Eurogamer.pl

Horizon Zero Dawn: The Frozen Wilds - Recenzja

Aloy na krańcu świata.

The Frozen Wilds nie pełni roli epilogu do Horizon Zero Dawn, a raczej bierze przykład z rozszerzeń Wiedźmina 3 i oferuje kolejny rozdział przygód bohaterki. W parze z nową historią dostajemy szereg misji pobocznych, przepiękną śnieżną krainę, silniejszych przeciwników i garść dodatków do ekwipunku i umiejętności. Wszystko to niewątpliwie zachęca do spędzenia z Aloy kilkunastu godzin.

Historia toczy się na niedostępnych wcześniej północnych terenach regionu. Tytułowa mroźna dzicz to terytorium plemienia Banuk, czyli szamanów wierzących w koegzystencję ludzi i maszyn. Trafiamy jednak na dość burzliwy dla tego ludu okres, gdyż coś w odległej górze przebudziło starożytnego „demona”, który nie tylko potrafi opętać maszyny, ale na dodatek tworzy zupełnie nowe, przerażające monstra. Świadoma swoich umiejętności i zebranej wiedzy Aloy podejmuje próbę zniszczenia zła zagrażającego krainie.

Opowieść, mimo że dla osób obeznanych z podstawową kampanią dość przewidywalna, to jednak angażuje. Misje poboczne prezentują podobny schemat, co w pierwowzorze, ale tym razem większość porusza głównie aspekty życia i kultury Banuk. Spotkamy się zatem z wielokrotnym podejmowaniem tematu roli religii i tradycji w codzienności, która nie zawsze pokrywa się z tym, co zapisano w świętych księgach. To duży plus dodatku, gdyż w podstawowej kampanii plemię to zostało potraktowane po macoszemu.

Ilustracja_4_Nied__wied__

Projekt nowych przeciwników robi wrażenie

Mroźne ziemie stanowią również zupełnie nowy krajobraz w Horizon Zero Dawn. Owszem, wcześniej widzieliśmy śnieg, ale nie w takich ilościach, by Aloy musiała prawie do pasa kroczyć w białym puchu. Przepięknie również prezentują się detale śnieżyc, kiedy nawałnica przysłania wszystko dookoła, a ponadto zagłusza podstawowe dźwięki. Walka w takich warunkach oferuje nowe wrażenia. Nic też nie wygląda tak dobrze, jak zachód słońca w akompaniamencie śnieżnych opadów.

Dla Aloy nie jest to jednak jedynie wycieczka krajoznawcza. Już od pierwszych chwil natrafiamy na nowych reprezentantów metalicznej fauny, którzy nawet dla doświadczonej postaci okazują się nie lada wyzwaniem. Dodatkowym zagrożeniem są dziwaczne konstrukty przypominające skrzyżowanie kwiatu z radarem, posiadające umiejętność opętania maszyn, a także ich leczenia. Trzeba się więc zajmować w pierwszej kolejności, by nie przeszkadzały w potyczkach - choćby z mecha-grizzlym.

Starcia i wywindowany poziom trudności to zdecydowany atut dodatku. Po ukończeniu głównej kampanii można było odczuwać niedosyt wyzwań. Demoniczne maszyny nie dają tak łatwo za wygraną i tak naprawdę co po chwilę zdarza się nam walczyć o przetrwanie, często ponownie planując zasadzki, by zapewnić sobie możliwie największą przewagę w starciach.

10 najlepszych i 10 najgorszych gier horrorów Możesz się bać i możesz się śmiać. 10 najlepszych i 10 najgorszych gier horrorów

Nie jesteśmy jednak zupełnie bezbronni w konfrontacjach z bestiami, ponieważ otrzymujemy dostęp do niespotykanych wcześniej rodzajów broni. Są to miotacze pocisków ognistych, lodowych i elektrycznych. Dwie pierwsze mają tryby zbliżone do miotaczy płomieni (i mrozu), oraz potężny atak wzmocnionym pociskiem.

Elektryczna broń ma tylko jeden tryb, ale jest praktycznie jedynym odpowiednikiem karabinu, czy raczej blastera elektrycznych wiązek. W przeciwieństwie do wymienionych wcześniej wyrzutni, tę możemy zdobyć tylko poprzez wykonanie serii zadań pobocznych. Zdecydowanie warto, gdyż bez tego końcowe etapy przygody sprawią nam spore trudności.

W ramach dodatkowych atrakcji po zakupie dodatku mamy dostęp do czwartej gałęzi umiejętności. Główne ścieżki rozwoju odpowiadają za zwiększenie liczby pozyskiwanych surowców i części oraz nowe korzyści wynikające z jazdy wierzchowcem. Od teraz możemy nie tylko naprawić swoją „Płotkę”, ale i atakować włócznią w siodła. Wcześniej nie odczuwało się braku tych talentów, ale teraz ciężko się bez nich obejść.

Ilustracja_3_podrozniczka

Nowe talenty przydadzą się także podczas podstawowej kampanii

Jeżeli dobrze bawiliśmy się z Horizon Zero Dawn, to The Frozen Wilds bez wątpienia jest warte swojej ceny. Odkryjemy tutaj nowe sekrety interesującego świata, przeżyjemy ciekawą przygodę, a przede wszystkim zmierzymy się z wielkim wyzwaniem kilku naprawdę wymagających potyczek - wszystko to w przepięknych okolicznościach przyrody.

Platforma: PS4 - Premiera: 7 listopada 2017 - Wersja językowa: polska - Rodzaj: gra akcji, TPP - Dystrybucja: cyfrowa, pudełkowa - Cena: 84 zł (wymagane posiadanie podstawowej gry) - Producent: Guerrilla Games - Wydawca: Sony Interactive Entertainment - Wydawca PL: SIE Polska

Horizon Zero Dawn: The Frozen Wilds - Recenzja Łukasz Winkel Aloy na krańcu świata. 2017-11-14T10:29:00+01:00 4 5
Reklama

Komentarze (5)

Załóż konto

lub

  • Wczytywanie...