Jeśli klikniesz link i dokonasz zakupu, możemy otrzymać małą prowizję. Zobacz politykę redakcyjną.

Dali mi piąty raz to samo, ale i tak chcę więcej. The Quarry spodoba się fanom Until Dawn

Buzujące hormony i tryskająca krew.

Bardzo lubię produkcje Supermassive Games. Grałem we wszystkie filmowe horrory brytyjskiego studia i w każdym bawiłem się co najmniej dobrze, wygodnie rozsiadając się w fotelu, przygaszając światło i wcinając przekąski, jak w kinie. Zawsze mam sporo czasu, by coś przegryźć, bo mowa o grach, które niektórzy dość złośliwie nazywają „interaktywnymi filmami”. The Quarry ponownie stawia na tę formułę.

Podczas godzinnego fragmentu gry, udostępnionego nam przez deweloperów, doświadczyłem wszystkiego, czego mogłem się spodziewać od gry Supermassive Games. Są tu świetnie animowane postacie, dużo dialogów, wybory ogólnego tonu wypowiedzi, które - w niewielki, ale jednak - sposób wpływają na kształt fabuły, sekwencje z uciekaniem, fragmenty ze wstrzymywaniem oddechu, by krwiożerczy potwór nie usłyszał postaci, karty tarota, które ujawniają potencjalny los bohaterów i pomagają uniknąć śmierci. Jest to więc gra bardzo bezpieczna, przygotowana bez rewolucji.

Kamieniołom zachęca widokami

The Quarry z pewnością spodoba się jednak miłośnikom Until Dawn, bo świadomie powtarza wiele klisz znanych z filmowych horrorów, a w szczególności horrorów z grupą nastolatków, na którą poluje krwiożercze monstrum. Miłość, seks i zazdrość to właściwie główne tematy rozmów bohaterów (o ile nie grozi im aktualnie śmiertelne niebezpieczeństwo).

Nie brakuje potwora spoglądającego z mrocznego lasu na ofiary, a także sceny, w której bohaterowie, słysząc bardzo niepokojący dźwięk z zarośli, zamiast uciekać, postanawiają dowiedzieć się, co go wydaje. Jest „gorąca laska” i twardziel, który myśli, że jest super, ale zachowuje się jak dupek. Ba, krótko po rozpoczęciu dema, grupa przyjaciół siada przy ognisku i gra po zmroku w „prawdę albo wyzwanie”, gdzie wyzwania polegają po prostu na pocałowaniu innej osoby. Czy może być coś bardziej stereotypowego? Oczywiście, że nie, ale biorąc pod uwagę konwencję, tak to właśnie powinno wyglądać.

To właśnie pełna świadomość, z jaką Supermassive Games wykorzystuje utarte kinowe schematy, rozgrzesza studio, a gracja i doświadczenie, z jaką to czynią, nie pozwalają nie czerpać przyjemności z rozgrywki - i wyczekiwać losu bohaterów na ekranie. Już nie mogę się doczekać próby utrzymania wszystkich przy życiu. A tak się składa, że po zagraniu w Until Dawn i trzy epizody The Dark Pictures Anthology mam w tym nieco doświadczenia (w Antologii nikt nie stracił jeszcze u mnie życia!).

Ten facet już nie może się doczekać nowych gości

Tytułowy kamieniołom, w którym odbywa się obóz letni, tylko pozornie jest miejscem wakacyjnej sielanki. Zaledwie podczas jednej godziny rozgrywki zdążyłem zobaczyć ciało w wodzie, wzmiankę o zaginionych turystach w gazecie, a także bliżej nieokreślone monstrum, które o mało co nie pozbawiło życia jednego z bohaterów. Miałem też okazję wziąć udział w konkursie strzelania do arbuzów ze strzelby, gdzie nagrodą była paczka orzechowo-maślanych przekąsek Butterpops.

Tak w przypadku poprzednich projektów studia, do gry aktorskiej nie można się przyczepić - jest tak, jakbyśmy oglądali film. Twarzom aktorów ponownie można się przyjrzeć z bliska w menu pauzy, wodząc ich wzrokiem za pomocą pada, co zawsze jest świetną zabawą.

Hormony buzują

Muszę przyznać, że bardziej podoba mi się kierunek obrany przez Supermassive w ramach The Dark Pictures Anthology, gdzie deweloperzy odeszli od opowieści o grupie nastolatków w ciemnym lesie na rzecz o wiele ciekawszych settingów (jak chociażby House of Ashes, w którym grupa amerykańskich żołnierzy obudziła pradawne zło w jaskiniach na Bliskim Wschodzie czy niewydane jeszcze The Devil in Me, którego sam zwiastun z trupią „marionetką” wywołuje ciarki na plecach), ale znając kreatywność deweloperów, The Quarry może zaskoczyć fabułą, a ściślej, genezą pochodzenia zła w kamieniołomie.

Dla kogo więc jest The Quarry? Trudno oczywiście wydać ostateczny werdykt po jednej godzinie zabawy, ale z pewnością dla fanów Unil Dawn, bo bardziej niż The Dark Pictures Anthology przypomina hit z PS4. Mam jednak przeczucie, że będą się tu dobrze bawić wszyscy fani filmów grozy. Ja już szykuję popcorn.

O autorze

Awatar Przemysław Wańtuchowicz

Przemysław Wańtuchowicz

Deputy Editor

Przemek jest z-cą redaktora naczelnego, nadzoruje dział informacyjny oraz wspomaga kierowanie działem poradników. Jako dziecko marzył, by zawodowo rysować, żonglować lub grać na gitarze - dwie pierwsze czynności wychodzą mu całkiem nieźle.

Komentarze