Jeśli klikniesz link i dokonasz zakupu, możemy otrzymać małą prowizję. Zobacz politykę redakcyjną.

Słaby horror o wampirach. Recenzja filmu „Renfield”

Cage i Hoult w rolach głównych.

Nicolas Cage w roli wampira? Na papierze sprawa wygląda zachęcająco, ale film „Renfield" tylko z pozoru jest atrakcyjny. Reżyser, czyli Chris McKay zawiódł moje oczekiwania i nagrał tandentny film akcji, który z początku miał być komedią.

Historia przedstawiona w filmie dotyczy w szczególności sługi księcia Drakuli, czyli Renfielda. Ta postać niejednokrotnie pojawiała się nie tylko na ekranach kin, ale przede wszystkim w literaturze. Po raz pierwszy w książkach Brama Stokera, zwłaszcza w powieści „Dracula” (1897), a później już w filmach takich jak „Nosferatu – symfonia grozy” (1922) Friedricha Murnaua, „Draculi” Toda Browninga (1931) i w wyśmienitym „Nosferatu” Wernera Herzoga z 1979 roku. Renfield zawsze był postacią peryferyjną, a jednak Chris McKay zdecydował się nakręcić o nim film i to w dodatku komedię.

Renfield - film, recenzja
Renfield jest postacią dwojaką – z jednej strony przytłoczony relacją z Drakulą, a z drugiej strony jest dziwnie wesołkowaty

Sługa Drakuli (Nicolas Cage), czyli Renfield (Nicholas Hoult) od lat przyjmuje polecenia od swojego pana. Ta niefortunna pozycja w świecie wampirów dała się mu we znaki i teraz za wszelką cenę chce się usamodzielnić. W tym pomagają mu mieszkańcy Nowego Orleanu, a zwłaszcza policjantka Rebecca Quincy (Akwafina).

W filmie Renfield wyrasta na obrońcę uciśnionych, walcząc za sprawę, będąc dziwnym symbolem kontrkultury. Drakula nie tylko chce, aby jego sługa wrócił na jego dwór, ale także – co dla mnie jest niezrozumiałe i bezsensowne – próbuje zapanować nad całym miastem, posługując się wpływami w lokalnym gangu.

Renfield - film, recenzja
Cage to jedyny mocny punkt filmu. On po prostu pasuje do roli Drakuli

Poza tym możemy prześledzić emocjonalną stronę relacji tych dwóch postaci. Drakula został pokazany jako opresyjny władca, a Renfield jako zasługujący na szczęście zwykły wampir. Obaj udają się na sesję z psychologiem, na której mogą omówić trudy życia w relacji pan-sługa. Pytanie tylko, czy to ma sens? Czy warto na takim nudnym wątku opierać cały film?

Jest to co prawda komedia, ale po obejrzeniu tego filmu mogę śmiało powiedzieć, że tylko z nazwy. Nie wiem, na czym miałaby polegać humorystyczna strona „Renfielda”. Na pokazaniu postaci Drakuli, który kilka razy rzuci jakimś dowcipem? To dla mnie za mało, żeby potraktować ten film jako udaną komedię. Film wyglada bardziej na kino akcji z wątkami horrorowymi, ale nawet to nie jest przekonujące.

Renfield - film, recenzja
Wątek gangsterów był żenujący

Niestety twórcy filmu „Renfield” za wszelką cenę chcieli urozmaicić kiepską historię scenami akcji, które co prawda mają niezłe momenty, ale w znacznej mierze jedynie podkreślają nieudolny montaż i brak logiki w poczynaniach bohaterów. Przez chwilę zastanawiałem się, czy te sceny, w których Renfield urywa ręce i nogi swoim ofiarom, miały wyglądać tak nieautentycznie i dziwnie, czy jest to po prostu spowodowane efektami specjalnymi niskiej jakości.

Jeszcze jakiś czas temu wydawałoby się, że Nicolas Cage to aktor skończony. Jedna z najbardziej obiecujących postaci w kinie lat 90. po wielkim kryzysie w karierze po raz kolejny (po filmie „Nieznośny ciężar wielkiego talentu” z poprzedniego roku) pojawił się w wysokobudżetowej produkcji i trzeba przyznać, że to przede wszystkim jego możemy potraktować jako twarz „Renfielda”. To co prawda parodia „Draculi”, ale jestem pewien, że Nicolas Cage mógłby się sprawdzić w roli wampira w filmie grozy kręconym na serio. Pasuje do tej postaci doskonale (co pokazał w „Pocałunku wampira” z 1988 roku) i według mnie zmarnował w tym filmie swój potencjał.

Renfield - film, recenzja
Widać dużą dysproporcję pomiędzy grą Houlta i Cage'a

Wcielający się w rolę Renfielda Nicholas Hoult całkowicie odpada w konkurencji z Cage’m. Jego bohater miał wyglądać na zagubionego i przytłoczonego, a w gruncie rzeczy Renfield w tym filmie wypada nijako. Poza tym Ben Schwarz (znany zwłaszcza z „Parks and Recreation”) w roli Teddy’ego Lobo, wypowiadający jakieś głupawe kwestie, to nieporozumienie, a Akwafina – często pojawiająca się u boku Houlta – również nie pokazała nic ciekawego.

Nie jestem przekonany do tego filmu. Według mnie jest to kolejna, nudnawa produkcja przedstawiająca historię wampirów, która w ogóle nie dźwiga ogromnego ciężaru tych postaci. Twórcy na pewno byli świadomi, że nie będą mogli konkurować ze świetnymi przedstawieniami Drakuli i Renfielda w kulturze, dlatego całość próbowali osadzić w konwencji komediowej. Próbowali, bo ten zabieg się nie udał. Tak samo, jak cały film.

Ocena: 3/10

Premiera w Polsce: 14.04.2023 – Gdzie obejrzeć: kino – Długość filmu: 1 godziny 33 minuty – Rodzaj: horror, akcja, komedia – Reżyseria: Chris McKay – Scenariusz: Ryan Ridley, Robert Kirkman – Występują: Nicholas Hoult, Nicolas Cage, Awkwafina, Ben Schwartz, Shohreh Aghdashloo, Brandon Scott Jones, Adrian Martinez, Camille Chen, Bess Rous, Jenna Kanell, Danya LaBelle, Rhonda Johnson Dents, Christopher Matthew Cook.

Dowiedz się więcej na temat recenzji, zapoznając się z polityką recenzowania gier.

Tematy w tym artykule

Obserwuj, by otrzymywać szybkie powiadomienia na e-mail, gdy pojawią się nowe materiały na wybrane tematy.  Zarządzaj powiadomieniami. .

O autorze
Awatar Krzysztof Prabucki

Krzysztof Prabucki

Felietonista / Recenzent

Felietonista w dziale filmowym Eurogamera. Przygodę z mediami rozpoczynał od działalności w gazecie lokalnej. Miłośnik piłki nożnej i lekkoatletyki.

Komentarze