Jeśli klikniesz link i dokonasz zakupu, możemy otrzymać małą prowizję. Zobacz politykę redakcyjną.

PlayStation Access to kontroler, którego Sony brakowało najbardziej

Urządzenie niemal idealne.

Piotr to konkretny i twardy facet, zapalony cyklista i sportowiec z sukcesami, który dwukrotnie miał okazję reprezentować barwy Polski w mistrzostwach Europy w rugby na wózkach, ściga się kultowym Nissanem Fairlady Z na torach całego kraju, a w wolnych chwilach oddaje się pasji grania.

Niestety, jak w przypadku wielu osób z niepełnosprawnościami, Piotr często zmuszony był kombinować i iść na ustępstwa, ponieważ większość kontrolerów dostępnych na rynku nie spełnia jego potrzeb.

Posiadacze PlayStation w szczególności cierpieli na pewien brak odpowiedniego sprzętu, ale zmieniło się to 6 grudnia, gdy na polskim rynku zadebiutował wyjątkowy kontroler PlayStation Access. Urządzenie powstało we współpracy z osobami z niepełnosprawnościami i w teorii powinno spełniać większość ich wymagań związanych z funkcjami dostępności. Sprawdziliśmy, czy faktycznie tak jest.

Odwiedziliśmy PlayStation Brand Center, by przetestować kontroler Access

Sony zaprosiło kilku dziennikarzy oraz przedstawicieli fundacji Avalon, byśmy wspólnie przetestowali kontroler w PlayStation Brand Center mieszczącym się na 10. piętrze wieżowca niedaleko Muzeum Powstania Warszawskiego.

Chętnie skorzystałem z zaproszenia, zwłaszcza że temat dostępności gier jest mi nadwyraz bliski, a do tego miałem okazję zajrzeć do nowo otwartej przestrzeni poświęconej konsolom Sony. Muszę przyznać, że PlayStation Brand Center ma w sobie pierwiastek klimatu znanego starszym graczom z salonów gier, a wnętrza są zarówno nowoczesne, jak i przytulne, a do tego wypełnione sprzętem do grania. Znalazło się nawet miejsce na kącik poświęcony starszym konsolom PlayStation. W takim otoczeniu poznałem Piotra Stankiewicza, z którym testowałem kontroler PlayStation Access przez kilka godzin i to głównie jego opinię poznacie w tym tekście.

Rozpakowanie kontrolera

Sony zdaje się bardzo dumne ze specjalnie zaprojektowanego pudełka, w którym nowy kontroler trafi do klientów. W teorii da się je otworzyć jedną ręką, jednak w praktyce nie było to takie łatwe i nie obeszło się bez drobnego wsparcia. Niemniej warto podkreślić, że wszystkie elementy zawarte w zestawie są na widoku, a wyjęcie ich z opakowania nie wymaga przekopywania się przez warstwy kartonu. Zestaw obfituje w opcjonalne komponenty, z których każdy dostał własną przegródkę.

W pudełku znajdziemy konfigurowalny kontroler PlayStation Access, kabel USB potrzebny do ładowania wbudowanego akumulatora i parowania z konsolą PS5, trzy alternatywne gałki analogowe, zestaw 19 łopatek o różnych kształtach, a także małe gumowe wpinki reprezentujące poszczególne przyciski pada, które można łatwo zamocować do przycisków. Wspomniane łopatki mają różne kształty i mocowane są magnetycznie, przez co wymiana jest banalnie prosta i nie wymaga wiele siły.

Kontroler składa się z dużego przycisku środkowego, wokół którego zamontujemy do ośmiu dużych łopatek służących za przyciski znane z pada DualSense, oraz pojedynczej gałki analogowej (z przyciskiem R3) znajdującej się na poręcznej tacce. Pozwala to dostosować odległość analoga od reszty konstrukcji, co okazało się bardzo przydatną funkcją. Całość zgodnie z japońską myślą techniczną jest dość kompaktowa i niewiele większa od dłoni dorosłego mężczyzny.

Pod kontrolerem znajdziemy gumki zapobiegające poślizgowi na płaskich powierzchniach oraz otwory mocowania w standardzie AMPS (śruby 10-24 i 1/4-20). Ponadto przy gałce analogowej znajdziemy dwa przyciski funkcyjne - znany z kontrolerów DualSense „przewodnik” z logiem PlayStation oraz przełącznik profilów, których w jednym momencie możemy mieć zapisanych trzy. Pozwala to na przykład opracować optymalne układy sterowania skrojone pod eksplorację, walkę czy kierowanie pojazdami i błyskawiczną zmianę profilu w zależności od sytuacji.

Konfiguracja i dodatkowe opcje

Po sparowaniu kontrolera z konsolą możemy przejść do menu konfiguracji z poziomu zakładki Akcesoria menu głównego. W pierwszej kolejności wybieramy orientację gałki analogowej i całego kontrolera, a następnie przechodzimy do przypisywania przycisków. Proces jest opisany na ekranie krok po kroku, jednak menu ustawień może na pierwszy rzut oka być odrobinę przytłaczające. Na szczęście po kilku chwilach można łatwo przyzwyczaić się do interfejsu, a samo mapowanie przycisków jest dość intuicyjne.

Mamy tu pełną dowolność i w zależności od naszych potrzeb możemy przypisać do poszczególnych łopatek przyciski geometryczne oraz funkcyjne, strzałki, bumpery oraz L3 i R3. Możemy też zapisywać kombinacje dwóch przycisków oraz włączać funkcję przełącznika, która pozwala na przykład celować precyzyjnie w strzelance FPS bez konieczności przytrzymywania lewego spustu. Niestety, pojedynczy kontroler PlayStation Access oferuje trochę za mało przycisków, by pokryć obłożenie całego pada.

W grach o bardziej złożonym sterowaniu przyda się drugi kontroler PS Access, choć można wspierać się też standardowym DualSensem. W niedalekiej przyszłości na rynku pojawią się też dodatkowe akcesoria w postaci różnej maści przycisków, przełączników czy pedałów, które we współpracy z Sony przygotuje firma Logitech. Każdy kontroler Access wyposażony jest w 4 gniazda rozszerzeń. No dobrze, ale jak spisuje się to w akcji?

Testy w grach

Po wstępnej konfiguracji, do której chcąc nie chcąc należy wcześniej odpowiednio się przygotować poprzez odpowiednie rozplanowanie sterowania, możemy przejść do gry. Na pierwszy ogień włączyliśmy Gran Turismo 7, a gałkę analogową zamieniliśmy na dłuższy wariant przypominający rozwiązanie znane z arcade sticków. Był to strzał w dziesiątkę, ponieważ to rozszerzenie analoga pozwala kierować autem (oraz postaciami) z niebywałą precyzją. Piotr nie miał najmniejszych problemów z wykręcaniem bardzo dobrych czasów na torach Deep Forrest czy Hockenheim Ring i to przy pierwszym kontakcie z nowym kontrolerem.

Niemniej do komfortowej gry konieczne jest odpowiednie umocowanie kontrolera na uchwycie montażowym wózka lub gra przy biurku albo z wysoką podkładką, ponieważ trzymanie urządzenia na kolanach nie należy do najwygodniejszych. My poradziliśmy sobie doraźnie, podkładając pod kontroler jego opakowanie, choć nie było to rozwiązanie idealne. Brakuje też odpowiedników analogowych triggerów L2 i R2, co utrudniało kontrolowanie gazu oraz hamulca. Dodatkowe akcesoria mogą rozwiązać ten problem, jednak nie mieliśmy jeszcze okazji ich przetestować i musieliśmy zdać się na pewne wspomaganie kierowania w grze.

Kolejny tytułem na naszej liście był Spider-Man 2, a więc dynamiczna gra, w której nie tylko potrzebny jest szybki refleks, ale przede wszystkim szybka kontrola postaci i kamery. Tu bardzo przydatna okazała się funkcja przełącznika, dzięki której nie trzeba było ciągle trzymać przycisku odpowiedzialnego za bujanie się na pajęczynie i wspinanie na budynki. Tu jednak wyszło na jaw, że jeden kontroler PlayStation Access (z jedną gałką analogową) to jednak za mało i dopiero sparowanie drugiego egzemplarza pozwoliło Piotrowi na komfortową rozgrywkę.

Nie obyło się bez pewnych trudności, ponieważ nie dość, że trzeba się nauczyć sterowania w grze, to jeszcze przyzwyczajenie się do obsługi kontrolera może zająć - jak twierdzi Sony - do dwóch tygodni, ale nie dało się ukryć, że dzięki nowemu urządzeniu gatunek będący dotąd wyzwaniem stał się absolutnie grywalny. Po kilku chwilach Piotr przestał już zważać na sterowanie i zaczął wciągać się w grę oraz historię, choć co parę chwil trzeba było wracać do menu i korygować układ przycisków.

Na koniec sprawdziliśmy EA Sports FC 24, w którym Piotr jest ekspertem. Po wcześniejszych doświadczeniach spodziewaliśmy się prawdziwego cudu, ale ostatecznie nasz tester doszedł do wniosku, ze w przypadku tego tytułu wolałby jednak pozostać przy standardowym kontrolerze. Przyczyna jest dość prozaiczna - po latach gry Piotr zdążył przyzwyczaić się do mniej wygodnego pada i opracować metody pozwalające mu wykorzystywać pełen potencjał piłkarzy. Do PlayStation Access musiałby się długo przyzwyczajać. W urządzeniu widać jednak potencjał i Piotr chętnie poćwiczy w domowym zaciszu.

- Do tej pory używałem pada, natomiast nie trzymałem go oburącz w związku z tym, że jedną rękę mam bardziej, a drugą mniej sprawną. W związku z tym pada kładłem na kolanach, ponieważ nie jestem w stanie używać lewego analoga za pomocą lewego kciuka. W nowym kontrolerze analog działa wyśmienicie. Jest czuły, precyzyjny i ma odpowiednią wysokość, dzięki czemu postać czy kursor zawsze wędrowały tam, gdzie chciałem. Plastik wydaje się nieco śliski, ale w praktyce pomaga to lepiej czuć kontrolę, gdy sterujemy całą dłonią - powiedział Piotr.

Wrażenia i podsumowanie

Urządzenie wykonane jest z podobnych materiałów co standardowy DualSense i podczas kilkugodzinnych testów nie było czuć dyskomfortu spowodowanego choćby poceniem się dłoni. Nieco inaczej wygląda drążek analogowy, jednak w praktyce sprawdza się znakomicie i nie jest konieczne montowanie żadnych dodatkowych gumek. Niektórzy testerzy sugerowali jednak takie rozwiązanie, więc może to być kwestia prywatnych preferencji.

Kontroler nie jest też zbyt stabilny, jeśli nie używamy specjalnego uchwytu lub nie gramy przy biurku. Największym minusem wskazanym przez Piotra jest jednak brak drugiej gałki analogowej, przez co w niektórych tytułach wręcz konieczne jest podłączenie drugiego kontrolera PlayStation Access. Pojedynczy zestaw wystarczy do gry w wyścigi, niektóre RPG czy sportowe tytuły, ale do trójwymiarowych produkcji przyda się dodatkowy zestaw. Mimo wszystko wrażenia z zabawy były wyśmienite.

Najważniejsza jest tu precyzja, która przy odrobinie praktyki pozwoli osobom z pewnymi niepełnosprawnościami spokojnie konkurować w kompetytywnej rozgrywce sieciowej, a zestaw dwóch kontrolerów Access umożliwia w pełni cieszyć się nawet najszybszymi grami FPS oraz przygodówkami, w których sterowanie w pewnych przypadkach mogło być dotąd bardzo problematyczne. Do ideału co prawda nieco brakuje, ale brakuje naprawdę niewiele.

Po sprawdzeniu kilku produkcji możemy stwierdzić, że PlayStation Access jest dokładnie tym, czego brakowało na konsolach Sony, a w połączeniu z odpowiednimi opcjami dostępności przygotowywanymi przez deweloperów, granie jeszcze nigdy nie było tak przyjemne i bezstresowe. Po przyzwyczajeniu się do nowego urzadzenia, interfejsu mapowania przycisków oraz przygotowania odpowiednich profili, wiele gatunków staje otworem dla wielu nowych graczy.

Liczymy, że Sony nie poprzestanie na jednej iteracji sprzętu i nadal będzie udoskonalać konstrukcję, a debiutujący 6 grudnia kontroler PlayStation Access jest tylko pierwszym krokiem na drodze ku pełnej dostępności grania na konsolach. Urządzenie można nabyć w cenie od 399 zł za sztukę. Firma Logitech przygotowała też zestaw dodatkowych akcesoriów w pełni kompatybilnych z PS Access.