Jeśli klikniesz link i dokonasz zakupu, możemy otrzymać małą prowizję. Zobacz politykę redakcyjną.

Polskie Rage Disco stawia na losowo generowaną dyskotekę

Psychodeliczna produkcja.

Gra akcji Rage Disco od polskiego zespołu ze studia Suicide Penguin zdecydowanie nie jest przeznaczona dla osób cierpiących na epilepsję. Akcja toczy się bowiem w generowanej proceduralnie dyskotece, pełnej laserów, świateł i szalonych efektów.

Zgodnie z założeniami serii Indiana Jones (no, może nie do końca) wcielamy się w cyborga-archeologa, w charakterystycznym kapeluszu. Odkrywamy pradawną imprezę disco, trwającą od stuleci. Gdy mamy już wychodzić, nie możemy znaleźć swojej kurtki - czas wrócić do środka i ją znaleźć.

Nie tykać DJ-a

Otrzymujemy dynamiczną platformówkę, w której celem jest przejście kolejnych - generowanych po części losowo - pięter dyskoteki, poszukując właśnie zaginionego elementu garderoby i zbierając punkty.

Lasery, choć kolorowe i efektowne, są także śmiertelnie niebezpieczne, ale w celu ich uniknięcia możemy toczyć się po podłodze czy korzystać z przenośnej tarczy. Główny bohater w toku zabawy testuje też znalezione tabletki, co tylko potęguje psychodeliczną akcję - i zmienia poruszanie się postaci.

U barmanów znajdziemy też napoje, generujące inne efekty. Chwilami trafimy do stosunkowo spokojnych pomieszczeń, ale - ogólnie rzecz biorąc - Rage Disco nie jest produkcją dla ludzi o słabych żołądkach.

Poszczególne poziomy są nie tylko generowane losowo, ale także „regenerowane” zaraz za postacią, więc nawet przy próbie cofnięcia się do wcześniejszego punktu trafimy na całkiem nowy obszar.

Prezentowana na imprezie Poznań Game Arena wersja gry wymagała jeszcze dopracowanie, do czego twórcy chętnie się przyznają - i nie podają daty premiery. Rage Disco zmierza na PC.

O autorze

Awatar Daniel Kłosiński

Daniel Kłosiński

News Editor

Daniel współpracuje z Eurogamer.pl od początku istnienia serwisu. Obecnie wspiera dział informacyjny oraz zajmuje się tłumaczeniami tekstów Digital Foundry.

Komentarze