Powrót do Another World

Klasyka i PlayStation 4.

To była pierwsza gra, którą uruchomiłem na świeżo zakupionej Amidze 500, gdzieś na początku lat 90. Ukończyłem ją wiele razy i znam na pamięć, jak dobrą książkę czy ulubiony film. I podobnie jak do książki czy filmu, z przyjemnością powróciłem do niej chyba po raz setny. Przy okazji wydania na PlayStation 4 ciekawie jest obserwować zderzenie dwóch światów - klasyka, niemalże legenda gier komputerowych uruchomiona na nowoczesnej maszynie „nowej generacji”.

Zabawne więc, że gdy profesor Lester przebiega z ekranu na ekran dostrzegalne jest liczone w ułamku sekundy opóźnienie - czasami przeszkadzające w wykonaniu natychmiastowego skoku na oddaloną półkę skalną. Gotów pomyśleć, że ultra nowoczesne procesory i karty graficzne nie są w stanie udźwignąć silnika gry sprzed ponad dwóch dekad.

20th Anniversary Edition, wydana pierwotnie na PC, ma jedną zasadniczą zaletę. Umożliwia za pomocą jednego przycisku - w przypadku PS4 jest to trójkąt - w dowolnej chwili zmieniać oprawę graficzną z udoskonalonej na oryginalną. W nowej wersji gra nabiera świeżości; wygląda niemalże tak, jakby była wydanym dziś tytułem niezależnym. Jaskinie i korytarze nabrały głębi, a padające światła tworzą urokliwszy nastrój.

Po prawej - wersja oryginalna, po lewej - też

Grę rozpoczyna kultowe już intro. Naukowiec podjeżdża ferrari pod obskurny budynek, skrywający nowoczesne laboratorium. W wyniku nieudanego eksperymentu bohater przenosi się do tytułowego innego świata. Szybko zostaje uwięziony przez obcych, ale wśród nich odnajduje też pomocną dłoń.

Świetnie naszkicowana fabuła i doskonałe tempo akcji nie wymagają zbyt wielu słów. W przeciwieństwie do wielu gier opowieść toczy się w zasadzie bez żadnych dialogów, bez ekranów streszczających czy opisujących wydarzenia obserwowane na ekranie, bez przerywników. Dzięki temu właśnie Another World osiągnęło coś więcej niż wiele innych znakomitych gier - zapadło w pamięć na zawsze, ponieważ znacząca część opowieści dzieje się w naszej wyobraźni. Z racji ograniczonych środków narracji, sami dopowiadamy sobie część historii.

Od początku wisi nad wydarzeniami jakaś tajemnica, budząca ogromną ciekawość. Co to za świat? Kim są obcy? W jaki sposób się stąd wydostać? Ale nie na każde pytanie gra udziela odpowiedzi, pozostawiając resztę domysłom.

Interesujący jest już sam początek. Prosta, niemal banalna scena wiąże naszego bohatera nicią przyjaźni z jednym z obcych. Lądujemy w pamiętnej klatce i musimy się z niej wydostać. Tuż po tym padają pierwsze i jedyne słowa naszego kompana. Coś w rodzaju: „Maj-tu-ruba!”.

Another World jest zasadniczo grą bardzo krótką. Znając na pamięć kolejne miejsca, w których musimy uważać na wrogów, i wiemy, gdzie skoczyć, jesteśmy w stanie ukończyć zabawę w nieco ponad dwadzieścia minut. Jeśli jednak nie mieliśmy dotąd okazji poznać przygód Lestera, ewentualnie minęło już sporo czasu od ostatniej wizyty w obcym świecie, rozgrywka znacząco się wydłuży, bowiem jest to platformówka całkiem wymagająca, a nawet trudna.

„Prosta, niemal banalna scena wiąże naszego bohatera nicią przyjaźni z jednym z obcych.”

1
W innym świecie podejrzane typki szybko trafiają za kratki

Naszym celem jest nie tylko umiejętne posługiwanie się pistoletem laserowym, ale musimy również wykazać się odrobiną zręczności i oczywiście bystrością wzroku - dzięki prostym zabiegom projektowym, za pierwszym razem można spędzić sporo czasu szukając odpowiedniej „ścieżki” czy też „platformy”, na którą musimy wskoczyć. Nie raz, nie dwa przyjdzie nam zginąć i zaczynać od miejsca ostatniego autozapisu, ale możemy również wybrać odpowiedni dla siebie poziom trudności (w oryginale takiego wyboru nie było).

W przypadku konsol wykorzystanie pada jest dodatkowym elementem utrudniającym zabawę. O wiele łatwiej korzystać z krzyżaka niż analoga, a przycisk biegu i skoku czasami nastręcza kłopotów. Ale jest to jedynie odrobina dodatkowej frustracji, która tonie w ogromie miodności czerpanej z całej przygody.

Another World jest dziełem ponadczasowym i nigdy nie przestanie zaskakiwać świeżością, prostotą i znakomitą reżyserią. To projekt, do którego można wracać nieskończenie często i za każdym razem cieszyć się nim tak samo, jak przy pierwszym spotkaniu. Nowoczesne konsole, jakimi bez wątpienia są PlayStation 4 i Xbox One, zaoferują w najbliższych latach wiele gigantycznych gier, o skali i wykonaniu, które przyćmi to, co do tej pory widzieliśmy - jestem tego pewien.

Ale czy wśród tych gier znajdzie się choć jedna, która za ćwierć wieku będzie wciąż budziła trudne do opisania emocje, ciekawość, a przede wszystkim - ogólne uznanie? Czy będzie choć jedna, o której można by bez końca mówić i pisać, obok której nie można przejść obojętnie? Jeśli tak, niczego więcej nie trzeba.

Reklama

Skocz do komentarzy (5)

Autor

Zbigniew Jankowski

Zbigniew Jankowski

Editor

Od ponad 20 lat związany z mediami internetowymi, a w międzyczasie także z czasopismami o grach wideo oraz prasą regionalną.

Powiązane materiały

Na stronie

Komentarze (5)

Ukryj komentarze z niską oceną
Sortuj:
Wątki z odpowiedziami