Jeśli klikniesz link i dokonasz zakupu, możemy otrzymać małą prowizję. Zobacz politykę redakcyjną.

Frajda na dwa kije. Recenzja What The Bat [VR]

Edward Kijoręki.

Najnowsza produkcja studia Triband w udany sposób kopiuje absurdalny humor znany z What the Golf, oferując przy tym sporą ilość różnych zabawnych wyzwań na goglach VR. Mam jednak nadzieję, że udostępniona zawartość jest jedynie bazą pod dalsze wsparcie oferowane przez twórców - recenzja What The Bat [VR].

W 2020 roku na rynku pojawiła się gra What the Golf, która mimo nazwy oferuje wszystko poza typową grą w golfa. W kolejnych wyzwaniach do dołka trafiamy między innymi budynkiem lub też postacią gracza. Nawet kiedy na planszy pojawia się piłeczka, zasady gry są tak zwariowane, że ciężko je powiązać z tytułowym sportem.

Grę poznałem w trakcie sesji na Switchu podczas jednego z męskich wypadów. Specyficzny humor oraz tryb rywalizacyjny dla dwóch graczy dostarczały sporo frajdy, skutecznie zachęcając mnie do produkcji. Po powrocie szybko nabyłem egzemplarz i zająłem się realizacją kolejnych wyzwań. Zastanawiałem się, czy ta forma rozgrywki ma potencjał na kontynuację.

Kije można użyć do wszystkiego. Na przykład do mycia zębów

Twórcy jednak nie zawiedli i w ten sposób powstało What The Bat. Nowa produkcja duńskiego studia główny akcent stawia na baseball, a dokładniej służące do tej gry kije. Przyrządy te w trakcie zabawy pełnią formę górnych kończyn naszego bohatera. By ta mechanika miała sens, konieczna była zmiana docelowej platformy, na którą gra została stworzona. Z tego powodu, What The Bat jest produkcją przeznaczoną do zabawy wyłącznie na goglach VR.

Twórcy ze studia Triband w zapowiedziach obiecali ponad 100 unikalnych poziomów, w których między innymi pogłaszczemy psa lub zamarynujemy traktor. Jak bardzo niedorzecznie to nie brzmi, słowa w dużej mierze dotrzymali. Już kilka minut po uruchomieniu gry wiedziałem, że humor, za który pokochałem What the Golf jest obecny także w kontynuacji.

Jak na grę o wszystkim oprócz baseballu, mechanika trafiania do celu zdarza się nad wyraz często

Dzierżąc w dłoniach dwa kije baseballowe, naprawiamy rury, sterujemy ruchem drogowym, czy też kasujemy kody kreskowe. Wszystko to może brzmieć absurdalnie, ale rzeczywiście działa. Sterowanie jest intuicyjne, a cel konieczny do realizacji zadania — jasny. Wzorem poprzednika, ukończenie poziomu trwa od kilku do kilkunastu sekund. Przez to, mimo dużej liczby wyzwań ukończenie What the Bat zajmuje około 3 godzin.

Przechodząc jednak tytuł musiałem spędzić przy What the Bat jednorazowo większą ilość czasu. Dzięki temu zauważyłem jedną z głównych wad produkcji. Mimo dużej różnorodności zadań odczuwalny jest recykling niektórych mechanik przy niedostatecznym rozwinięciu innych. Trafianie do celu przedmiotami zostało wciśnięte w większości rozdziałów. Z drugiej strony mamy jednorazowe perełki, jak łapanie piłek z użyciem siatki umieszczonej na głowie.

Na szczęście mamy też perełki takie jak ochrona rodziny kotów przed ruchem ulicznym

What the Bat jest też produkcją jednorazową. Gra nie posiada trybu wieloosobowego, a ukończone zadania nie zachęcają do ponownego ukończenia. Mam nadzieję, że twórcy dotrzymają słowa i nie porzucą swojego dzieła, a udostępniony zestaw poziomów jest wyłącznie początkiem długiego wsparcia produkcji. Chętnie powrócę do gry przy okazji aktualizacji z nowymi wyzwaniami.

Pod kątem graficznym What the Bat nie różni się w żaden sposób od swojego poprzednika. Gra oferuje kolorowe, kreskówkowe modele obiektów. Na szczęście stylistyka, która pasowała do handheldów sprawdza się podczas zabawy w rozszerzonej rzeczywistości. Uwagę mam do postaci słonia towarzyszącego nam w zmaganiach. Pojawiając się przed moją twarzą, po załadowaniu poziomu, niejednokrotnie gwałtownie podniósł mi poziom adrenalny. Niby komedia, a czasem przestraszyłem się bardziej niż przy niejednym horrorze.

What the Bat z pewnością spodoba się fanom golfowego poprzednika. Absurdalny humor widoczny w zadaniach świetnie przetrwał przenosiny do świata VR. Różnorodność i krótki czas wyzwań powoduje, że zatracamy się w kreskówkowym świecie, kończąc poziom za poziomem. Szkoda jedynie, że po zakończeniu przygody nie bardzo jest do czego wracać. Mam nadzieję, że to nie jest ostatnie słowo powiedziane przez twórców, a lista poziomów szybko ulegnie wzbogaceniu (co pod koniec produkcji zostaje zapowiedziane).

Ocena: 7/10

Plusy:
+ Charakterystyczny humor znany z What the Golf
+ Różnorodność oferowanych zadań
+ Szybka realizacja kolejnych wyzwań powoduje symptom „jeszcze jednej misji”
Minusy:
- Recykling niektórych mechanik i niewystarczające wykorzystanie innych
- Brak dodatkowych trybów gry, przez co produkcja do czasu aktualizacji jest jednorazowa

Platforma: PCVR, Meta Quest - Premiera: 17 listopada 2022 - Wersja językowa: angielska - Rodzaj: zręcznościowa, komedia - Dystrybucja: cyfrowa - Producent: Triband - Wydawca: Triband - Testowano na: Meta Quest 2 (wcześniej Oculus)

Dowiedz się więcej na temat recenzji, zapoznając się z polityką recenzowania gier.

O autorze
Awatar Tomasz Rosłon

Tomasz Rosłon

Felietonista / Recenzent

Z grami wideo związany od ponad dwóch dekad. Marzy o zebraniu kolekcji starszych konsol i gier z dzieciństwa. Gustuje w dobrej książce.

Komentarze