Jeśli klikniesz link i dokonasz zakupu, możemy otrzymać małą prowizję. Zobacz politykę redakcyjną.

Gry-horrory w natarciu. Czekam nie tylko na remake Dead Space

Szykuje się złoty okres dla fanów grozy.

Wkrótce minie 14 lat od premiery Dead Space, ale pamięć o tym horrorze wciąż nie gaśnie. Przygody inżyniera walczącego na planetołamaczu Ishimura stają się podwaliną pod nowe przerażające projekty. Najbliższy rok zapowiada się fantastycznie dla fanów grozy.

Nie dość, że Electronic Arts postanowiło odkurzyć Dead Space i szykuje remake, to wciąż pojawiają się tytuły wzorowane na tej marce. Straszenie jest aktualnie na topie i sprzedaje się coraz lepiej. Serie The Dark Pictures Anthology, Little Nightmares czy Resident Evil mają swoich wiernych odbiorców.

Odświeżone Dead Space to oczywiście gwiazda wśród zbliżających się horrorów. Inżynier Isaac Clarke ponownie wróci na niebezpieczną Ishimurę, aby na obecnej generacji konsol jeszcze bardziej wzbudzić lęk wśród spragnionych strachu graczy. Twórcy, poza nowym silnikiem, obiecują lepsze oświetlenie, dźwięk 3D i nowy wymiar rozczłonkowywania wrogów. Premierę ustalono na 27 stycznia 2023 roku, jednak do tego czasu przerazi nas jeszcze kilka innych produkcji.

Na martwym księżycu Jowisza w The Callisto Protocol trudno będzie o opiekę dentystyczną

Wkrótce ma zostać ogłoszona data premiery Quantum Error, czyli koszmaru strażaka, wyruszającego na pomoc ocalałym w zaatakowanej przez nieznane moce korporacji. Ekipa TeamKill Media stawia na ciągły strach i podobnie jak w Dead Space, to właśnie on będzie odgrywał kluczową rolę. Nie chodzi o straszaki zwane jump scare’ami czy oskryptowane sekwencje, ale o długotrwałe budowanie napięcia. Choć deweloperzy nie powiedzieli wprost o inspiracjach, to w jednym z wywiadów zapewnili o rozgrywce podobnej do DOOM 3 i horroru studia EA Redwood Shores.

Pod koniec 2020 roku pojawiła się zapowiedź The Callisto Protocol, nowej produkcji byłych twórców wspomnianej już serii z inżynierem w roli głównej. Studio Striking Distance z Glenem Schofieldem (producent wykonawczy Dead Space) na czele wraca do straszenia z pokaźnym bagażem doświadczeń. Akcja osadzona jest na martwym księżycu Jowisza, Callisto, w 2320 roku. Weźmiemy udział w ucieczce z więzienia Black Iron, aby ostatecznie odkryć jego przerażające sekrety. Czy jednak będzie to horror, który zapisze się w historii równie wyraźnie, jak Dead Space?

Najbliżej do koszmaru z nekromorfami będzie grze Negative Atmosphere od niezależnej ekipy Sunscorched Studios. Bohaterem jest Samuel Edwards, były medyk wojskowy znajdujący się na pokładzie statku transportowego. Podobnie jak w Dead Space, dzieją się tam okropne rzeczy, a wszystkiemu winny jest tajemniczy wirus, zamieniający ludzi w przerażające monstra.

Główny bohater w miarę postępów będzie czuł się coraz gorzej, a do tego będą go nękały halucynacje. Już teraz wiadomo o ograniczonej amunicji, etapach z zerową grawitacją czy interfejsie znanym z Dead Space. Podobieństw jest znacznie więcej, bo wystarczy wspomnieć o charakterystycznym sposobie chodzenia czy dobijaniu nogą. Czy jednak mały zespół z ograniczonym budżetem będzie w stanie zadowolić fanów znanego inżyniera?

W Negative Atmosphere nie zabraknie odrażających stworów i robotów-morderców

Wszystkie te produkcje mają sprawiać, że gracze będą pełni obaw i niepokoju. Moim zdaniem, samo wzorowanie się na najlepszych ostatecznie nie gwarantuje sukcesu, ale trzeba przyznać, że sam fundament jest już konkretny. To właśnie Dead Space i odrażające lokacje planetołamacza, wiele lat temu nakreśliły podstawy straszenia i nadal wskazują drogę dla wielu twórców.

Jedno jest pewne - bliska przyszłość będzie złotym okresem dla lęku i mrocznych wrażeń. Dla spragnionych klasyki, już w styczniu kolejny sygnał SOS w kosmosie nada Ishimura i idę o zakład, że chętnych jej na pomoc nie zabraknie.

O autorze
Awatar Marcin Wronka

Marcin Wronka

Felietonista

Wirtualnie zakręcony od dekad. Lubi piłkę nożną i mocniejsze muzyczne brzmienia. Tęskni do czasów Commodore 64, gdy psujące się joysticki oznaczały koniec świata. Amator fotografii.

Komentarze