Jeśli klikniesz link i dokonasz zakupu, możemy otrzymać małą prowizję. Zobacz politykę redakcyjną.

Czy potrzebujemy remake'ów? Jeszcze jak

Nie trzeba grać we wszystko.

Ekscytująca zapowiedź remake'ów Max Payne 1 i 2 zainspirowała jednego z autorów serwisu Kotaku do napisania felietonu podważającego sens produkcji tego typu gier. Sugeruje on, że może wcale ich nie potrzebujemy. Czy aby na pewno?

Argumenty w stylu „zamiast robić remake, powinni zrobić sequel” wydają się trochę nietrafione. Skąd bowiem w ogóle założenie, że ktoś ma dobry pomysł i plan na realizację nowej odsłony serii Max Payne? Być może twórcy uważają ten cykl za zamknięty.

Inna sprawa to produkcja odświeżonych wersji w celu zbadania zainteresowania daną marką. Może pomysł na kolejny projekt Remedy zrodził się między innymi po to, by otworzyć drogę do ewentualnej kontynuacji - to całkiem prawdopodobne.

Szczególnie remake starszej gry zawsze ma sens i jest mile widziany. Najlepszym przykładem jest chociażby nowy Resident Evil 2. Fantastyczny survival horror, dzięki któremu mnóstwo odbiorców poznało postacie i historię z archaicznego oryginału - nawet jeśli w nieco zmienionej formie, jeśli chodzi o fabułę czy strukturę.

Właśnie takie odświeżenie i zbudowanie przygody od podstaw jest ciekawsze oraz bardziej emocjonujące niż zwykły port czy remaster. Gdyby Remedy zapowiedziało tylko Max Payne 1+2 HD Edition, czyli zestaw dwóch gier z podbitą rozdzielczością, nawet nie zwróciłbym na taki projekt uwagi.

Perspektywa powrotu do znanej gry, ale ze zmodyfikowaną mechaniką i różnymi zmianami, jest po prostu zachęcająca. Z pewnością w większym stopniu niż dosłowne przejście tych samych misji, z identyczną walką i scenami, tylko w 4K, lecz nawet bez zmiany silnika graficznego.

Remedy to już spore studio, które pracuje nad wieloma projektami. Produkuje też przecież Alana Wake'a 2 czy kontynuację Control. Powrót Maxa Payne'a w żaden sposób nie spowoduje, że inne gry w jakiś sposób ucierpią.

Remake'i są też - przynajmniej dla mnie - często świetnym sposobem na powrót gatunków, które odeszły już trochę w zapomnienie. Liniowa strzelanka TPP, bez elementów otwartego świata czy „aspektu RPG”? Cudownie, poproszę dziesięć egzemplarzy. W teorii mógłby to być po prostu zwykły remaster, ale na pewno nie przekonałby on tych, którzy zetkną się z historią detektywa-mściciela po raz pierwszy.

Pozostaje tylko mieć nadzieję, że twórcom uda się dobrze otworzyć twarz Sama Lake'a z pierwszej części serii.

Komentarze