Jeśli klikniesz link i dokonasz zakupu, możemy otrzymać małą prowizję. Zobacz politykę redakcyjną.

Gra akcji Nioh trafiła do tłoczni

Premiera bezpieczna.

Koei Tecmo pochwaliło się na Twitterze, że gra akcji Nioh osiągnęła „złoty” status i trafiła do tłoczni, więc data premiery japońskiej produkcji w stylu Dark Souls nie jest zagrożona.

Gra ukaże się w Europie już 8 lutego, wyłącznie na PS4.

Geralt w akcji. Chyba.

Wczoraj w sieci pojawiły się nowe zapowiedzi, wśród których jednym z przebijających się wniosków było spostrzeżenie, że pełna wersja Nioh jest prostsza niż dwa wcześniejsze dema.

- Wierzymy, że „usprawniona” to lepsze słowo. Zdajemy sobie sprawę z takich głosów, według których poprawa sterowania i kamery w wersji beta jest „łatwiejsza” dla weteranów przechodzących z dema alpha - mówił reżyser Fumihiko Yasuda w rozmowie z serwisem Destructoid.

- Nioh powstaje jako gra „masocore”, więc podczas prac świadomie robiliśmy wszystko, by nie była prosta - dodał. - Masacore to określenie łączące „masochizm” i „hardcore”. Odnosi się do trudnych tytułów, które mogą wydawać się niszowe, ale są cenione w kręgach „głównego nurtu” graczy.

Nioh przypomina połączenie założeń Dark Souls z głównym bohaterem wyglądającym nieco jak japońska wersja Geralta z Rivii. Ważny jest właśnie wyśrubowany poziom trudności oraz uniwersum inspirowane czasami feudalnej Japonii oraz folklorem tego kraju.

Tytuł ujawniono ponad dekadę temu, w maju 2005 roku - wtedy jeszcze jako Ni-Oh. Słuch po grze szybko zaginął, a na powrót trzeba było czekać do targów Tokyo Game Show w 2015 roku.

Fabuła gry bazuje na niedokończonym scenariuszu „Oni”, autorstwa samego Akiry Kurosawy. Wcielamy się w „zachodniego” samuraja Williama, zmagającego się z wszechobecnymi demonami, w perspektywie z kamerą umieszczoną za plecami postaci.

O autorze

Awatar Daniel Kłosiński

Daniel Kłosiński

News Editor

Daniel współpracuje z Eurogamer.pl od początku istnienia serwisu. Obecnie wspiera dział informacyjny oraz zajmuje się tłumaczeniami tekstów Digital Foundry.

Komentarze