Skip to main content

Tekken 8 - Recenzja

Król bijatyk nie oddaje korony.

Eurogamer.pl - Rekomendacja odznaka

Może trudno w to uwierzyć, ale poprzednia odsłona serii trafiła do japońskich salonów gier niemal dekadę temu - w 2015 roku. Na szczęście na kontynuację warto było czekać. Tekken 8 nie zawodzi i jest jedną z lepszych odsłon legendarnego cyklu, choć najstarsi weterani mogą nieco kręcić nosami na wprowadzone nowości.

Zaczynając od podstaw, Tekken 8 to trójwymiarowa bijatyka, w której walczymy w pojedynkach jeden na jednego z przeciwnikami sterowanymi przez komputer lub innego gracza - zarówno przez sieć, jak i lokalnie. Produkcja stworzona na silniku Unreal Engine 5 dostępna jest wyłącznie na PC oraz konsolach obecnej generacji - PS5 i Xbox Series X/S. System walki jest bardzo intuicyjny i sprawdza się zarówno w przypadku osób, które chcą po prostu miło spędzić kilka chwil przy konsoli, jak i zawodowców walczących o tytuły w światowych rankingach oraz esportowych turniejach.

Przygodę z grą warto rozpocząć od podzielonego na 15 rozdziałów trybu fabularnego, którego ukończenie powinno zająć około 4 godzin. Historia kontynuuje wątki z poprzedniej części, ale nie musimy znać całej sagi rodu Mishima, by cieszyć się opowieścią (choć nie zaszkodzi obejrzeć miniserialu anime „Tekken: Bloodline” na Netflixie). Śledzimy tu losy skonfliktowanego Jina Kazamy, który próbuje powstrzymać ojca przed zniszczeniem świata oraz przezwyciężyć swoje słabości.

Historia nie zasługuje na Oscara, ale potrafi wciagnąć i obfituje w sceny akcji.

Przygoda jest krótka, ale wciągająca, a oprócz Jina pozwala nam wcielić się też w kilka innych postaci, a nawet wziąć udział w wielkiej bitwie przypominającej nieco nową wersję klasycznej minigry Tekken Force. Jak zwykle mamy tu do czynienia z intencjonalnie ckliwą historią, która jednak w dużej mierze skupia się dokładnie na tym, na czym powinna i wypada chyba nawet lepiej, niż filmowe adaptacje serii Tekken.

W efekcie otrzymujemy satysfakcjonujący tryb fabularny, który przypomina całkiem niezły film o sztukach walki, choć nie należy spodziewać się tu materiału na Oscara. Trzeba jednak przygotować się na to, że większość czasu oglądać będziemy mniej i bardziej efektowne scenki, a faktycznej walki nie ma tu zbyt wiele. Świetnie wypada za to zakończenie, które szczególnie powinno przypaść do gustu fanom będącym z serią od dłuższych lat.

Na Story Mode nie kończą się opcje dostępne dla jednego gracza. Poza standardowymi dla gatunku trybami znajdziemy też osobną kampanię pod nazwą Podróż po salonach gier. Tworzymy tu słodkiego awatara, którym kierować będziemy podczas przemierzania tytułowych salonów gier. Zmierzymy się tu z „duchami” innych graczy i zdobędziemy masę doświadczenia, które zaprocentuje podczas rozgrywki online, a także zarobimy mnóstwo wirtualnej waluty do wydania w sklepiku gry na przedmioty kosmetyczne.

Zobacz na YouTube

To miły i klimatyczny dodatek, który może u niektórych przywołać wspomnienia z ogrywania Tekkena na automatach, choć nie da się też ukryć, że to tylko bardziej rozbudowana wersja klasycznego trybu Arcade połączonego ze znanym z „siódemki” Treasure Battle. Niemniej dodatek ten wypada znacznie ciekawiej, niż przekombinowane singlowe dodatki do Street Fighter 6 czy Mortal Kombat 1. Decyduje o tym prostota trybu, w którym możemy po prostu mierzyć się z kolejnymi przeciwnikami, jeśli tylko mamy na to ochotę.

Gdy już zrobimy odpowiednie postępy w salonach gier, to zyskamy dostęp do rewelacyjnego trybu Super bitwa duchów. Główną atrakcją jest sztuczna inteligencja, która uczy się naszego stylu gry - od tego, w jaki sposób się poruszamy, aż do tego, jak reagujemy na zagrania przeciwników czy jakie sztuczki mamy w rękawie. Warto też podkreślić, że uczące się duchy są o wiele sprytniejsze od typowych przeciwników sterowanych przez komputer i całkiem szybko znajdują kontry oraz słabe punkty naszych taktyk.

Możemy dzięki temu zmierzyć się z wirtualną kopią samych siebie, co jest nieocenioną pomocą w identyfikowaniu słabości naszej taktyki oraz bardzo interesującym doświadczeniem samym w sobie. Podobne duchy tworzone są dla każdego gracza, dzięki czemu możemy stawić czoła wirtualnym kopiom naszych znajomych, a nawet najsłynniejszych zawodników na esportowej scenie Tekkena.

Najważniejsza jest walka, a ta w Tekkenie 8 wypada mistrzowsko.

Tradycyjnie możemy poćwiczyć też w rozbudowanym trybie treningowym, odprężyć się przy nowej wersji Tekken Ball, czyli kultowej minigry łączącej siatkówkę plażową z grą w zbijaka, a także stawić czoła znajomym, co zrobimy zarówno lokalnie, jak i za pośrednictwem sieci. Zabawy i trybów jest tu mnóstwo, a każdy w taki czy inny sposób sprowadza się do walki, która jest tu esencją przyjemności.

System walki to stary dobry Tekken i nie należy spodziewać się tu wielkich rewolucji. Tym razem jednak starcia wydają się znacznie szybsze i bardziej dynamiczne, a gra mocno nagradza agresywny styl gry. Odpowiada za to nowa mechanika przypominająca rozwiązanie znane z Bloodborne - jesli niektóre ataki skontrujemy wystarczająco szybko, to odzyskamy straconą część paska zdrowia.

Kolejną kluczową nowością jest system Heat, który w założeniach przypomina nieco wcześniejszy Rage, choć status aktywujemy ręcznie w dowolnej chwili - raz na rundę. Dzięki temu zyskujemy dostęp do silniejszych, a także zupełnie nowych ruchów, a nasze ataki zadają niewielkie obrażenia nawet przez blok. Heat możemy też aktywować w połowie combo, wykonując widowiskową akcję rodem ze Street Fighter.

W grze znajdziemy masę dodatkowych trybów.

Co ciekawe, stan Heat trwa jedynie 10 sekund, ale skuteczne trafianie przeciwnika dłuższymi seriami przedłuża działanie efektu, dzięki czemu agresywni gracze mogą znacznie wydłużyć trwanie efektu i zyskać sporą przewagę na arenie. Jednocześnie oznacza to, że osoby preferujące defensywny styl zabawy i stawiające na kontry oraz kary będą musiały napracować się nieco bardziej, by położyć oponenta na deski. Po pierwsze ze względu na krótszy czas trwania Heat, a po drugie - przez bardziej natarczywych oponentów.

Ataki związane z systemem Heat są bardzo widowiskowe i starzy wyjadacze mogą nieco kręcić nosem, że to niepotrzebne udziwnienie sprawdzonej formuły, ale mam dla takich graczy kilka dobrych wieści. Przede wszystkim - w opcjach można znacznie zredukować liczbę i widoczność efektów pojawiających się na ekranie, przez co Tekken 8 może znacznie bardziej przypominać starsze odsłony. Ponadto możemy też zmienić muzykę na ścieżkę dźwiękową z dowolnej wydanej wcześniej części Tekkena - od „jedynki” do „siódemki”.

Twórcy zadbali też o zupełnych nowicjuszy i przygotowali Styl specjalny, który możemy włączyć w opcjach lub przypisać do dowolnego przycisku kontrolera. Opcja ta przypomina nieco Tryb Automatyczny z gier serii Devil May Cry i pozwala wykonywać skomplikowane i widowiskowe akcje poprzez wciskanie jednego czy dwóch przycisków - nie trzeba znać ani uczyć się zawiłych ciągów ciosów, by dobrze się bawić. Opcja przyda się też na domówkach czy podczas zabawy z młodszym rodzeństwem.

Weterani serii mogą docenić kilka ciekawych opcji.

Jak w przypadku podobnych rozwiązań w konkurencyjnych tytułach, Styl specjalny nie bardzo sprawdza się podczas walki z wprawionym przeciwnikiem, który wie, co robi, ale za to pozwala dobrze bawić się praktycznie każdemu, kto chwyci kontroler. W efekcie dostajemy bijatykę zarówno przystępną, jak i pozwalającą szlifować technikę w najmniejszych detalach.

W grze znajdziemy 32 zróżnicowanych wojowników (jeśli brak komuś Heihachiego, to polecam sprawdzić Reinę) oraz 16 aren, z których wiele oferuje zniszczalne elementy otoczenia oraz rewelacyjną oprawę graficzną. Walka, która jest esencją gry, nie zawodzi i wciąga jak diabli, zaś mnogość dodatków oraz trybów nie pozwoli się nudzić przez kolejne lata. Rewolucji nie ma, ale to kolejny fenomenalny Tekken, jeden z najlepszych w serii.

UWAGA: Niestety, podczas testów nie zdążyliśmy załapać się na wąskie okienko czasowe, w którym serwery zostały włączone przedpremierowo, więc o trybach sieciowych napiszemy więcej po premierze. Możemy natomiast potwierdzić, że Tekken 8 wykorzystuje Rollback Netcode, a nawet pozwala nam wybrać między mniejszym opóźnieniem, a wizualną płynnością sieciowych zmagań.

Ocena: 9/10

Plusy:
+ Bijatyka dla zarówno hardorowych graczy, jak i początkujących
+ Szeroki wybór zróżnicowanych postaci i mnóstwo opcji ich personalizacji
+ Masa trybów dla jednego i wielu graczy
+ Piękna grafika i perfekcyjna optymalizacja
+ Ogromna przyjemność i satysfakcja z dynamicznej walki
Minusy:
- Gracze preferujący defensywny styl gry mają trudniej
- Rewolucji nie ma, to po prostu kolejny wyśmienity Tekken

Recenzja została przygotowana na podstawie egzemplarza dostarczonego nieodpłatnie przez wydawcę.

Zobacz także