Eurogamer.pl

Sleeping Dogs: Definitive Edition - Recenzja

Hongkong w HD, ale bez fajerwerków.

Jeżeli seria GTA jest soczewką amerykańskiego kina gangsterskiego, to Sleeping Dogs zdecydowanie uosabia wszystkie najwspanialsze cechy azjatyckich filmów akcji. W tym kontekście wydana niedawno wersja Definitive Edition jest niczym edycja blu-ray hitu obejrzanego wcześniej na kasecie VHS.

Wei Shen to policjant pod przykrywką, podający się za ambitnego gangstera. Jego zadaniem jest wejście w szeregi i infiltracja jednego z większych gangów chińskiej triady - Sun On Yee. To klasyczna opowieść powielająca schemat „od zera do bohatera”, pełna pytań o lojalność względem nowych kompanów oraz wypełniania obowiązków tajnego agenta.

Hongkong to specyficzny, kolorowy i otwarty świat pełen orientalnego klimatu. Genialnie komponuje się ze scenami gwałtownych pościgów, gonitwami po wypełnionych neonami dachach i widowiskowymi bójkami, obfitującymi w ciosy kung fu i dźwięki łamanych kości.

Widząc bohatera z perspektywy trzeciej osoby wykonujemy serię zadań, ale też uczestniczymy w licznych, urozmaicających rozgrywkę pobocznych zabawach. Jest ich całkiem sporo. Od prostych polowań na znajdźki, przez „śpiewanie” karaoke, po policyjne pościgi po autostradach, grupowe naloty na nielegalne transakcje i hakowanie miejskich kamer, celem obserwacji punktów handlu narkotykami.

Czasami zwykłe wyjście na spacer po osiedlu może skończyć się ostrą bijatyką z grupką przedstawicieli wrogiego gangu. Wei Shen nie jest mięczakiem i chętnie prezentuje swoje możliwości, szybko eliminując zagrożenie. Zbliżony do gier o Batmanie styl walki tryska widowiskowością, kiedy zwinnymi ruchami obezwładniamy oprychów, a po drodze unieszkodliwiamy kilku wykorzystując otoczenie. Otwory wentylacyjne, budki telefoniczne, a nawet ściany mogą w odpowiednich rękach służyć jako najsilniejsze środki usypiające.

Definitive Edition wzbogaca Sleeping Dogs o wszystkie 24 dodatki, które pojawiły się w przeciągu dwóch lat od daty premiery gry. Uzyskujemy dostęp do trzech krótkich opowieści, skupiających się na osobnych, bardzo różnych wątkach. Ścieramy się z chińskimi wampirami i demonami, uczestniczymy w nielegalnym turnieju sztuk walki bądź ścigamy groźnych terrorystów.

3

Ktoś zamawiał operację plastyczną?

Uzyskujemy również masę nowych ubrań dla Weia, kostiumy zmieniające nieco nasze statystyki, a także pojazdy, którymi przemierzamy ulice byłej brytyjskiej kolonii. Sporo tu tego, i choć większość to nieistotne gadżety, jest to zawsze „darmowy pakiet”, za który wcześniej trzeba było płacić.

Nowa edycja nie prezentuje nowej jakości. Na konsolach PS4 i Xbox One to niewątpliwie najładniejsza dostępna wersja: rozdzielczość 1080p, dodane efekty pogodowe, świetlne i liczniejsze obiekty na ulicach. Poziom nieco przekracza ten dostępny na komputerach stacjonarnych przy najwyższych ustawieniach graficznych, jednak w porównaniu z nimi oferuje mniejszą liczbę klatek na sekundę - 30 FPS i zdarzające się spadki nawet do dwudziestu, to dość blady wynik przy możliwości grania na PC w 60 klatkach.

Różnica na komputerach pomiędzy wersją pierwotną a Definitive Edition to głównie wspomniane usprawnienia świetlne, pogodowe, widoczność horyzontu i mnogość przechodniów czy pojazdów. Poza tym trudno mówić o wyraźnych zmianach.

2

Krople deszczu zwiększają dramatyczność każdej zażartej strzelaniny

Podtytuł „ostateczna wersja” może sugerować, że uzyskujemy edycję końcową, ulepszoną pod wieloma względami, a już na pewno bez obecnych w oryginale błędów. Nic bardziej mylnego - gra cierpi na te same bolączki, co poprzednio. Animacje czasami wywołują dziwne zachowania postaci, zdarzają się zawieszenia konsoli, model jazdy samochodami nadal pozostawia nieco do życzenia, a parkour po dachach czasami kończy się utknięciem w teksturach.

Gry tak złe, że aż trudno uwierzyć... Ale i tak musisz je poznać! Gry tak złe, że aż trudno uwierzyć...

Dwa lata to dostatecznie dużo czasu, by wyeliminować tego typu niedociągnięcia, chyba że wydawca terminem „Definitive Edition” określił po prostu wersję HD gry ze wszystkimi dodatkami - coś w rodzaju „Game of the Year”.

Oczywiście, Sleeping Dogs to bardzo dobra gra, pełna ciekawych i barwnych postaci, różnorodnych - czasami absurdalnych - zadań i doskonałych stacji radiowych, umilających przejażdżki po nocnych, zamglonych ulicach Hongkongu. Orientalna ucieczka od typowej amerykańskiej gangsterki to świetne urozmaicenie dla miłośników gier akcji.

Definitive Edition skierowane jest jednak głównie dla osób stykających się po raz pierwszy z przygodami Wei Shena. Wszyscy inni zapłacą drugi raz za ten sam, kosmetycznie zmieniony produkt - z dobrze znanymi wadami.

7 / 10

Sleeping Dogs: Definitive Edition - Recenzja Łukasz Winkel Hongkong w HD, ale bez fajerwerków. 2014-10-15T13:04:00+02:00 7 10
Reklama

Komentarze (11)

Załóż konto

lub

  • Wczytywanie...