Jeśli klikniesz link i dokonasz zakupu, możemy otrzymać małą prowizję. Zobacz politykę redakcyjną.

Redakcyjne Top 5 Gier 2021: Michał Basta

Powrót do przeszłości.

Z różnych powodów mijający rok określiłbym pod kątem gier jako minimalistyczny. Nie chodzi o to, że na rynku pojawiło się niewiele tytułów, a raczej o małą liczbę produkcji, na które czekałem z zapartym tchem.

Dlatego te dwanaście miesięcy zapadło w mojej pamięci przede wszystkim za sprawą mniejszych pozycji oraz wznowień. Wydaje się, że stworzenie udanego remastera, dysponując gotowym materiałem i zapleczem kadrowo-finansowym, nie powinno stanowić większego problemu. Jednak, jak pokazuje niechlubny przykład odświeżonego cyklu GTA, produkcja podobnych projektów wcale nie jest formalnością.

Tym bardziej doceniłem pracę autorów niezależnych, którzy często tworzą wysokiej jakości zawartość praktycznie za darmo. Nigdy nie byłem fanem Gothica, ale z zainteresowaniem przyglądałem się premierze moda Kroniki Myrtany. Dawno nie widziałem tak gorącej premiery, która dzięki reakcji graczy wywołała we mnie dużo więcej pozytywnych emocji niż szumne zapowiedzi marketingowych speców wielkich firm. Myśląc o przyszłości nie nastawiam się na nic konkretnego - z ciekawością będę śledził, co przyniesie czas.

W międzyczasie, przedstawiam pięć najlepszych tytułów, w które zagrałem w 2021 roku.


5. The Medium

Miło patrzeć, jak z roku na rok rozwija się krakowskie studio Bloober Team. Widać to wyraźnie po The Medium, które po Layers of Fear i Observerze, jest najbardziej dojrzałą produkcją tego zespołu. Chociaż rozgrywka ogranicza się do eksploracji i rozwiązywania logicznych łamigłówek, to pojawiło się kilka zapadających w pamięć pomysłów.

Przede wszystkim jest to tajemnicza umiejętność głównej bohaterki do poruszania się w dwóch równoległych światach - rzeczywistym i duchowym. W ten niecodzienny, dwutorowy sposób odwiedzamy kolejne miejsce, poznając je z różnych perspektyw. Przekłada się to zarówno na efektowną grafikę, jak i same zagadki - drzwi zamknięte w prawdziwym świecie, mogą okazać się otwarte w alternatywnym.

Poza interesującym konceptem rozgrywki i przyciągającą wzrok grafiką, The Medium oferuje świetnie wykreowaną Polskę z ostatnich trzech dekad ubiegłego wieku. Postkomunistyczny klimat objawiający się specyficznym wystrojem mieszkań czy stojące na ulicy „Maluchy” potrafią wywołać autentyczne poczucie nostalgii. Szkoda tylko, że nie zdecydowano się na polski dubbing. Nieco zaburza to radość czerpaną z gry, ale i tak warto poświęcić kilka godzin na poznanie historii Marianny.


4. The Ascent

Prawdopodobnie największa niespodzianka ostatnich miesięcy. Tytuł poznałem przez przypadek, ale od razu przypadła mi do gustu autorska wizja futurystycznego świata. Cyberpunkowy klimat czuć w każdym zakamarku i mieszkańcu metropolii, po której się poruszamy.

Od razu przyciąga też dynamiczna rozgrywka opierająca się na szybkich starciach rodem z klasycznej serii Syndicate. Przemierzamy kolejne lokacje, w efektowny sposób eliminując napotkanych rywali. Przy okazji rozbudowujemy nasz arsenał i ulepszamy głównego bohatera.

Dłuższe sesje mogą zmęczyć powtarzalnością rozgrywki, przeciętną fabułą czy niedopracowaniem technicznym. Nie zmienia to faktu, że The Ascent przypomniał mi zamierzchłe, stawiające na prostotę rozwiązania, przy których miło spędzić kilka chwil pod koniec dnia.


3. Little Nightmares 2

Produkcję szwedzkiego Tarsier Studios chyba najlepiej opisują dwa słowa - tajemniczość i niepokój. Obydwa elementy towarzyszą niemal każdej scenie Little Nightmares 2, zaczynając od początkowej, gdzie bohater z papierową torbą na głowie budzi się w mrocznym lesie obok telewizora, z którego niedawno wyszedł.

Odkrywanie kolejnych, coraz bardziej psychodelicznych miejsc i postaci tylko pogłębia uczucie lęku oraz niepewności. Podkreśla to zagubienie sterowanej przez nas postaci, uparcie próbującej zmierzyć się z zastaną rzeczywistością. Ta niestety nie jest nam przychylna, ponieważ na każdym kroku znajdują się śmiertelne niebezpieczeństwa.

Właśnie na ich omijaniu lub pokonywaniu opiera się rozgrywka. Jest to bardzo udane połączenie zręcznościówki z grą logiczną, w której dużo eksplorujemy, rozwiązujemy zagadki, a czasami musimy wykazać się refleksem. Tytuł stanowi zarazem ujmującą historię o przyjaźni oraz wzajemnej pomocy, jak i próbie odnalezienia się w przerastającym nas, niezrozumiałym świecie. Kilka godzin zabawy zapadających w pamięć na długo.


2. Resident Evil Village

Z serią Resident Evil od zawsze miałem sporadyczny kontakt. Pamiętam pierwsze części z konsoli PSX, gdzie survival horror wynikał zarówno z rozgrywki, jak i specyficznej pracy nieruchomych kamer, przedstawiających każdą z lokacji w innym ujęciu.

W odświeżonego Resident Evil 2 grało się wybornie, a przedpremierowe pokazy Village ponownie zainteresowały mnie cyklem na nowo. Śledzenie przygód Ethana Wintersa, poszukującego zaginionej córki w rumuńskiej wiosce, wciąga od początku zabawy. Od nas zależy czy skupimy się na wątku głównym, czy zdecydujemy się na satysfakcjonującą eksplorację rejonów niezwiązanych bezpośrednio z celem historii.

Oprócz miejsc, uwagę przyciągają spotykane postacie - z ikoniczną Lady Dimitrescu na czele. Pomimo medialnej rozpoznawalności nie jest ona jedynym czarnym charakterem godnym uwagi. Na szczęście Ethan nie jest zdany zupełnie na siebie. Pomocny okazuje się wędrowny i jedyny w swoim rodzaju handlarz Duke. Wprawdzie nie do końca spodobały mi się niektóre fragmenty, zamieniające nowego Residenta niemal w rasową grę akcji, ale i tak była to jedna z ciekawszych przygód mijającego roku.


1. Diablo 2: Resurrected

Do dziś pamiętam, jak z wypiekami na twarzy oczekiwałem na premierę oryginalnego Diablo 2. Kiedy w końcu zdobyłem wydanego na czterech płytach CD „diabełka”, wsiąknąłem w świat Sanktuarium na wiele tygodni. Przemierzanie Mrocznej Kniei, pojedynek z Krwawą Orlicą, poznawanie kolejnych bohaterów i wzbudzające ekscytację przechodzenie do kolejnych aktów.

Przy uruchamianiu wersji Resurrected wspomnienia odżyły już w trakcie filmu wprowadzającego. Potem jest już tylko lepiej - mroczny klimat i piekielnie wciągająca rozgrywka nadal stanowią fundament zabawy. Autorzy stworzyli świetne wznowienie, zachowując ducha oryginału połączonego z nowoczesną oprawą wizualną.

Nie przeszkadza mi brak nowych mechanik czy większych udogodnień w rozgrywce. Czuć, że niektóre rozwiązania pochodzą sprzed dwóch dekad, ale dla mnie jest to atut. Poważną rysą są natomiast błędy trybu sieciowego. Osobiście preferuję grę pojedynczą, ale w pełni rozumiem irytację fanów skupiających się na rozgrywkach wieloosobowych.

O autorze

Awatar Michał Basta

Michał Basta

Senior Guide Writer

Michał pracuje głównie nad poradnikami, ale od czasu do czasu wspiera zespół także innymi tekstami i materiałami. Prywatnie kolekcjoner książek, filmów i planszówek.

Komentarze

More Artykuły

Najnowsze artykuły