Jeśli klikniesz link i dokonasz zakupu, możemy otrzymać małą prowizję. Zobacz politykę redakcyjną.

Pięć dni przed zamknięciem Stadia dostała nową grę

A pad doczekał się ważnej funkcji.

Już 18 stycznia nastąpi oficjalne wyłączenie serwerów Google Stadia. Firma przygotowała z tej okazji małą niespodziankę, na platformę trafiła bowiem nowa i jednocześnie ostatnia gra.

Mowa o Worm Game, a więc uroczej zręcznościówce, w założeniach przypominającej klasycznego Snake’a z telefonów. Użytkownicy Stadii mogą pobrać tytuł za darmo i cieszyć się zabawą przez następne kilka dni, aż do ostatniego dnia działania usługi. Co ciekawe, Worm Game miało z początku służyć tylko do testowania platformy.

Zagraj w grę, która była na Stadii, zanim Stadia pojawiła się na świecie. Worm Game to skromna produkcja, w której testowaliśmy wiele funkcji, zaczynając na długo przed naszą publiczną premierą w 2019 roku, aż do 2022 roku. Zapewne nie zdobędzie tytułu Gry Roku, ale nasz zespół spędził przy niej mnóstwo czasu i pomyśleliśmy, że podzielimy się nią z Wami. Dziękujemy za granie, dziękujemy za wszystko” - czytamy w opisie produkcji.

To jednak nie koniec niespodzianek. Google poinformowało również, że kontroler do Stadii otrzyma w niedługim czasie wsparcie techologii Bluetooth. W skrócie oznacza to, iż pad nie stanie się bezużyteczny w dniu zamknięcia usługi. Będzie go bowiem można podłączyć chociażby do komputera osobistego. Odpowiednia aktualizacja powinna zadebiutować w przeciągu następnego tygodnia.

Jak już zostało wspomniane, Stadia zakończy działalność 18 stycznia, a więc w przyszłą środę. Usługa znajduje się aktualnie w stanie przejściowym, w którym nadal możliwe jest granie w gry, ale nie można już dokonywać zakupów w sklepie. Zgodnie z zapowiedziami, wszystkie zwroty płatności powinny zostać zrealizowane przez firmę do połowy stycznia.

Tagi
O autorze
Awatar Nikodem Idziak

Nikodem Idziak

News Writer

Kolekcjonuje wszystko, co bezużyteczne - od platynowych trofeów, po butelki po winie. Zakochany w RPG-ach, ambiencie i twórczości Boba Rossa.

Komentarze