Eurogamer.pl

Syberia 3 - Recenzja

Trudny powrót.

Trzecia część przygodowej serii wypada gorzej od poprzedniczek. Gra nie zachwyciłaby nawet kilkanaście lat temu.

Syberia wyraźnie wyróżniała się na tle gier przygodowych wydanych w okolicach 2000 roku, oferując wysoką jakość i ciekawą przygodę. Kontynuacja została przyjęta przez fanów gatunku niemal równie ciepło, mimo pewnych braków. Syberia 3 kazała na siebie czekać ponad dekadę, ale i tak trudno mówić w tym przypadku o udanej produkcji.

Nowa przygoda Kate Walker bazuje na wątkach z przeszłości, ale nie jest bezpośrednią kontynuacją drugiej części. Dużą rolę odgrywają znani z „dwójki” karłowaci Jukole, powraca też parę postaci. Wiele rozmów odwołuje się jednak do poprzednich perypetii bohaterki, a twórcy nie kłopoczą się nawet, by przytoczyć wydarzenia, o których mowa. Bez znajomości wcześniejszych historii czujemy się mocno zagubieni.

W najnowszej odsłonie nie zobaczymy tytułowej wyspy, na której wciąż żyją mamuty - historia zabiera nas w bliżej nieokreślone regiony, przez które podróżować będziemy z karawaną Jukoli, prowadzących swoje wielkie, futrzaste strusie do świętych ziem. W założeniach to całkiem interesująca wyprawa.

Po drodze spotkamy jednak plejadę niezbyt ciekawych postaci, rozróżnialnych tylko dlatego, że mocno bazują na ogranych stereotypach. Mamy więc pijanego kapitana statku, złego najemnika z opaską na oku i nieporadnego detektywa, którego rola w opowieści nawet po finale jest mocno niejasna. Z kolei Jukole przedstawieni są jako psotne dzikusy, co chwila wykrzykujące coś w swoim języku - szybko stają się potwornie irytujący, co przeszkadza odczuwać chęć niesienia im pomocy.

sscr2

Syberia 3 nie kontynuuje głównego wątku poprzedniej gry, ale bardzo często do niej - oraz do pierwszej części - nawiązuje

Dialogi rzadko kiedy przypominają prawdziwe rozmowy. Bohaterowie wypowiadają swoje kwestie w powietrze, a odpowiedzi często mają niewiele wspólnego z tym, co usłyszeliśmy chwilę wcześniej. Wiele wypowiedzi jest mocno niezgrabnych, przez co umykają nam ważne informacje.

Twórcy zaimplementowali system dialogowy przypominający nieco rozwiązanie z gier Telltale - możemy wskazać jedną z kilku opcji, a nasze decyzje wywołują u rozmówców różne reakcje. Trzeba przyznać, że element ten jest bez wątpienia jednym z pozytywnych aspektów Syberii 3, chociaż skrótowe wersje odpowiedzi do wybrania nie zawsze odzwierciedlają ton wypowiedzi Kate.

Polska wersja językowa nie imponuje ani pod względem aktorstwa, ani jakości tłumaczenia. Osoby odpowiedzialne za przekład nie tylko kiepsko poradziły sobie ze składaniem poprawnych gramatycznie zdań, ale także pozwoliły sobie na pewną dozę kreatywności, usuwając - przynajmniej w jednym fragmencie - podpowiedź do zagadki. Brak wspomnianej informacji sprawia, że przeszkodę pokonać możemy jedynie zgadując lub zmieniając język na angielski.

Wiele do życzenia pozostawia także praca aktorki odpowiedzialnej za głos Kate. Zdarza się, że bohaterka nagle zaczyna na kogoś krzyczeć bez powodu, a ton jej wypowiedzi oscyluje zazwyczaj między oburzeniem i rozpaczliwym jękiem. Warstwę audio ratuje jednak naprawdę świetna muzyka, co warto podkreślić.

Techniczna strona gry nie prezentuje się o wiele lepiej od opowieści. Sterowanie przypomina obsługę czołgu - bohaterka porusza się sztywno, a zatrzymuje ją nawet najdrobniejsza przeszkoda. By wejść po schodach, musimy podejść do nich pod odpowiednim kątem, a w niektórych lokacjach łatwo jest zablokować się w wejściu, gdy zmienia się pozycja kamery.

W teorii jest to problem klawiatury i myszy, bowiem twórcy zalecają grę na padzie, jednak po podłączeniu kontrolera sytuacja nie poprawia się znacząco. Zdarza się, że gra nagle „zapomina” o trzymanym przycisku lub wychyleniu drążka, resetując pozycję postaci. To spory problem, ponieważ część zagadek polega na przesuwaniu lub obracaniu obiektów analogiem i wymaga precyzji.

Łamigłówki w znacznym stopniu bazują na nowym dla serii elemencie, czyli trójwymiarowym otoczeniu. Przedmioty, których mamy użyć, często należy uważnie obejrzeć z każdej strony - nie wszystkie interaktywne elementy są widoczne od frontu. Szukanie ukrytych przycisków i przełączników wzbogaca nieco rozgrywkę, choć toporny ruch kamery i często mylące podpowiedzi od twórców potrafią sprawić, że nawet ten aspekt rozgrywki staje się z czasem irytujący.

Stylistyka serii narzuca pewną określoną paletę barw, która ma budować atmosferę, jednak w przypadku trzeciej Syberii twórcy zdecydowanie przesadzili z odcieniami szarości i brązu. Ciemne, pozbawione wyrazu lokacje, w których nie mamy nic do znalezienia czy zrobienia niepotrzebnie wydłużają przygodę, nie oferując żadnych estetycznych doznań. Jeżeli czekają na nas jakieś przedmioty, to często zlewają się z otoczeniem i pozostają niewidoczne do momentu, aż staniemy bardzo blisko nich.

sscr1

Praktycznie żadna lokacja nie zachwyca

5 kontrowersyjnych momentów w historii GTA Szokowanie to nie nowość. 5 kontrowersyjnych momentów w historii GTA

Najbardziej rażą jednak animacje. Syberia 3 pełna jest scen, które w teorii miały być dynamiczne i emocjonujące, jednak w rzeczywistości prezentują się po prostu kiepsko. Długie pauzy między kolejnymi ujęciami kompletnie zaburzają płynność przygotowanych przez twórców scenek. Ponadto, niemal wszyscy poza Kate poruszają się jak kaczki, co sprawia, że całość wygląda mocno komicznie. Przy takiej jakości, trudno zrozumieć, dlaczego gra waży aż 40 GB.

Jedyną naprawdę godną uwagi częścią nowej Syberii jest ścieżka dźwiękowa, która łagodzi nieco nerwy wynikające z fatalnie zrealizowanej rozgrywki. Gdzieś między kiepską fabułą a fatalną stroną techniczną próbowano umieścić kilka dobrych pomysłów, jednak trudno je docenić, gdy najnowsza przygoda Kate Walker męczy bardziej niż bawi, a zakończenie pozostawia spory niesmak.

Reklama

Komentarze (4)

Załóż konto

lub

  • Wczytywanie...