Eurogamer.pl

Recenzja The Turing Test - prawie jak Portal

Zagadki w kosmosie.

Interesująca historia, ciekawe postacie, ale trochę zbyt monotonne zagadki, które nie stanowią wielkiego wyzwania.

The Turing Test już na pierwszy rzut oka kojarzy się z tytułami takimi jak Portal czy Talos Principle, gdzie zazwyczaj niemy bohater musi z pomocą jakiegoś wymyślnego urządzenia rozwiązywać kolejne zagadki. Mimo że skojarzenie to nie jest mylne i rozgrywka sprowadza się do rozgryzania przestrzennych łamigłówek, produkcja studia Bulkhead Interactive - dzięki zgrabnie poprowadzonej fabule i poruszaniu ciekawych problemów - absolutnie nie może być nazwana wtórną.

Akcję gry osadzono na księżycu Jowisza, Europie. Ava Turing - bohaterka - zostaje tam wysłana, by zbadać stację badawczą, z którą urwał się kontakt. Korzystając z rad i wsparcia sztucznej inteligencji imieniem Tom, musimy przebrnąć przez serię zagadek, po drodze szukając śladów zaginionych naukowców.

Napotykane po drodze problemy obracają się wokół zasilania - specjalny pistolet pozwala wyciągać energię z paneli otwierających drzwi czy napędzających wyposażenie i przekazywanie ładunku do innych urządzeń. By przejść dalej, musimy zazwyczaj po prostu odgadnąć sekwencję, w jakiej należy włączać i wyłączać sprzęt.

Nie uświadczymy zbyt wielu oryginalnych pomysłów czy zagadek, nad którymi spędzimy więcej niż parę minut - zadania mają raczej zająć gracza na dostatecznie długo, by zdążył odsłuchać całą rozmowę między Avą a Tomem, niż stanowić prawdziwe wyzwanie.

ttt1

Manipulowanie ładunkami energii to podstawa większości zagadek

Najciekawiej prezentują się opcjonalne zagadki, odblokowujące dodatkowe szczegóły historii i przybliżające perypetie zaginionego zespołu, bowiem dopiero tutaj twórcy zachęcają do nieco mniej szablonowego myślenia. Wykorzystanie praw fizyki w jednej z łamigłówek było dość ciekawą odmianą od przerzucania kul energii, do którego sprowadza się większość zabawy.

The Turing Test to jednak przede wszystkim historia, zbudowana wokół dyskusji kobiety i SI. Nie mamy do czynienia z zimną, obojętną na los ludzi maszyną, a bohaterka też nie jest niechętna komputerowej logice. Dwójka postaci uzupełnia się nawzajem, a Tom pełni raczej funkcję mentora i towarzysza, a nie antagonisty. Łatwo jest zrozumieć i nawet zgodzić się z perspektywą maszyny, zgrabnie argumentującej dlaczego pewne decyzje są lepsze niż te sugerowane przez Avę.

Największą wadą fabuły jest to, że zbyt szybko możemy dotrzeć do jej rozstrzygnięcia. Już w ciągu pierwszej godziny twórcy rzucają poszlaki wskazujące, co mogło się stać z zespołem, a z nieco bardziej ukrytych informacji możemy wręcz wprost dowiedzieć się, co czeka nas na końcu. W grze opartej o eksplorację, w której wręcz zachęca się nas do czytania każdej notatki, oglądania rzeczy osobistych załogi i odsłuchiwania dzienników załogi, takie zdradzanie tajemnic trudno uznać za dobry pomysł.

ttt2

Okazji do podziwiania krajobrazów Europy mamy niewiele

99 gier RPG... ...które napisały historię gatunku 99 gier RPG...

Odpowiedni dobór filtrów i oświetlenia sprawia, że The Turing Test prezentuje się fantastycznie. Przecinające ekran wiązki światła, skrawki naturalnego środowiska Europy, które oglądamy na początku i w środku gry sprawiają, że przyjemnie patrzy się na ekran. Niestety, elementy te to raczej wyjątki od niemal sterylnych, białych pomieszczeń, w których spędzamy większość czasu.

Do produkcji Bulkhead Interactive warto usiąść dla dobrze zrealizowanej fabuły i okazji do posłuchania nieźle zrealizowanych dialogów. Nieco mniejszą wartość ma logiczna strona rozgrywki - w porównaniu z najciekawszymi przedstawicielami gatunku, zagadki w The Turing Test są co najwyżej rozgrzewką.

7 / 10

Recenzja The Turing Test - prawie jak Portal Artur Cnotalski Zagadki w kosmosie. 2016-10-22T11:34:00+02:00 7 10
Reklama

Komentarze

Komentarze zostały zamknięte, ale możesz kontynuować dyskusję pod innymi materiałami lub na Forum!

  • Wczytywanie...