Eurogamer.pl

Project CARS 2 - Recenzja

Motoryzacyjna piaskownica.

Project CARS 2 nie bierze jeńców. Praktycznie po pierwszym uruchomieniu oddaje nam do dyspozycji wszystkie samochody i trasy, nie sili się na fabularyzowane dodatki czy elementy urozmaicające karierę. W ten tytuł możemy grać dokładnie tak, jak nam się podoba.

Jest w czym wybierać, ponieważ twórcy gry - Slightly Mad Studios - przygotowali dla użytkowników niemal dwieście pojazdów oraz około pięćdziesięciu tras w różnych wariantach. Jest więc czym i gdzie się ścigać, a za ilością w parze idzie na szczęście jakość.

Można mieć niewielkie wątpliwości, czy każdemu z dostępnych pojazdów twórcy poświęcili na tyle dużo uwagi, aby od pierwszego zakrętu wręcz krzyczał o swoim niepowtarzalnym charakterze, ale w tym aspekcie produkcja radzi sobie bardzo dobrze. Po przesiadce z dobrze poznanego auta na podobne, z tej samej klasy, szybko odczuwamy różnice.

Ogólnie rzecz biorąc, model jazdy przywodzi na myśl ten z pierwszego Project CARS. Obniżono jednak zbyt dużą tendencję do wchodzenia wehikułu w niekontrolowane poślizgi. O „bączka” na zakręcie wciąż bardzo łatwo, gdy przeholujemy z pedałem gazu, ale druga część serii wybacza znacznie więcej. Co nie oznacza, że wybacza dużo.

pcars4

Krople deszczu na autach wciąż robią wrażenie

Po wyłączeniu wszelkich asyst gra proponuje bardzo duże wyzwanie, zwłaszcza gdy prowadzimy auta z napędem na tylną oś czy podczas kiepskiej pogody - deszczu lub śniegu. Szczególnie podczas dłuższych wyścigów musimy być cały czas skoncentrowani, chociażby ze względu na to, że dzięki systemowi LiveTrack 3.0 sytuacja na trasie zmienia się na bieżąco.

Nie chodzi tu tylko o nagromadzenie wody, która skutecznie wypełnia wszelkie nierówności trasy, ale także o zmienną temperaturę nawierzchni i gromadzącą się na niej gumę z opon wszystkich aut. Ciężko szczerze ocenić na ile są to odczucia rzeczywiste, a na ile to efekt placebo, ale za dodatkowy wysiłek twórców należą się wielkie brawa.

Project CARS 2 nada się jednak również dla tych wirtualnych kierowców, którzy nie chcą poświęcać zabawie zbyt dużo czasu. Każdy wyścig, nieważne czy w ramach kariery czy pojedynczych zawodów, możemy skutecznie okroić z sesji treningowej i kwalifikacyjnej, a żeby sterowanie było prostsze, możliwe jest włączenie kilku rodzajów asyst o innej skali wsparcia.

W tym miejscu należy wyraźnie zaznaczyć, że gra radzi sobie z obsługą pada zdecydowanie lepiej niż jej poprzedniczka. Wciąż wymaga poświęcenia nieco czasu na konfigurację martwych stref i saturacji, ale z pomocą przychodzą fora internetowe, na których inni gracze proponują swoje, dość uniwersalne rozwiązania.

Prawdziwy pazur gra pokazuje przy użyciu kierownicy. Force feedback działa tutaj koncertowo, niemal perfekcyjnie przenosząc do naszych dłoni informacje o nawierzchni i jej nierównościach, zapewniając jeszcze bardziej realne doznania. W zasadzie po ukończeniu choćby jednego wyścigu z kierownicą nie chce się wracać do pada.

Najgorsze sequele Gry, które się nie udały. Najgorsze sequele
pcars1

Oprócz widoku z kokpitu możemy też wybrać kamerę „z kasku”, którą twórcy po raz pierwszy wprowadzili w Need for Speed Shift

Podobnie jednak, jak w przypadku mniejszego kontrolera, tak tutaj należy poświęcić nieco uwagi ustawieniom i odnalezieniu własnego, złotego środka. Trzeba również mieć świadomość, że nie istnieją uniwersalne ustawienia kierownicy dla każdego rodzaju wyścigów czy aut. Zabawa suwakami to jednak znakomita część każdej gry wyścigowej o symulacyjnym zacięciu.

Warto poświęcić też czas na ustawienia samochodu, którym będziemy się ścigać. Dla lubujących się w prostszych rozwiązaniach gra proponuje skorzystanie z usług inżyniera zespołu, któremu udzielamy kilku prostych odpowiedzi na pytania dotyczące konkretnego auta. Rozwiązanie miłe i sprawdza się całkiem nieźle.

Z postojami w boksie wiąże się też jednak największą bolączka gry, a więc zdarzające się błędy z przyjmowaniem samochodu i jego szybką obsługą. Nie dzieje się to zbyt często, ale potrafi zepsuć przyjemne wrażenia po sukcesach w dłuższych wyścigach. Twórcy gry zdają sobie jednak sprawę z niedoskonałości, więc kwestią czasu jest stosowna poprawka.

Nieco szlifu wymaga też sztuczna inteligencja przeciwników, która w większości przypadków radzi sobie dość dobrze, ale w kluczowych sytuacjach potrafi popełniać dziwne błędy i stosować bardzo nieczyste zagrania. Dzieje się to głównie przy okazji ciasnych zakrętów i szykan, gdzie tuż obok siebie jedzie kilku lub więcej zawodników.

Komputerowi kierowcy miewają też całkiem realistyczne problemy przy deszczowej pogodzie, co nieco ratuje cały obraz. Można jednak szczerze powiedzieć, że w ogólnym rozrachunku sztuczna inteligencja pozostawia po sobie całkiem pozytywne wrażenie. Na szczęście do naszej dyspozycji zostały oddane również zmagania sieciowe.

Te oferują niemal dokładnie to samo, co wszystkie tryby dla pojedynczego gracza. Możemy tam stworzyć w pełni konfigurowalne wyścigi z uwzględnieniem sesji treningowych, kwalifikacyjnych, okrążeń, pory roku, podczas której odbywa się impreza oraz warunków pogodowych. Te ostatnie możemy programować, podobnie jak przyspieszać upływ czasu, aby wyścig był bardziej zróżnicowany.

W chwili publikacji naszej recenzji graczy w sieci było jeszcze zbyt mało, aby odpowiednio wczuć się w rywalizację z kierowcami z całego globu. Dlatego też wyścigi dla samotnego gracza można traktować jako dobry trening przed ściganiem się online. Szkoda tylko, że tryb kariery nie pozwala na odpowiednie wczucie się i związaniem z danym zespołem.

Nowością dla serii są wyścigi na lodowych torach, które w skuteczny, ale i przyjemny sposób weryfikują nasze umiejętności za kółkiem. Inną nowością są także zawody typu Rallycross, gdzie z asfaltu zjeżdżamy często na szuter, a nawet błoto.

To miłe urozmaicenia, które stanowią skuteczną odtrutkę od standardowych zmagań. Zwłaszcza ten drugi rodzaj imprezy pokazuje potencjał, jaki drzemie jeszcze w grupie Slightly Mad Studios. Można z całkiem dużą pewnością stwierdzić, że mogliby się odnaleźć także w grach skupionych na rajdach samochodowych, gdyż zachowania aut na nieutwardzonej nawierzchni są naprawdę świetne.

pcars3

Nawet przy widoku zza auta można czerpać przyjemność z jazdy

Brytyjskie studio doskonale radzi sobie z kwestiami oprawy. Project CARS 2 wygląda i brzmi wyśmienicie, czego można było się zresztą spodziewać po tym, jak prezentowała się pierwsza odsłona serii.

GTA: Vice City - 20 ciekawostek o kultowej grze Sekrety i easter-eggi. GTA: Vice City - 20 ciekawostek o kultowej grze

Wciąż zdarzają się pojedyncze błędy graficzne, ale głównie na powtórkach, więc nie zauważamy tego zbyt często. Złego słowa nie można powiedzieć tez o optymalizacji, która stoi na naprawdę wysokim poziomie, nawet gdy na ekranie dzieje się dużo podczas siarczystej ulewy.

Do ideału Project CARS 2 nieco brakuje, ale tytuł broni się świetnie. To bardzo dobra propozycja dla tych, którzy zdążyli się znudzić Assetto Corsa, choć posiadająca odczuwalnie inny model jazdy od włoskiego dzieła. Co nie oznacza, że gorszy. Brytyjczycy przygotowali grę, która może dawać radość przez setki godzin.

Platforma: PC, PS4, Xbox One - Premiera: 22 września 2017 - Wersja językowa: polska - Rodzaj: wyścigi, symulacja - Dystrybucja: cyfrowa, pudełkowa - Cena: 170-240 zł - Producent: Slightly Mad Studios - Wydawca: Slightly Mad Studios - Wydawca PL: Cenega

Project CARS 2 - Recenzja Jerzy Daniłko Motoryzacyjna piaskownica. 2017-09-22T10:13:00+02:00 4 5
Reklama

Komentarze (7)

Komentarze zostały zamknięte, ale możesz kontynuować dyskusję pod innymi materiałami lub na Forum!

  • Wczytywanie...