Jeśli klikniesz link i dokonasz zakupu, możemy otrzymać małą prowizję. Zobacz politykę redakcyjną.

Graliśmy w Apex Legends Mobile - nasze wrażenia

Jest dobrze, ale...

Nie umiem grać w shootery na telefonie, jeśli wymagane jest korzystanie ze sterowania dotykowego. Jakże się więc ucieszyłem, kiedy okazało się, że w Apex Legends Mobile można grać przy użyciu kontrolera. Strzelanka ta robi dobre wrażenie - ponieważ jest to po prostu... Apex Legends.

Rozgrywka wygląda praktycznie tak samo, jak w „dużej” wersji. Mamy do czynienia z futurystycznym battle royale, skupiającym się na starciach zespołowych. Skaczemy z powietrznego statku w wybrane miejsce na sporej mapie, zbieramy sprzęt, szukamy i pokonujemy oponentów - standard.

Sterowanie bez pada jest klasyczne dla gier tego rodzaju. Na ekranie mamy wirtualne gałki analogowe, którymi obracamy postacią i się rozglądamy, a do tego zestaw ikon, których dotykanie odpowiada za skok, strzał, wślizg czy przeglądanie ekwipunku.

Granie z widokiem TPP ułatwia zabawę - mile widziany dodatek.

To oczywiście kwestia gustu i wprawieni w mobilnych bojach gracze zapewne będą sobie dobrze radzić ze sterowaniem dotykowym, ale osobiście zawsze mam spore problemy ze sprawnym poruszaniem się. Apex Legends to dynamiczny shooter, w którym często skaczemy i stosujemy ślizganie, także podczas strzelanin. Kontroler jest więc wybawieniem.

Zabawa przy użyciu pada jest łatwa, kiedy większość przeciwników steruje dotykowo. Już w pierwszym meczu po podłączeniu DualSense'a bez zbędnego starania się wygrałem cały mecz, mimo że grałem solo przeciwko trzyosobowym drużynom.

Na premierę otrzymujemy tylko jedną mapę w głównym trybie battle royale oraz dziesięć postaci - w porównaniu z ponad dwudziestką Legend z wersji komputerowej i konsolowej. Jeden bohater jest zupełnie nowy i możliwe, że w ogóle nie trafi do edycji na inne platformy. Jest to Fade, dysponujący między innymi przydatną mocą teleportacji.

Poza trybami battle royale, od początku gra oferuje też prosty i klasyczny deathmatch drużynowy, co zapewne ucieszy niektórych użytkowników. Jest też treningowa strzelnica, działająca dokładnie tak, jak w „stacjonarnym” Apex Legends. Jest więc gdzie poćwiczyć korzystanie z każdej broni. Cały arsenał zresztą znamy z oryginału. Ogólnie rzecz biorąc, każdy fan tej marki doskonale odnajdzie się w grze od pierwszych minut.

O ile rozgrywka jest przyjemna - trudno żeby było inaczej, uwielbiam Apexa - to trochę szkoda, że mamy do czynienia z grą zupełnie oddzielną od zwykłej wersji. Nie możemy więc przenosić postępów z konsoli czy PC na telefon, jak w przypadku Fortnite'a.

Jeśli grywam więc w miarę regularnie w Apex Legends na Steamie, moja motywacja do odpalania wersji przenośnej nie jest szczególnie duża. Zdobywam doświadczenie, wykonuję wyzwania i zwiększam poziom przepustki sezonowej już w jednej edycji.

Oprawa jest w porządku - w razie potrzeby można obniżyć jakość, by gra zadziałała na starszych telefonach.

Darmowe Apex Legends Mobile zadowoli jednak tych, którzy często są poza domem i lubią grać na smartfonach - a są fanami gatunku battle royale. Pod względem mechaniki rozgrywki otrzymuejmy w zasadzie to, co już znamy, a przecież oryginał z konsol i peceta jest fantastyczny.

Komentarze