Jeśli klikniesz link i dokonasz zakupu, możemy otrzymać małą prowizję. Zobacz politykę redakcyjną.

Need For Speed Unbound - Recenzja: wygrywa, ale o włos

Mało ambitna, choć dobrze zrobiona odsłona.

Eurogamer.pl - Rekomendacja odznaka
Grę można bez większych problemów uznać za jedną z lepszych odsłon serii. Nie jest to jednak zaskoczeniem, ponieważ tytuł w większości bazuje na udanym NFS Heat. Dostajemy zatem więcej tego samego, wraz z kilkoma poprawkami - recenzja Need For Speed Unbound.

Po zamieszaniu z niespodziewanym zakończeniem wsparcia dla NFS Heat i zamknięciem odpowiedzialnego za nie studia Ghost Games, seria (ponownie) przechodzi w ręce zespołu Criterion. Twórcy Burnouta postanowili przywitać się z graczami odsłoną bardzo powściągliwą, stanowiącą „jedynie” kolejny etap ewolucji pomysłów wprowadzonych jeszcze w Need For Speed z 2015 roku i dodającą do mieszanki garść własnych pomysłów oraz unikalny charakter.

Wcielamy się w aspirującego kierowcę na ulicach miasta Lakeshore (wzorowanym na Chicago), który podstępem traci swój wypasiony wóz i musi od zera piąć się w półświatku nielegalnych wyścigów, aby odzyskać własność. Brzmi znajomo? No właśnie. Historia przedstawiona w grze jest moim zdaniem najmniej udanym elementem tytułu. O ile sam rdzeń fabularny jest poprawny, chociaż do bólu sztampowy, to gra zawiera też wiele niezdarnych dialogów z postaciami niezależnymi.

Scenarzyści próbowali wpleść w opowieść dość poważne problemy, takie jak korupcja władzy, walki gangów ulicznych czy dyskryminacja. Wszystko to jednak przedstawiono w wyraźnie „ugrzecznionej” formie, przez co całość prezentuje się niezwykle niespójnie i infantylnie. Do tego przewijający się regularnie raper A$AP Rocky, który jednak nie odgrywa w historii żadnej znaczącej roli - a szkoda.

Oficjalny zwiastun produkcji

Tryb kariery został wyraźnie przebudowany w stosunku do tego, co widzieliśmy w poprzednich odsłonach cyklu. Zdobywanie punktów reputacji do odblokowania nowych misji głównych zastąpiono ekranem kalendarza. Akcja gry rozgrywa się w przeciągu kilku tygodni, a każdy przebiega według tego samego schematu: co sobotę odbywają się ważne mistrzostwa, a my mamy sześć dni, aby zdobyć fundusze na odpowiednie przygotowanie naszego wozu i zapłatę wpisowego.

Powrócił znany z NFS Heat system dnia i nocy, podczas których otrzymujemy dostęp do innych zawodów. Tym razem nie mamy jednak opcji swobodnego przełączania pór dnia. Zamiast tego wyjeżdżamy na ulicę każdego dnia oraz każdej nocy, pomiędzy którymi zajeżdżamy do warsztatu, aby dokonać modyfikacji auta i zabezpieczyć zdobytą gotówkę, którą inaczej w razie zatrzymania zabiera nam policja.

Nowościami w grze są ekran kalendarza i system zakładów

Całość opiera się na dobrze wyważonym systemie ryzyka i nagrody. Im więcej wyścigów zaliczymy danego dnia, tym bardziej zwracamy na siebie uwagę policji, która będzie wysyłać przeciwko nam coraz szybsze i bardziej wytrzymałe radiowozy, a także helikoptery i blokady drogowe. Dzięki temu gracz musi dokładnie planować swoje działania decydując, w których zawodach warto wziąć udział, a które można pominąć.

Same wyścigi nie są już „rozrzucone” po mapie, a zamiast tego w mieście umieszczono kilka miejsc spotkań kierowców, gdzie możemy wybrać interesującą nas konkurencję z puli dostępnych na danym zlocie. Nowym rodzajem zawodów jest Rozwałka, przypominająca znaną z cyklu DiRT „Gymkhanę”, czyli połączenie konkursu poślizgów z rozbijaniem poustawianych na torze obiektów.

Tuning jak zwykle stoi na wysokim poziomie

Kampania dla jednego gracza stała się bardziej liniowa i chociaż przejście jej zajmuje około 15 godzin, to nie czujemy aż takiego znużenia, jak w wypadku poprzednich części. Zrezygnowano także z szerokiego wyboru aktywności i konkurencji dodatkowych - zamiast tego co jakiś czas dostajemy telefon z możliwością wykonania opcjonalnego zlecenia, rozsiane po mapie wyzwania poboczne i trzy typy znajdziek.

Warta pochwały jest sztuczna inteligencja przeciwników. Zrealizowano ją bardzo dobrze i nie czujemy, że mamy do czynienia z botami. Mogą wypaść z trasy, zderzyć się z przypadkowym uczestnikiem ruchu albo popełnić szereg innych błędów. To samo tyczy się policji, która próbuje stosować przeciwko nam zróżnicowane manewry i szybko reaguje na nasze działania. Wyjątkiem są blokady drogowe i kolczatki - te pojawiają się dosłownie wszędzie, tylko nie na naszej trasie przejazdu. Wypada to po prostu komicznie.

Animowanych efektów nie można niestety wyłączyć całkowicie

W grze znajdziemy 143 wiernie odwzorowane auta, ale weterani serii poczują spore deja vu. Większość pojazdów wprost przeniesiono z poprzednich odsłon cyklu i znajdziemy tu tylko garstkę nowych aut. Również tuning wizualny pozostał niezmieniony, chociaż w wypadku większości pojazdów mamy teraz dostęp do bogatszej liczby niestandardowych elementów karoserii.

Zdecydowanie poprawiono natomiast model jazdy. Auta lepiej reagują teraz na nasze polecenia i czujemy nad nimi znacznie większą kontrolę, niż miał to miejsce w odsłonach Heat czy Payback. Nowością są dwa wskaźniki dopalacza, których możemy używać jednocześnie. Pierwszy to nasze standardowe nitro, drugi natomiast napełniamy poprzez wykonywanie ryzykownych manewrów na drodze i natychmiast daje nam spore przyspieszenie.

Kreskówkowe postacie są ciekawym pomysłem, ale moim zdaniem nie rozwinięto dostatecznie tego konceptu

Przyszedł czas wspomnieć do najbardziej kontrowersyjnym elemencie Unbound, czyli oprawie audiowizualnej. Komiksowe modele postaci i kreskówkowe efekty specjalne nie są szczególnie rozpraszające i nie miałem do nich żadnych zastrzeżeń - całkiem zgrabnie pasują do młodzieżowego klimatu gry. Żałuję jedynie, że nie rozwinięto tego pomysłu bardziej. Zdecydowanie lepiej wyglądałyby na przykład przerywniki filmowe zrealizowane w formie animowanego komiksu albo cały tytuł w cell-shadingowej grafice (w stylu Auto Modellista).

Pod względem ścieżki dźwiękowej mamy do czynienia głównie z utworami pogranicza hip-hopu i muzyki elektronicznej. Chociaż nie są to raczej moje klimaty, to muszę przyznać, że wiele utworów po prostu wpada w ucho i po czasie spędzonym z grą zagościły na mojej playliście na Spotify.

Policyjne pościgi potrafią być bardzo intensywne - szczególnie gdy grozi nam utrata całej zarobionej forsy

Miłym akcentem jest to, że oprócz światowej sławy gwiazd (wspomniany A$AP Rocky, Playboy Carti czy Tommy Cash), znajdziemy tutaj muzykę wielu artystów z innych krajów, śpiewających w swoich rodzimych językach (w tym dwa kawałki z Polski). Dla fanów hip-hopu soundtrack gry z pewnością będzie dobrym miejscem do poszerzania muzycznych horyzontów.

Na zakończenie pochwalić muszę optymalizację tytułu. Na moim komputerze, idealnie spełniającym zalecane wymagania gry, tytuł działał w stałych 60 klatkach na sekundę na domyślnych ustawieniach graficznych i przy rozdzielczości 1440p. Podczas zabawy nie doświadczyłem żadnych większych błędów, spadków wydajności czy całkowitego zawieszenia się programu.

Wśród misji pobocznych znajdziemy dostawy egzotycznych wozów oraz eskortowanie poszukiwanego przez policję kierowcy

Okazjonalnie zdarzało się jedynie „wyskakiwanie” obiektów podczas bardzo szybkiej jazdy, czy pomniejsze usterki, takie jak włosy postaci przenikające przez kaptur. Biorąc pod uwagę, że dla wielu graczy „wątpliwy” stan techniczny nawet wysokobudżetowych gier na premierę stał się przykrą codziennością, miło jest widzieć tytuł od początku nie sprawiający problemów i wypuszczony do sprzedaży w należytym stanie.

Need For Speed Unbound to udana część kultowego cyklu - trudno by było inaczej. Twórcy nie silili się na całkowitą odmianę oblicza serii, zamiast tego wzięli wszystko, co najlepsze z dotychczasowych odsłon i uzupełnili to kilkoma własnymi pomysłami. Nie są to także duże zmiany i ciężko uznać grę za ambitną. Weterani NFS-ów poczują się jak w domu, natomiast osoby nie przepadające za tytułami od Ghost Games najnowszej części zapewne też nie polubią.

Ocena: 8/10

Plusy:
+ Przyjemny model jazdy
+ Lekko uproszczona, ale bardziej skondensowana kampania fabularna
+ Dobra optymalizacja (PC)
+ Klimatyczna i dobrze dobrana ścieżka dźwiękowa
+ Prawie 150 pojazdów do wyboru i rozbudowane opcje tuningu
Minusy:
- Niewiele nowości od poprzedniej odsłony
- Sztampowa i nieciekawa fabuła
- Zmarnowany potencjał „kreskówkowych” elementów graficznych

Platforma: PC, XSS/XSX, PS5 - Premiera: 2 grudnia 2022 - Wersja językowa: polska (dubbing) - Rodzaj: wyścigi - Dystrybucja: cyfrowa, pudełkowa - Producent: Criterion - Wydawca: Electronic Arts Testowano na: PC (AMD Ryzen 5 3600, RTX 2070 Super, 32 GB)

Need For Speed Unbound - recenzja została przygotowana na podstawie egzemplarza dostarczonego nieodpłatnie przez wydawcę.

Dowiedz się więcej na temat recenzji, zapoznając się z polityką recenzowania gier.

O autorze
Awatar Maciej Żbik

Maciej Żbik

Staff Writer

Maciek interesuje się technologią odkąd zepsuł swój pierwszy komputer. Pasjonuje go elektronika z lat 80. i 90. Miłośnik anime i majsterkowicz.

Komentarze