Jeśli klikniesz link i dokonasz zakupu, możemy otrzymać małą prowizję. Zobacz politykę redakcyjną.

Co wiemy o Dead Island: Riptide?

Sebastian Reichert opowiada o szczegółach kontynuacji przebojowej gry Techlandu.

Dead Island, wrocławskiego studia Techland, okazało się jedną z największych niespodzianek ubiegłego roku. Sukces zupełnie nowej gry, która sprzedała się w ponad 4-milionowym nakładzie, był tak zasłużony, co zaskakujący. Obecnie trwają prace nad nową produkcją o podtytule Riptide. Piękne krajobrazy tropikalnych wysp ponownie bezczeszczą obrzydliwe zombiaki, a jedynym lekarstwem jak zwykle jest arsenał śmiercionośnych broni.

Pierwsza część Dead Island zyskała sławę dzięki pamiętnemu zwiastunowi, który w sugestywny sposób opowiadał przejmującą walkę rodziny z żywymi trupami. Na potrzeby promocji Riptide wykorzystano film o podobnej konstrukcji stylistycznej i artystycznej - jest smutny i przygnębiający (poniżej).

Dlaczego zdecydowano się w ten sposób reklamować grę, która w gruncie rzeczy pozostaje czystą, rozrywkową sieczką bez dramatycznych fragmentów i wyciskaczy łez? Dla Eurogamera wypowiedział się na ten temat Sebastian Reichert, producent kreatywny w Deep Silver, wydawcy gry.

- Kiedy obejrzałem zwiastun pierwszego Dead Island byłem zmieszany i smutny. Zastanawiałem się, czy ludzie, którzy chcą grać w tytuł o żywych trupach, pragną czuć się przygnębieni po obejrzeniu trailera. Marketingowcy odpowiedzieli, że tak, i chyba dlatego nie pracuję w marketingu - wyjaśnia Reichert.

„Kiedy obejrzałem zwiastun pierwszego Dead Island byłem zmieszany i smutny.” - Sebastian Reichert o reklamie gry

Decyzja o takiej formie reklamy okazała się słuszna, bo o Dead Island wkrótce zrobiło się bardzo głośno. Powstanie kolejnej części wydawało się więc kwestią czasu. Jednak czym tak naprawdę będzie Riptide? Dodatkiem czy pełnoprawną kontynuacją? - Jesteśmy gdzieś pośrodku. To trochę tak jak z Fallout: New Vegas, który nie był przecież rozszerzeniem ani kontynuacją Fallout 3 - mówi producent.

Według autorów na ukończenie kampanii potrzebne będzie około 20 godzin. Ponownie zostaną przygotowane rozległe obszary, a gracz otrzyma dużą swobodę eksploracji. Tym razem trafimy na tropikalną wyspę Palanai. Zmienne warunki atmosferyczne będą miały wpływ na rozgrywkę.

- Początkowo był to zwykły element pogodowy, ale z czasem pomysł wyewoluował. Gracz może natknąć się w czasie wędrówki na huragan znacznie ograniczający pole widzenia. Nie będzie przez to widział skąd nadchodzą przeciwnicy. Wreszcie zacznie zadawać sobie pytanie: czy to, co widzę to drzewo czy zombie? - opowiada o szczegółach Sebastian Reichert w wywiadzie dla serwisu Spong.com.

„Według autorów na ukończenie kampanii potrzebne będzie około 20 godzin.”

Żywe trupy, jak zwykle będą dysponować dużą przewagą liczebną.

Zmienne warunki pogodowe nie będą jedyną nowością w Riptide. Do czwórki bohaterów, znanych z poprzedniej części, dołączy kolejna postać. John Morgan jest mistrzem walki wręcz i to właśnie gołe pięści będą jego główną bronią w pojedynkach z żywymi trupami. Skąd wziął się pomysł na taki typ bohatera?

- Być może pamiętacie, że kiedy wydaliśmy Dead Island na Steamie, gra miała spore usterki. Niektórzy gracze wykorzystali to i stworzyli film, w którym bohater biegał i okładał zombiaki pięściami - kontynuuje Reichert. - W tle leciała natomiast muzyka z francuskiej czołówki do animowanego serialu Fist of the North Star.

Twórcy ze studia Techland potwierdzili również, że w nowej części będzie można importować postacie z jedynki. Na chwilę obecną nie są jednak znane szczegóły związane z tą opcją. Nowym rozwiązaniem będzie możliwość organizowania miejsc obronnych. Gracze będą mogli korzystać na przykład z ogrodzeń i barykad blokujących zombiakom przejścia oraz min, przydatnych przy tworzeniu zasadzek. Oczywiście wszystkie elementy defensywne mają swoją wytrzymałość i po pewnym czasie zostaną zniszczone.

Obronę zorganizujemy wspólnie z innymi graczami lub korzystając z pomocy postaci sterowanych przez sztuczną inteligencję.

- Ważne było dla nas to, aby pozbyć się bohaterów niezależnych ze wszystkich misji oprócz zadań obronnych. Dlaczego? Ponieważ nie ma nic gorszego niż biegający za tobą koleś, który cię blokuje i przeszkadza w używaniu ekwipunku - mówi Reichert. - W pierwszej części wykorzystaliśmy tę koncepcję i zrozumieliśmy, że lepiej w ogóle zrezygnować z pomocy wirtualnych kompanów, niż oferować źle sprawującą się sztuczną inteligencję.

„Ważne było dla nas to, aby pozbyć się bohaterów niezależnych ze wszystkich misji oprócz zadań obronnych” - Reichert o towarzyszących nam postaciach

Chociaż w Riptide znów na pierwszy plan wysuną się starcia wręcz, to nie zabraknie też broni palnej

W Dead Island: Riptide znajdzie się również kilka mniejszych nowości. Ponieważ wyspa Palanoi jest w dużej mierze zalana wodą, to ważnym środkiem transportu będą nie tylko auta, ale również łodzie. Pojawi się też sporo nowych broni, które - podobnie jak w pierwowzorze - będzie można modyfikować (np. nabić maczugę kolcami). Twórcy chcą również ograniczyć nieco element survivalu poprzez zwiększenie liczby amunicji pojawiającej się w grze.

Premiera Dead Island: Riptide planowana jest na 26 kwietnia przyszłego roku. Tytuł pojawi się na pecetach, Xboksie 360 i PlayStation 3 w polskiej wersji językowej z napisami. Pytany przez nas o cenę przedstawiciel firmy Techland odpowiedział, że nie jest jeszcze ustalona.

O autorze

Awatar Michał Basta

Michał Basta

Senior Guide Writer

Michał pracuje głównie nad poradnikami, ale od czasu do czasu wspiera zespół także innymi tekstami i materiałami. Prywatnie kolekcjoner książek, filmów i planszówek.

Komentarze