Skip to main content

Komentowanie polityki nie służy biznesowi - twierdzi deweloper The Division

Gracze szukają interpretacji tam, gdzie jej nie ma?

Dziennikarze GamesIndustry.biz przeprowadzili rozmowę z dyrektorem operacyjnym Ubisoft Massive, czyli studia odpowiedzialnego za The Division - Alfem Condeliusem. Wywiad dotyczył między innymi prezentowania przekonań politycznych w grach.

- Nie możemy w otwarty sposób komentować polityki, trzeba zachować balans. The Division to dobry przykład. Mamy tam dystopijną przyszłość, więc pojawia się wiele interpretacji, które przekonują, że mowa o naszym społeczeństwie. Nie jest tak, bo to tylko fantastyka - przekonuje Condelius.

- Stworzyliśmy to uniwersum, by ludzie gracze mogli pozostać dobrymi ludźmi w powoli gnijącym świecie. Niektórzy utożsamiają nasze historie z polityką, ale my się od tego odcinamy. Nie chcemy ustosunkowywać się do bieżącej polityki.

Nie ma wątpliwości, z jakim miastem mamy do czynienia

Historia opowiedziana w The Division przenosi graczy do Nowego Jorku, którego ulice patroluje kontrolowana przez rząd milicja. Sequel zmieni miejsce akcji na stolicę Stanów Zjednoczonych - Waszyngton.

- Jeśli mam być szczery, to [komentowanie polityki - przyp. red.] nie służy też biznesowi - kontynuuje Condelius. - To wciąż trwająca dyskusja, którą prowadzimy również z odbiorcami naszych gier. Niektórzy chcą interpretować nasze dzieła i dostrzec własną rzeczywistość w fikcji, którą tworzymy.

Zobacz: The Division - Poradnik, Solucja

W The Division 2 ponownie wcielimy się w elitarnych agentów, którzy spróbują przywrócić ład w mieście, w czasie gdy różne frakcje chcą zapanować nad metropolią. Gra zadebiutuje 15 marca na PC, PlayStation 4 i Xbox One.

Zobacz także