Skip to main content

Zamów kolekcjonerski ALMANACH i odbierz darmową grę na GOG

Odkryj gatunek gier przygodowych, które oczarowały świat.

Jeśli klikniesz link i dokonasz zakupu, możemy otrzymać małą prowizję. Zobacz politykę redakcyjną.

Apex Legends pobiło rekord popularności na Steamie

Ale Team Deathmatch rozczarował.

Apex Legends pobiło własny rekord popularności na Steamie, przyciągając jednocześnie ponad 610 tysięcy użytkowników. Pomógł start 16. sezonu zmagań, nawet jeśli najważniejsza nowość - tryb team deathmatch - zbiera krytykę.

Poprzednio najwyższą zanotowaną liczbą było 511,7 tys. graczy w tym samym momencie na serwerach, więc wzrost jest niebagatelny i wynosi około 100 tys. Nieźle, jak na tytuł wydany nieco ponad cztery lata temu, w lutym 2019 roku (choć do 11-letniego CS:GO jeszcze trochę brakuje).

Wynik imponuje tym bardziej, że start 16. sezonu to pierwszy raz, gdy produkcja nie wzbogaciła się jednocześnie o nową postać. Najważniejszą nowością było właśnie wprowadzenie oczekiwanego Team Deathmatch. Tryb pojawiał się w grze już wcześniej, lecz tylko na ograniczony czas.

Teraz zostanie na stałe, choć kosztem Aren. Klasyczne zmagania drużynowe to potyczki „6 na 6”. Do wygrania rundy potrzeba 30 zabójstw, a do zwycięstwa w meczu - dwóch rund. Po każdej śmierci możemy zmienić wyposażenie postaci. Całość ma służyć za opcję mniej „wymagającą” niż standardowe battle royale.

Wydaje się, że powyższa liczba graczy szybko się jednak nie powtórzy, ponieważ Team Deathmatch spotkał się z chłodnym przyjęciem. Krytykowany jest głównie podział na rundy, ponieważ gracze szybko wychodzą z meczów, gdy tylko zaczynają przegrywać. Opuszczenie pojedynku nie jest w żaden sposób karane, a wolne miejsce nie są uzupełniane.

To prowadzi do ekstremalnych sytuacji, w których wszyscy wrogowie wychodzą z serwera, lecz potyczka... nie kończy się automatycznie, lecz dopiero po około 20 minutach pasjonującej rywalizacji w formacie „6 na 0”. Sytuacji nie poprawia słaby matchmaking, z doświadczonymi graczami rywalizującymi z nowicjuszami.

„Ten tryb jest do bani, co za rozczarowanie” - podsumowuje jeden z fanów. „Mapa nie jest nawet zaprojektowana pod team deatmatch. Odradzanie jest zbyt wolne, wszyscy tylko czają się z bronią na daleki dystans, a system rund jest okropny”.

Read this next