Jeśli klikniesz link i dokonasz zakupu, możemy otrzymać małą prowizję. Zobacz politykę redakcyjną.

Wydawca Dungeons & Dragons podobno ugiął się pod presją w sprawie licencji

Ucierpią inne firmy.

Wydawca Dungeons & Dragons - popularnego systemu „papierowych” gier RPG - ugiął się podobno pod presją i rzekomo rozważa wycofanie się z wprowadzenia nowej licencji Open Gaming License (OGL). Dokument jest szeroko krytykowany za znaczące zmiany w dostępie do treści.

Wizards of the Coast - o tej firmie mowa - obecnie nie blokuje zewnętrznych firm przed publikacją własnych treści rozszerzających oraz bazujących na D&D, jeśli nie naruszano praw autorskich, takich jak nazwy. Nowe postanowienia miały gruntownie zmienić sytuację.

Jak opisuje serwis Gizmodo, który dotarł do szczegółów nowej licencji, obecne OGL jest stosunkowo otwarte. Inne firmy mogą publikować własne produkty, wykorzystując te same klasy postaci, nazwy potworów, talenty czy czary, co „oryginalne” podręczniki Dungeons & Dragons.

Zaktualizowane OGL sprawiłoby, że wszelkie takie zastosowania z przeszłości stałyby się „nieautoryzowane”. Planowano także nową zasadę, w ramach której podmioty bazujące na wymienionych wyżej elementach z D&D musiałyby raportować wyniki sprzedaży i przychody do Wizards of the Coast.

Modyfikacje wpłynęłyby głównie na większe wydawnictwa third-party, jak Paizo oraz Kobold Press. Te zarabiają sporo pieniędzy na zawartości rozszerzającej Dungeons & Dragons, które w ostatnich latach znacznie zyskało na popularności, choćby poprzez transmisje na Twitchu. Dość powiedzieć, że jednym z najbardziej dochodowym kanałem w całym serwisie jest CriticalRole, a więc aktorzy grający we własne uniwersum w ramach D&D.

OGL nie powstało po to, by finansować konkurencję i pozwalać ludziom tworzyć aplikacje, wideo czy cokolwiek innego niż materiały drukowane do własnych kampanii” - napisano w wewnętrznej notatce Wizards of the Coast, starającej się wyjaśnić założenia zmian. „Aktualizujemy OGL po części dlatego, by to wyjaśnić”.

W ramach nowej licencji, darmowe treści byłyby w większości dozwolone, choć z koniecznością „rejestrowania” tworu u Wizards of the Coast i oddania firmie praw autorskich. Większe problemy mieliby twórcy płatnych dodatków, dla których przygotowano wielopoziomowy system zarobków. Podmioty o przychodach ponad 750 tys. dol. rocznie na działalości D&D musiałyby już dzielić się z Wizards of the Coast.

Choć Gizmodo informuje, że ogromne nagromadzenie krytyki pod adresem Wizards of the Coast skłoniło podobno zarząd firmy do głębokiego zastanowienia się nad całą sytuacją, to decyzje jeszcze nie zapadły i nowe OGL może ostatecznie wejść w życie w opisywanej formie.

Tagi
O autorze
Awatar Daniel Kłosiński

Daniel Kłosiński

News Editor

Daniel współpracuje z Eurogamer.pl od początku istnienia serwisu. Obecnie zajmuje się głównie wiadomościami i tłumaczeniami Digital Foundry.

Komentarze