Broforce - Recenzja

W imię demokracji.

Broforce to komputerowy odpowiednik filmowej serii „Niezniszczalni”. W tej wesołej, zakręconej platformówce kierujemy zastępami herosów, takich jak Rambro, Brobocop czy Brochete, by walczyć ze złem i szerzyć demokrację na całym świecie. To pastisz najwyższej klasy - kilka godzin fantastycznej zabawy z postaciami z kultowych filmów akcji.

Nie uświadczymy raczej zajmującej fabuły. Przed każdą misją możemy przeczytać zdanie wprowadzenia. Następnie wkraczamy do pełnego wrogów regionu i przebijając się w prawo eksterminujemy wszystko, co próbuje zabić nas.

Gra nie jest zbyt łatwa - nasi żołnierze giną po pierwszym trafieniu, a chociaż na każdej planszy znajdujemy nowe życia, śmierć oznacza wymianę herosa na innego z puli dostępnych wojowników.

Żadna z postaci nie jest bezużyteczna, niektóre jednak sprawdzają się w określonych sytuacjach lepiej niż inne - podskakująca na karabinie Cherry Broling i wyposażony w jetpack Brocketeer są w stanie dostać się wyżej niż Bronan barbarzyńca, co czasem bardzo się przydaje. Każdy bohater to inne zdolności.

W rzadkich przypadkach wylosowanie nieodpowiedniego herosa potrafi zmusić nas do zaczęcia poziomu od początku, sytuacje tego typu zdarzają się jednak raz na kilkaset podejść.

Broforce nie zaskakuje pod względem rozgrywki, jednak nie musi, bowiem to co oferuje sprawdza się doskonale. To prosta i dynamiczna dwuwymiarowa strzelanka, pełna wybuchów i latających po ekranie kul, w której stanie w miejscu dłużej niż kilka sekund zazwyczaj kończy się śmiercią.

Na wyższych poziomach trudności każdą planszę będziemy przechodzić po kilka razy, czekając na odpowiednią kombinację brohaterów, jednak duża liczba punktów kontrolnych oraz dobrze dobrana długość pojedynczych etapów sprawiają, że gra w żadnym momencie nie staje się frustrująca.

Bardzo dużą rolę odgrywa klimat budowany przez ładną, bardzo szczegółową pikselartową grafikę i ścieżkę dźwiękową, której najlepszym elementem jest lektor wykrzykujący rozkazy niskim, warczącym głosem, kojarzącym się z kinowymi twardzielami. Gitarowe solówki towarzyszące finałowi misji i zabawne animacje wrogów są świetnym dopełnieniem atmosfery, czyniąc z Broforce przyjemną przygodę.

br
Strażnik Teksasu gotowy do akcji. Terroryści? Kosmici? Jest gotowy na wszystko.

Na uwagę zasługuje także możliwość kooperacji z maksymalnie trójką graczy lokalnie, jak i w sieci - zabawa w pojedynkę daje dużo frajdy, ale możliwość szerzenia demokracji ze znajomymi dodatkowo potęguje satysfakcję z gry.

Free Lives Games wydało tytuł, który wydaje się być owocem romansu serii Metal Slug z najlepszymi filmami akcji. Wycinanie sobie drogi przez gąszcz oponentów, przeplatane często wymagającymi walkami z bossami i żartami z klasyków takich jak Terminator czy Indiana Jones, sprawia olbrzymią satysfakcję.

9 /10

Reklama

Powiązane materiały

Chuchel - Recenzja

Z miłości do wiśni.

Symmetry - Recenzja

Ciężki survival.

RekomendacjaCeleste - Recenzja

Dla fanów Super Meat Boy'a.

RekomendacjaGorogoa - Recenzja

Surrealistyczna łamigłówka.

Fallen Legion - Recenzja

Trening wyczucia czasu.

Na stronie

Komentarze (1)

Komentarze zostały zamknięte.

Ukryj komentarze z niską oceną
Sortuj:
Wątki z odpowiedziami