Graliśmy w inFamous: Second Son

Szybka akcja i świetna oprawa.

Choć przetestowaliśmy zaledwie krótki fragment inFamous: Second Son, już teraz można bez wątpienia powiedzieć, że gra studia Sucker Punch wygląda świetnie, a walka przynosi wiele satysfakcji.

Demo prezentowało scenę, w której Delsin Rowe, główny bohater trzeciej części inFamous, próbuje przedostać się do zamkniętej dzielnicy Seattle. Stara się nie rzucać w oczy, jednak po analizie linii papilarnych - musimy tu wykonać odpowiedni ruch palcem na panelu dotykowym - zostaje rozpoznany jako niebezpieczny bioterrorysta.

Od razu zostałem rzucony w wir akcji. Musiałem biec do oznaczonego na mapie miejsca, po drodze likwidując żołnierzy rządowej organizacji. Żeby było ciekawiej, niektórzy przeciwnicy mieli dostęp do wykorzystujących żywioły mocy - rzucali we mnie bombami z magmy, wyskakiwali w powietrze zostawiając ślady zasuszonej lawy.

issscreen
Efekty cząsteczkowe robią duże wrażenie

Delsin, rzecz jasna, nie był bezbronny. Rozgrywka przypomina tę znaną z poprzednich odsłon. Wykorzystujemy więc umiejętności, by efektownie rozprawiać się z przeciwnikiem. Mogłem strzelać pociskami z ognia, a dłuższe przytrzymanie triggera zwiększało siłę uderzenia. Wzmocnionym atakiem jesteśmy w stanie niszczyć niektóre struktury.

Tymczasem główny bohater może zamienić się w chmurę dymu i żaru, by szybko zbliżyć się do wroga. Na bliskim dystansie atakujemy łańcuchem, który zawsze trzymamy przy sobie. Poruszanie się jest niezwykle dynamiczne, nieco wygodniejsze niż w pierwszej i drugiej części serii. Nie tylko wspinamy się na budynki, możemy też szybko przedostać się na dach szybem wentylacyjnym, albo błyskawicznie wbiegać po ścianach i omijać przeszkody wykorzystując neonowy sprint. Jesteśmy też w stanie pokonywać spore odległości w powietrzu, łącząc dalekie skoki i aktywując w locie dopalacz spowalniający opadanie.

Moc neonu aktywowałem, gdy mijając rozświetloną witrynę sklepu zauważyłem na ekranie komunikat. Gra sugerowała, żebym dotknął panelu na kontrolerze - w ten sposób bohater zaabsorbował nową, różową moc. Wygląda na to, że umiejętności nie zmienimy w dowolnym momencie, najpierw trzeba odnaleźć źródło danej mocy.

Walka to naprawdę świetna zabawa. Czujemy siłę każdego uderzenia, a otwarty teren pozwala podejść wrogów w dowolny sposób. Starcia wyglądają imponująco; duże wrażenie robią przede wszystkim efekty cząsteczkowe towarzyszące różnym zdolnościom. Gra działa bardzo płynnie, nawet w najbardziej zaciętej potyczce z udziałem wielu wrogów i przestraszonych cywili.

„Jeżeli całość utrzyma poziom fragmentu, z którym mieliśmy do czynienia, doczekamy się co najmniej godnej kontynuacji serii.”

Wolność, moc i imponująca oprawa wizualna. Twórcy mają jasną wizję tego, jak przekonać do swojej gry fanów.

Miałem okazję zapoznać się cząstką systemu moralności, zawsze istotnego w serii inFamous. Już na początku bitwy z siłami rządowymi, przyjaciel ostrzegł, bym nie krzywdził mieszkańców miasta. Mogłem jednak to zrobić i nie omieszkałem spróbować. W niektórych momentach mamy też szansę zdecydować o losie przeciwników. Zdarza się bowiem, że rzucają broń i chcą się poddać. To, co z nimi zrobimy, zależy od nas. Jednak wybory tego typu wpłyną na moce, które zyskamy w miarę postępów w grze.

Celem dema było zniszczenie ciężarówki z urządzeniem, dzięki któremu przeciwnicy mogli zlokalizować Delsina. Po wykonaniu zadania pojawił się twardy przeciwnik, ciężko opancerzony, z potężnym karabinem maszynowym. Użyłem popisowego ataku „Karma Bomb” - Rowe wystrzelił w powietrze i spadł na ziemię jak kula ognia, wywołując śmiercionośną falę uderzeniową.

Nasze spotkanie z inFamous: Second Son nie trwało długo. Trudno więc powiedzieć coś więcej na temat świata, jego wielkości, scenariusza czy konstrukcji misji. Już w tym momencie walka sprawia dużo frajdy, nawet przy ograniczonym zestawie mocy, a imponująca oprawa wizualna znacznie wspomaga pozytywne wrażenie. Jeżeli całość utrzyma poziom fragmentu, z którym mieliśmy do czynienia, doczekamy się co najmniej godnej kontynuacji serii.

Infamous: Second Son ukaże się 21 marca na PlayStation 4.

Reklama

Skocz do komentarzy (10)

Autor

Mateusz Zdanowicz

Mateusz Zdanowicz

Senior Editor  |  matzdanowicz

Człowiek orkiestra i miłośnik gier niezależnych. Mateusz zajmuje się przygotowywaniem recenzji, artykułów oraz poradników. Wspiera również dział informacyjny.

Powiązane materiały

Na stronie

Komentarze (10)

Ukryj komentarze z niską oceną
Sortuj:
Wątki z odpowiedziami