Eurogamer.pl

Steep - Recenzja

Śnieżny relaks.

Gra od Ubisoft Annecy nie potrafi przyciągnąć na długie godziny, ale w mniejszych dawkach jest w stanie sprawić sporo przyjemności.

Steep to nie duchowy następca SSX, 1080° Snowboarding i podobnych - czysto zręcznościowych - tytułów o ekstremalnych sportach zimowych. To produkcja bardziej przyziemna i zamiast non-stop pompować adrenalinę, częściej pozwala się zrelaksować.

Oczywiście nie jest tak, że emocji zupełnie brakuje. Pędząc na nartach po stromym zboczu, między drzewami i skałami, można poczuć uderzenia adrenaliny. To przyjemne chwile, tak samo zresztą jak mniej ekstremalne doznania - wolniejsze i spokojniejsze zjazdy.

Często zjeżdżamy w inny miejscu, ponieważ punktu startowy zależy od nas, a oddany w nasze ręce teren jest wielki - otrzymujemy sporą część masywu górskiego. Kompletną swobodę uzyskujemy jednak dopiero, gdy odblokujemy różne bazy, do których możemy się „teleportować”. Wtedy dopiero czujemy pełną wolność.

Swobodę czujemy też podczas jazdy, gdy nic nas nie ogranicza - i to najprzyjemniejszy element gry. Twórcy przygotowali oczywiście szereg konkretnych aktywności. Są więc różne wyścigi, rywalizacja z innymi lub też walka z czasem, ale te aspekty nie przyciągają zbyt mocno.

s1

Z czasem odblokowujemy kolejne punkty startowe i zawody

Udział w zawodach dosyć szybko przestaje bawić. Być może dlatego, że model jazdy jest zbliżony do realistycznego, a nie zręcznościowego. Całej zabawie towarzyszy aura autentyczności i czuć, że za produkcję odpowiadają prawdziwi miłośnicy zimowego szaleństwa. Ale to właśnie sprawia, że wyścigi przestają być ciekawe.

Mamy poczucie, że czeka na nas ogromny teren i nie chcemy jeździć po wytyczonych trasach - choć oczywiście musimy, jeżeli chcemy kontynuować dosyć luźny i średnio interesujący wątek główny, związany z naszą karierą. Są tu nowe aktywności i elementy wyposażenia do odblokowania, ale tak naprawdę nigdy nie mamy potrzeby, by się nimi przejmować, bo najlepiej spędzamy czas na zwyczajnych, niezobowiązujących zjazdach i lotach.

Latamy - a konkretniej rzecz ujmując: szybujemy - na paralotni. To jednak najmniej ekscytujący środek transportu. Sterowanie nią jest bardziej męczące niż ekscytujące, więc szybko idzie w odstawkę. Zdecydowanie lepszy okazuje się kombinezon wing-suit. Wystarczy stanąć na krawędzi specjalnej podstawy i odepchnąć się, by rozpocząć niebezpieczne opadanie, niczym kolorowy pocisk.

Kontrolowanie postaci w locie jest wygodne, kiedy korzystamy z klawiatury i myszy. Podobnie jest z jazdą na snowboardzie i nartach. Wydaje się, że używanie kontrolera wymaga od gracza nieco większej uwagi, przez co łatwiej o błędy - choć możliwe, że to kwestia osobistych preferencji i przyzwyczajenia.

Snowboard sprawia najwięcej radości i jest najłatwiejszy w użyciu. Czujemy się trochę bezpieczniej i bardziej stabilnie niż na nartach, które jednak też są całkiem przyjemne w obsłudze, tylko odrobinę mniej zwrotne.

Nie zabrakło różnych sztuczek, ale w porównaniu do typowo zręcznościowych gier możliwości postaci są raczej ubogie. Ponownie powraca kwestia ukierunkowania na lekki realizm. Obrócimy się więc kilka razy dookoła czy chwycimy za deskę w locie. Na początku bywa to satysfakcjonujące, ale w końcu zupełnie przestaje bawić i triki wykonujemy głównie wtedy, gdy musimy - a nie dla zabawy.

Steep wymaga stałego połączenia z siecią, ponieważ wielką lokację dzielimy z innymi graczami - choć nie widzimy ich bez przerwy. Czasem zdarza się, że ktoś przemknie obok nas, albo zobaczymy kogoś w oddali. Na stokach nie ma jednak tłoku.

Najciekawszym efektem obecności obcych jest możliwość korzystania z ich wyzwań. Sami też mamy szansę takowe tworzyć. Każdy przejechany odcinek możemy oznaczyć jako trasę, którą na mapie zobaczą inni, by móc sprawdzić, czy pokonają ją szybciej od konkurentów.

s2

Takie screenshoty to nic trudnego z porządnym narzędziem do powtórek

Gadżety wszech czasów Cuda nad cudami. Gadżety wszech czasów

Miło, że twórcy przygotowali całkiem rozbudowane narzędzie do oglądania powtórek. Z różnych ujęć i w dowolnym tempie możemy podziwiać efektowne zjazdy, ale też upadki. Do oglądania własnych wyczynów zachęca udana oprawa graficzna. Można poczuć się jak w górach, a prezentacja śniegu robi wrażenie.

Miło jest włączyć Steep od czasu do czasu, by cieszyć się przyjemną jazdą po śnieżnej trasie - na dłuższą metę potrafi lekko znudzić. Ze względu na taki specyficzny charakter, może byłoby lepiej, gdyby postawiono na niższą cenę premierową.

7 / 10

Steep - Recenzja Mateusz Zdanowicz Śnieżny relaks. 2016-12-14T11:24:00+01:00 7 10
Reklama

Komentarze (7)

Komentarze zostały zamknięte, ale możesz kontynuować dyskusję pod innymi materiałami lub na Forum!

  • Wczytywanie...