Eurogamer.pl

LittleBigPlanet 3 - Recenzja

Mały majsterkowicz.

Jako dziecko uwielbiałem tworzyć coś z niczego. Ze starych skarpet robiłem pacynki, dorabiałem im rączki i włosy. Kartony po butach kolorowałem, kleiłem i tworzyłem z nich domki dla ludzików z plasteliny. LittleBigPlanet zawsze budziło wspomnienia z dawnych lat, a lekka i bardzo pozytywna oprawa tylko potęgowały sympatię. Czy trzecia z kolei część ma szanse na nowo rozpalić zapał małego majsterkowicza?

Studio Media Molecule oddało władze nad kontynuacją firmie Sumo Digital. Po bardzo dobrej drugiej części, nowi twórcy musieli wspiąć się na wyżyny, by dorównać pomysłodawcom. W paru aspektach udało się to bez wątpienia, ale LittleBigPlanet 3 cierpi na kilka bolączek, które są zauważalne po krótkim pobycie w szmaciankowej krainie.

Platformową przygodę rozpoczyna narrator, który uczy nas podstaw sterowania pluszowym Sackboyem, po drodze nie stroniąc od żartów i gier słownych. Skaczemy, chwytamy się wiszących gąbek i przełączamy dźwignie uruchamiając windy.

Sielanka kończy się w chwili, kiedy lądujemy w nowej krainie o nazwie Bunkum. Sprowadzeni tu przez nieporadnego konstruktora Newtona, zostajemy wplątani w intrygę - trzech groźnych tytanów zostaje uwolnionych, a opętany mistrz manipulacji rozpoczyna szaloną kampanię zmiany całego świata na własną, mroczną i wynalazczą modłę.

Tak rozpoczynamy wyprawę, mającą na celu uwolnienie trzech legendarnych bohaterów Bunkum - Oddsocka, Toggle'a i Swoopa - których umiejętności okażą się kluczowe w walce z rozszalałym konstruktorem. Kampania jest stosunkowo krótka i aż żal, że tak bardzo schematyczna i przewidywalna. Zwiedzamy kilka odrębnych światów, po drodze budzimy bohatera, gramy nim jeden poziom, walczymy z bossem i lecimy po kolejnego herosa. Tak w kółko.

Nowe ludziki nie są zawsze dostępne. Poza dedykowanymi poziomami mogą być wykorzystywani tylko w swoich krainach, ale już nie poza nimi. Tam, gdzie zdobyliśmy czworonożnego Oddstocka nie pospacerujemy zmieniającym wagę Togglem ani też nie polatamy skrzydlatym Swoopem. Pierwsze skrzypce nadal gra Sackboy.

„Poziomy są przepiękne i bardzo różnorodne.”

Ilustracja_1_Newton

Newton! Jeszcze cię dopadniemy!

Każda kraina jest teraz bardziej otwarta na eksplorację i bezpośrednio z niej przechodzimy do oddzielnych poziomów, wyzwań i zadań specjalnych. Taka przestronna struktura dodaje Bunkum życia. Mamy wrażenie, że ten kolorowy krajobraz faktycznie jest zamieszkały przez wyimaginowane istoty i to od nas zależy, gdzie za chwilę pójdziemy.

Poziomy są przepiękne i bardzo różnorodne - od bagnistych mokradeł, przez filmowe scenografie, po kompletnie zwariowane lokacje. Doświadczeni gracze zwrócą uwagę, że pewne etapy wymagają niebywałej wprawy i potrafią dać w kość. Częściowo jest to też wywołane nieodpowiednio zaprojektowanym systemem punktów zapisu, które są od siebie za bardzo oddalone.

Tereny posiadają większą głębię, gdyż teraz poruszamy się po szesnastu warstwach przestrzeni - raz bardzo blisko kamery, kiedy indziej biegamy po obszarze, który wcześniej uznalibyśmy za tło.

Ilustracja_2_hak

Przepraszam bardzo, czy to na pewno wyciąg na Giewont?

Skakanie między perspektywą dalszą i bliższą czasami ujawnia niedoskonałości gry, przez co nasz bohater spada w przepaść lub nie do końca zmierza tam, gdzie chcieliśmy. Daje się to we znaki w trakcie rozgrywki wieloosobowej, gdzie przez przypadek możemy uniemożliwić powrót do poprzedniej planszy i zebranie wszystkich kulek. Ukończenie poziomu w stu procentach będzie wymagało wtedy ponownego uruchomienia.

Wiele nowych urządzeń usprawniających poruszanie sprawdza się bardzo dobrze i urozmaica zwykłe bieganie oraz skakanie po przeszkodach. Specjalne portale przerzucają nas po platformach, a wyznaczone obszary odwracają świat do góry nogami.

Podręcznych narzędzi bohatera również przybyło. Specjalna kieszeń zawiera wszystkie odnalezione gadżety, których w każdej chwili możemy użyć. Dzięki temu jeszcze bardziej manipulujemy otoczeniem i bawimy się łamigłówkami. Dmuchamy i wsysamy lekkie przedmioty; za pomocą specjalnego kasku zjeżdżamy po metalowych prętach lub też skaczemy dwa razy wyżej, dzięki specjalnym, odrzutowym bucikom. James Bond nie powstydziłby się takich zabawek.

Ilustracja_3_wiej

Wiej wietrze mój suszarkowy!

Wszystkie odkryte w kampanii urządzenia możemy wykorzystać przy ponownym przechodzeniu poziomów i zebrać w ten sposób wszystkie naklejki, ubrania i inne sekretne przedmioty, które wcześniej były trudno dostępne.

Część miejsc wymaga obecności drugiego gracza. Bez zaplanowanej kooperacji nie uda się zebrać wielu kulek. Za trybem multiplayer przemawia również ogromna frajda, jaką sprawia zabawa w kilka osób. LittleBigPlanet 3 świetnie spisuje się nawet w grze przez sieć, ale główne obszary kampanii rzadko kiedy wymagają współpracy więcej niż dwóch graczy.

Poprzednie części oferowały nieco więcej możliwości zabawy tego typu, ale mogą to jeszcze naprawić miłośnicy edytorów poziomów. Narzędzia do kreowania własnych map i misji są bardzo liczne. Wydaje się nawet, że jest tego więcej niż samej zawartości dla jednego gracza - łącznie z kampanią.

Ilustracja_4_kreator

Kreator poziomów, czyli Adam Słodowy... tylko pluszowy

10 najbardziej niedocenionych gier Świetne pomysły i niska sprzedaż. 10 najbardziej niedocenionych gier

Osoby, które odrzucały skomplikowane edytory ucieszy pomysł Sumo Digital. Nauka korzystania ze wszystkich narzędzi do generowania map podzielona została na całkiem przyjemne, fabularyzowane misje, które bawią i uczą. Ukończenie ich dodatkowo nagradza nas kolejnymi przedmiotami do wykorzystania w tworzonym świecie, więc korzyści są podwójne. To ogromna piaskownica, której granice wydają się nie do osiągnięcia.

Wszystkie wykreowane przez innych dzieła są dostępne na wyciągnięcie szmacianej ręki. Po wybraniu interesującej mapki wskakujemy naszym bohaterem i rozpoczynamy zabawę w zupełnie nowej, oryginalnej krainie. Amatorskie plansze w wielu przypadkach potrafią odebrać mowę, imponując możliwościami kreatora. To malutkie arcydzieła tworzone przez graczy.

Tytuł może sprawiać wrażenie idealnego dla dzieci - klasyfikacja wiekowa wskazuje siedem lat jako najniższy próg. W praktyce w tego rodzaju sytuacjach harce przy konsoli będą wymagały wsparcia rodzica, ale to świetna okazja do wspólnego spędzenia czasu z dzieckiem zimową porą.

LittleBigPlanet 3 to pasjonująca zabawa, z całkiem nowymi wrażeniami. Jest jednak zdecydowanie za krótka i nieco niedopracowana technicznie. Trzej nowi bohaterowie mają za małe pole do popisu, a edytor poziomów zdaje się przeważać zawartością nad przygodą dla jednego gracza. Warta docenienia jest za to świetna, polska wersja językowa.

7 / 10

LittleBigPlanet 3 - Recenzja Łukasz Winkel Mały majsterkowicz. 2014-11-26T10:37:00+01:00 7 10
Reklama

Komentarze (7)

Załóż konto

lub