Jeśli klikniesz link i dokonasz zakupu, możemy otrzymać małą prowizję. Zobacz politykę redakcyjną.

Pokken Tournament - Recenzja

Znokautuj je wszystkie.
Prostota i przystępność Pokken Tournament to zaleta, a zarazem wada. Bardzo szybko odkrywamy ubogą zawartość i dużą powtarzalność

Przygody w świecie Pokemonów kojarzą się z eksploracją, krzyżowaniem planów drużyny R, uzupełnianiem wpisów w Pokedeksie i turową walką „kieszonkowych potworów”. Pokken Tourament skupia się tylko na tym ostatnim aspekcie, przez co czar uniwersum nieco pryska.

Nowa produkcja na konsolę Nintendo Wii U w pełni obrazuje coś, co zazwyczaj widzimy tylko w zminimalizowanej formie - pojedynki pokemonów. Miło dostrzec różnice we wzroście między Pikachu a Charizardem, a także szybkość i dynamikę poszczególnych stworków.

Można stwierdzić, że tego typu gra to spełnienie marzeń dla miłośnika uniwersum, jednak szybko daje się zauważyć zmarnowany potencjał wywołany ubogą zawartością. Garstka aren, wycinek świata i tylko 16 dostępnych pokemonów z puli ponad 700 to porażająco mała liczba atrakcji.

Bijatykę stworzyli deweloperzy odpowiedzialni za Tekken i Soul Calibur, a więc specjaliści od gatunku. Mimo wielu pasków energii i - z początku - przytłaczającej liczby dodatkowych elementów, szybko przyzwyczajamy się do modelu walki.

Większość ciosów i kombinacji przeprowadzamy za pomocą dwóch przycisków, więc trudno mówić o skomplikowanym systemie, który i tak sprowadza się do rozwiązania „papier-kamień-nożyce”. Na każdego oponenta jest tu konkretny sposób.

To w pewnym stopniu plus, ponieważ chwilę po chwyceniu kontrolera wiemy już wszystko, co potrzebne jest do zabawy. Z drugiej strony okazuje się jednak, że walka każdym Pokemonem jest podobna. Jeżeli opanujemy ataki jednego stworka, wykonamy też specjalne ciosy sterując innymi.

Ciekawym elementem jest zastosowanie dwóch faz - trójwymiarowej i dwuwymiarowej. W tej pierwszej Pokemony biegają po arenie w dowolnym kierunku, by stosować głównie ataki zasięgowe, a kamera umieszczona jest za plecami zawodników.

Po przeprowadzeniu kilku skutecznych ataków z rzędu, następuje „przejście fazowe”, co zmienia widok na bliższy rozwiązaniu z klasycznych bijatyk typu Tekken. Rozgrywka staje się więc bardziej zróżnicowana.

Kampania prowadzi nas przez kolejne ligi Pokken, gdzie toczymy pojedynki z różnymi przeciwnikami i stopniowo wspinamy się na szczyt podium. Fabuła jest bardzo minimalistyczna i prosta. Od samego początku wiemy co nas czeka na samym końcu. Bez zwrotów akcji.

Gra wygląda świetnie w ruchu, a pojedynki online działają przy 60 klatkach na sekundę

Gra oferuje również możliwość rywalizacji z graczami w sieci oraz przy jednym ekranie. Zmiany kamery i perspektywy sprawia jednak, że dla największej wygody każdy, zamiast patrzeć na telewizor, powinien skupiać wzrok na wyświetlaczu we własnym kontrolerze podczas starć online.

Rozgrywka z innymi najbardziej uwypukla brak balansu między pokemonami. Zauważalnie większa lub mniejsza siła i wytrzymałość części stworków jest odczuwalna, przez co w sieci walczymy głównie z kilkoma konkretnymi przeciwnikami. Psuje to nieco zabawę, choć pojedynki nadal pozostają przyjemne.

Pokken Tournament bawi, ale prostota fabuły, niski poziom trudności kampanii i mała liczba zawodników sprawiają, że w ogólnym rozrachunku brak klimatu świata Pokemon budzi lekki żal. Gra wydaje się fundamentem pod kolejne, bardziej rozbudowane i ambitne odsłony.

7 / 10

Dowiedz się więcej na temat recenzji, zapoznając się z polityką recenzowania gier.

O autorze

Awatar Łukasz Winkel

Łukasz Winkel

Recenzent

Zakochany w grach od dziecka. Transhumanista duchem, postmodernista z lenistwa.

Komentarze