Jeśli klikniesz link i dokonasz zakupu, możemy otrzymać małą prowizję. Zobacz politykę redakcyjną.

Żółwie Ninja po ponad 30 latach. TMNT Shredder’s Revenge gra na nostalgii i robi to świetnie

It’s pizza time!

Teenage Mutant Ninja Turtles Shredder’s Revenge przywołuje mnóstwo wspomnień z dzieciństwa. Na szczęście udało mi się jeszcze załapać na szał automatów do gier, gdzie po raz pierwszy - a potem za sprawą Pegasusa - mogłem pobawić się z grową adaptacją Żółwi Ninja.

Pomysł - szczególnie w przypadku kreskówki, którą też oglądałem bez opamiętania - wydawał się szalony. Grupa zmutowanych żółwi - wytrenowana w sztukach walki przez starego szczura - biega po Manhattanie i tłucze się z Klanem Stopy, kliszową do bólu organizacją złoczyńców. Co jednak nie miało prawa się udać, chwyciło - i to jak bardzo, szczególnie w przypadku gier wideo!

Oryginalne, pochodzące z 1989 roku żółwie cechowała prosta w założeniach rozgrywka, skupiona wokół okładania po gębach wszystkiego, co się napatoczy. Jednakże, w połączeniu z genialną muzyką i możliwością zabawy w trybie kooperacji, tytuł stawał się szalenie grywalny. Potem, gdy za sprawą pegasusa i wyrwanego na bazarze kartridża można było bawić się w zaciszu własnego domu, bez wydawania kroci na żetony do automatów, utknąłem bez opamiętania - i zakochałem się w gatunku beat ‘em up.

Tryb Arcade pozwala odtworzyć magię zabawy na automatach, dająć ograniczoną ilość odrodzeń
Tryb Arcade pozwala odtworzyć magię zabawy na automatach, dająć ograniczoną ilość odrodzeń

W ciągu kolejnych lat pojawiły się nowe, mniej lub bardziej udane odsłony - ale to zdecydowanie nie było to. Wydane w czerwcu tego roku Teenage Mutant Ninja Turtles Shredder’s Revenge przywracają serii blask. Już samo intro, nawiązujące stylem do wspomnianej kreskówki, wywołało szeroki uśmiech na mojej twarzy - a motyw przewodni sprawił, że poczułem się jak dziecko siedzące przed telewizorem kineskopowym, odtwarzającym Żółwie z zajechanej kasety VHS.

Gra już od pierwszych chwil pokazuje, że została stworzona dla fanów oryginału. Niektóre poziomy, jak i nawet ich nazwy są mocno wzorowane na części z 1989 roku. Ścieżka dźwiękowa również zawiera kilka starych, choć mocno odrestaurowanych kawałków - i całą masę nowych. Pixelartowa, świetnie animowana grafika przykuwa wzrok, podobnie jak barwne, dopracowane i pełne detali scenerie.

Jak wypada sam gameplay? Jak na swój gatunek, oferuje niezwykle rozbudowany repertuar ruchów postaci. Proste ciosy możemy łączyć w kombosy, wyrzucać wrogów w powietrze i - wzorem bijatyk - dosłownie żonglować oponentami. Za sprawą chwytów ciskamy wrogiem w kamerę czy tłuczemy nim na boki - lub w innych oponentów. Są też ataki specjalne, które odpalamy po uprzednim naładowaniu paska energii. Wszystko to w połączeniu ze świetnymi animacjami i płynnym ruchem każdej z postaci sprawia niesamowitą frajdę.

W trybie kampanii poruszamy się po po planszy i sami wybieramy poziom, który chcemy rozegrać

Rozbudowie względem pierwowzoru uległa także drużyna. Prócz czterech żółwi - Leonarda, Donatella, Michaelangela i Raphaela - sterować możemy szczurzym mistrzem Splinterem, reporterką April O’Neil czy samozwańczym stróżem prawa Caseyem Jonesem. Każdą postacią kieruje się nieco inaczej, mają one też dostęp do unikalnych dla siebie ataków. Wraz z przebiegiem rozgrywki odblokowujemy nowe ciosy, przez co zabawa ani przez moment nie nuży.

Do przejścia przygotowano łącznie 16 etapów, a na końcu każdego czeka walka z bossem. Tutaj powracają ikoniczne postacie jak Bebop, Rocksteady, Shredder czy Baxter Stockman. Jednocześnie wszystkie walki wyglądają inaczej i nie ma tutaj mowy o recyklingu treści. Ukończenie wspomnianych etapów zajmuje mniej więcej 2 godziny - dłużej, jeśli zależy nam na wyzwaniach i znajdźkach. Dla żądnych atrakcji przygotowano także tryb Arcade, który imituje zabawę na automatach - gramy z ograniczoną ilością odrodzeń i staramy się przejść na nich całą grę.

Wisienką na torcie jest jednak tryb współpracy, który pozwala bawić się łącznie 6 osobom przy jednym komputerze czy konsoli lub w trybie online - a że gra wspiera cross-play pomiędzy platformami, chętnych nie trzeba szukać długo. Tutaj jednak moje jedyne zastrzeżenie - w przypadku rozgrywki w 5 lub 6 osób, na ekranie dzieje się zdecydowanie za dużo i ciężko w ogóle odnaleźć własną postać.

Podczas gry w 5-6 osób na ekranie dzieje się zdecydowanie zbyt dużo

Jak nietrudno się domyślić, nowe Żółwie Ninja kierowane są do fanów uniwersum, jak i gatunku beat ‘em up, jednak każdy powinien dać jej szansę. Sprawdzi się zarówno do zabawy solo, w trybie online i przede wszystkim jako gra imprezowa. Sam ukończyłem ją już kilkukrotnie i co kilka dni wracam, by ponownie obić gęby niemilców z Klanu Stopy.

Komentarze