Skip to main content

Persona 3 Reload - Recenzja

Memento mori.

Eurogamer.pl - Rekomendacja odznaka

Wyobraź sobie, że lato dobiega końca i pora wracać w rodzinne strony, ale musisz też zostawić za sobą pierwszą wakacyjną miłość, której pewnie nigdy więcej nie spotkasz... Dokładnie takie emocje i wspomnienia potrafi wywołać Persona 3 Reload - mimo drobnych niedoskonałości wrasta w gracza i zapuszcza w nim korzenie, i to do tego stopnia, że odchodząc od ekranu, możemy zatęsknić za cyfrowymi przyjaciółmi.

Doba ma dodatkową godzinę, o której istnieniu wie tylko garstka wtajemniczonych. Gdy wybija północ, zwykli śmiertelnicy zamieniają się w trumny i nie są świadomi, że po ulicach grasują demony zwane Cieniami. Tylko nieliczni zachowują przytomność w Godzinie Mroku, co najczęściej oznacza dla nich śmierć w szponach potworów. Gracz wciela się w nowego ucznia liceum, którego wyjątkowe zdolności mogą stanowić klucz do zrozumienia tajemnicy Cieni.

Pomysł na grę jest dość prosty - dungeon crawler połączono tu ze szkolnym symulatorem. Spora część zabawy polega na odpowiednim planowaniu dnia i balansowaniu pomiędzy zabijaniem potworów a codziennymi obowiązkami ucznia japońskiej szkoły średniej. Dostajemy rok, by zrozumieć naturę Mrocznej Godziny, ale jednocześnie dalej musimy chodzić na zajęcia, uczyć się i zdawać egzaminy. Przyda się też wygospodarować nieco czasu po szkole, by dorobić sobie na część etatu, trenować do zawodów sportowych czy iść do kina z przyjaciółmi.

Codzienne zajęcia są równie istotne, co czyszczenie kolejnych pięter Tartarusa i pokonywanie pojawiających się co jakiś czas potężnych potworów (jeszcze do tego wrócimy). Spotkania ze znajomymi pozwalają zacieśnić więzi, zaś inne aktywności rozwijają umiejętności społeczne - odwagę, zdolność do nauki i urok osobisty. Wszystkie systemy zazębiają się ze sobą, więc czasami musimy na przykład dłużej posiedzieć nad książkami, by zaimponować koleżance, która w innym przypadku w ogóle nie zwróciłaby na nas uwagi, a to z kolei wpłynie na nasz potencjał bojowy.

Miecze i tornistry

Im silniejsze więzi łączą nas z innymi, tym silniejsze persony możemy tworzyć, a to już znacznie wpływa na nasze szanse w walce. Persony to tak naprawdę zestawy zdolności i statystyk przebrane za bóstwa czy inne mityczne stworzenia, którymi protagonista może żonglować niemal do woli. Każda pozwala nam używać nieco innych umiejętności, a także cechuje się innymi słabościami oraz odpornościami, co z kolei jest kluczowym elementem systemu walki.

Starcia odbywają się turowo, jednak wykorzystując słabości przeciwników, zyskamy dodatkowe ruchy, co wykorzystane w odpowiedni sposób pozwoli zakończyć starcie, praktycznie nie dopuszczając wroga do wykonania akcji. System jest uzależniający, ale wymaga przyzwyczajenia się do częstego przełączania person oraz dużo testowania, ponieważ statystyki przeciwników zmieniają się bardzo często i trzeba ciągle odkrywać je na nowo.

Persona 3 Reload wprowadza do systemu dodatkowe niuanse, jak możliwość przekazywania tury innej postaci z drużyny, ale tylko po trafieniu krytycznym lub po wykorzystaniu słabości. Kolejną nowością jest Teurgia, czyli potężne ataki dostępne po spełnieniu określonych warunków - na przykład protagoniście pasek ładuje się przy rzucaniu czarów ofensywnych, Yukari po uleczeniu towarzyszy, a Junpeiowi po trafieniu krytycznym.

Walki zbalansowano pod kątem nowości, dlatego kilku bossów nie ma żadnych widocznych słabości i trzeba stosować alternatywne taktyki oparte właśnie o Teurgię. Możemy też ulepszać, a nawet zdobywać nowe techniki, choć zrobimy to poza Tartarusem - spotykając się z członkami drużyny przy herbacie czy rozmawiając podczas wieczornego spaceru. Poziom trudności można zmienić w dowolnym momencie, ale normalny wydawał się idealnie wyważony - w takcie pierwszego przejścia wyzwanie było spore, ale nie irytujące.

Wędrówka Głupca

Główna oś fabularna jest zróżnicowana i wciągająca, a scenarzyści zadbali o sceny wywołujące szerokie spektrum emocji - od śmiechu po łzy. Tempo czasami wydaje się dość powolne, ale to raczej celowy zabieg pomagający nam odnaleźć czas na inne aktywności. Warto jednak podkreślić, że bohaterowie są fantastyczni, wiarygodni i wielowymiarowi - naprawdę można się z nimi zżyć i zaprzyjaźnić. Być może dlatego, że z łatwością znajdziemy tu mnóstwo analogii do naszych prawdziwych koleżanek i kolegów ze szkolnej ławki.

W trakcie zabawy poznamy też mnóstwo pobocznych historii, z których większość potrafi rozbawić, ale i chwycić za serce. Zdarzają się słabsze lub nudniejsze wątki, choć zdecydowanie częściej będziemy śledzić dialogi z wypiekami na twarzy, a przynajmniej z uśmiechem lub zaciekawieniem. Sporo tu inspiracji Wędrówką Głupca, czyli historią opowiadaną kartami z talii tarota, więc dociekliwi znajdą sporo smaczków do interpretowania oraz idei mogących skłonić do głębszych przemyśleń.

Na szczęście Persona 3 Reload otrzymała polskie napisy, a poziom przekładu jest naprawdę wysoki - teksty trzymają się stylu i sensu oryginalnych wypowiedzi, a tłumaczom udało się kreatywnie przełożyć liczne gry słowne. Niestety, czasami kolega stojący na korytarzu opisany jest jako uczennica, kartę czaru ognia Agi przetłumaczono jako Zręczność, a Charm - urok osobisty - na ekranie statystyk społecznych widnieje jako oczarowanie, co brzmi bardzo dziwnie.

Niby można się przyzwyczaić, ale podczas jednego z testów zdarzyło mi się, że odpowiedzi były zamienione miejscami, przez co gra zaliczyła mi błąd, choć wybrałem właściwą opcję. Generalnie polską wersję oceniam bardzo dobrze, ale tego typu błędy powinny zostać jak najszybciej wyeliminowane, zwłaszcza że mają wpływ na wyniki szkolnych egzaminów.

Co nowego w Reload

Jeśli graliście już w Personę 3, to musicie wiedzieć, że Reload jest bardzo wiernym remakiem, który podciąga oprawę i mechaniki do poziomu Persony 5 Royal oraz Soul Hackers 2 (a nawet wyżej), ale nie zmienia praktycznie nic w fabule i dialogach (choć kolejność pomniejszych wydarzeń może być odrobinę inna). Twórcy zadbali za to o masę dodatkowych scen czy opcjonalnych interakcji, jak choćby wspólne gotowanie w internacie, a całość bardzo naturalnie wpisuje się w oryginalne doświadczenie i znacznie je wzbogaca.

Rozgrywka doczekała się licznych maleńkich udogodnień, które uprzyjemniają zabawę - na przykład podczas fuzji znajdziemy poręczne menu z listą wszystkich person, jakie możemy w danej chwili stworzyć, a ikony na mapie miasta informują o rodzaju dostępnych aktywności. Możemy też podejrzeć, co inni gracze robili danego dnia. Reload modernizuje, upiększa i uprzyjemnia klasyczną grę, po drodze niczego nie psując.

Wisienką na torcie jest przepiękna grafika, która łączy trójwymiarowe modele z wysokiej klasy cel-shadingiem, czego efektem jest obraz przypominający barwne anime. Na szczególną pochwałę zasługuje interfejs, który jest bardzo stylowy, ale jednocześnie czytelny oraz mniej krzykliwy i chaotyczny od tego, co widzieliśmy w Personie 5. Muzyka łącząca j-pop z rockiem, hip-hopem, a momentami nawet jazzem sprawdza się zaskakująco dobrze, zaś nowe wersje znanych utworów nie zawodzą.

Tak naprawdę jedyną poważniejszą wadą gry jest wspomniany Tartarus, czyli licząca sobie grubo ponad 250 pięter wieża pojawiająca się w Godzinie Mroku. Jeśli chcemy ukończyć grę, musimy dotrzeć na szczyt (przynajmniej w jednym z zakończeń), ale po drodze czeka nas mnóstwo powtarzalnych widoków i bardzo proste układy korytarzy, w których nie da się zgubić. Na pewno jest znacznie lepiej niż w oryginalnej Personie 3, ale nadal to jeden ze słabszych elementów gry.

Mimo braku kilku dodatków znanych z edycji FES i Portable, Persona 3 Reload to pełna i fenomenalna gra, która nie tylko potrafi wciągnąć i bawić przez ponad 90 godzin, ale niesie też zaskakująco dużo ciepła. Chwilami poruszane zagadnienia schodzą na bardzo mroczne tory, ale przede wszystkim jest to historia o przyjaźni, empatii i drugim człowieku, która potrafi otworzyć oczy na pewne życiowe sprawy. W to po prostu trzeba zagrać - tak jak w Final Fantasy 7 i Chrono Trigger.

Ocena: 10/10

Plusy:
+ Pełna ciepła i mądrości historia, która porusza, bawi i zostaje w pamięci
+ Fenomenalni i wielowymiarowi bohaterowie, z którymi można się utożsamić i zaprzyjaźnić
+ Intuicyjny i rozbudowany, ale nie przekombinowany system walki, który premiuje myślenie
+ To jedna z tych gier, do których wraca się przez długie lata
Minusy:
- Drobne wpadki w polskim tłumaczeniu
- Tartarus bywa monotonny, jeśli nie robimy dłuższych przerw pomiędzy piętrami

Recenzja została przygotowana na podstawie egzemplarza dostarczonego nieodpłatnie przez wydawcę.

Zobacz także