczność Project Cars.”

Weźmiemy też udział w 24-godzinnych wyścigach, nagradzanych specjalnym osiągnięciem

Po nieco nieobliczalnym modelu jazdy z ostatniej gry, na całe szczęście zmieniło się „czucie” samochodu.

- Pod koniec prac nad Shift 2 Unleashed przyglądaliśmy się dyskusjom w sieci i największym problemom - wyjaśnia Tudor. - Pojawiały się wzmianki o opóźnieniach w sterowaniu, modelu jazdy, wsparciu dla kierownic. Musieliśmy to naprawić. Było dużo przepisywania, stworzyliśmy nowy model opon. To bardzo ważne. Opony odpowiadają za najważniejszą część systemu fizycznego, czyli kontakt samochodu z torem. Ten element przenika się ze wszystkim: sterowaniem, przyczepnością, temperaturą, wymianą opon czy pogodą.

W praktyce Project Cars staje gdzieś pomiędzy realistyczną symulacją w stylu rFactor, a nieco bardziej przystępnym modelem konsolowym. Najlepszym porównaniem byłaby chyba właśnie Forza. Sterowanie sprawia wrażenie lekkości, a samochód może wypaść z toru bez większych konsekwencji, zachowując przy tym wrażenie, że mamy do czynienia z symulacją.

Różnorodność dostępnych pojazdów wymaga wielu stylów jazdy, choć jakość nie jest jeszcze identyczna w każdym aucie. Samochód z jednym siedzeniem - inspirowany Formula Ford - z lekkością przeskakuje po zakrętach, tańcząc na mokrej nawierzchni Hockenheimring, podczas gdy Z4 GT na Oulton Park prezentuje płochliwość kojarzącą się raczej z Shift 2 Unleashed.

Przed twórcami na pewno jeszcze sporo pracy, ale nie można wątpić w autentyczność Project Cars. Niemiecki kierowca GT - Rene Rast - używa gry do treningów przed dużymi imprezami wytrzymałościowymi w tym roku, jak Le Mans czy Nurburgring. Warto zauważyć, że decyzję podjął bez nacisków ze strony Slightly Mad Studios - Rast jest fanem gier wyścigowych i wczesną kopię Project Cars kupił z własnej inicjatywy.

Entuzjazm fanów skupionych wokół Project Cars imponuje, o czym świadczą liczne trailery tworzone przez samych graczy. Model tworzenia gry we współpracy z użytkownikami pozwolił zbudować społeczność jeszcze przed premierą, a emocje powoli zarażają innych. Czy gra rzeczywiście ma szansę konkurować z Forzą i Gran Turismo? Oferowane opcje i zrozumienie sportów motoryzacyjnych pozwalają sądzić, że mamy do czynienia z produkcją, która przypomni nawet największym weteranom, co w tym gatunku jest najlepsze.

Premiera zaplanowana jest na 21 listopada na PC, PS4 i Xbox One.

Reklama

Skocz do komentarzy (8)

Autor

Martin Robinson

Martin Robinson

Features and Reviews Editor

Martin is Eurogamer's features and reviews editor. He has a Gradius 2 arcade board and likes to play racing games with special boots and gloves on.

Powiązane materiały

Na stronie

Komentarze (8)

Komentarze zostały zamknięte.

Ukryj komentarze z niską oceną
Sortuj:
Wątki z odpowiedziami