Jeśli klikniesz link i dokonasz zakupu, możemy otrzymać małą prowizję. Zobacz politykę redakcyjną.

"Uwielbiam gry wyścigowe, bo nie mieszkam przy autobahnie" - Troy Baker o pracy nad DIRT 5

Joel z The Last of Us jako mistrz kierownicy.

Gry wyścigowe na pewno nie są tym, co kojarzymy z dużym naciskiem na narrację i popularnymi aktorami użyczającymi głosów. Tymczasem studio Codemasters postanowiło pójść pod prąd i wprowadzić do trybu kariery w DIRT 5 sporo charakteru - między innymi za sprawą Troya Bakera, z którym mogliśmy niedawno porozmawiać.

Aktor dubbingowy znany chociażby z roli Joela z The Last of Us wciela się w nowej, wyścigowej produkcji w mentora naszej postaci, który prowadzi nas przez wszystkie szczeble kariery.


Eurogamer.pl: DIRT 5 nie jest typową grą, w której odbiorcy oczekiwaliby profesjonalnych, znanych aktorów podkładających głosy pod konkretnych, wyraźnie nakreślonych bohaterów. Miałeś w związku z tym jakieś wątpliwości dotyczące prac nad tym projektem? Co sprawiło, że zdecydowałeś się wcielić w Alexa?

Troy Baker: Tak, miałem wątpliwości, ale bardziej w stosunku do samego siebie i zabrania się za coś nowego, nieco innego niż zwykle. Ale to jest właśnie piękne we współpracy z ludźmi, którzy znają się na rzeczy - powiedzieli mi po prostu „Słuchaj, zaufaj nam i zobaczysz, że wszystko pójdzie gładko”. No i faktycznie tak było.

Zawsze pomaga znajomość serii, choć nieraz wiąże się to z zaskoczeniem. Znam serię DIRT, ale nie spodziewałem się, że kiedyś położy taki nacisk na narrację. To trochę jak z BioShock Infinite, kiedy podczas pierwszego spotkania z Kenem Levinem zdziwiłem się, że moja postać - Booker - to główny bohater. „Przecież BioShock nie może mieć protagonisty z głosem”, pomyślałem na początku. Lubię jednak być częścią takich eksperymentów, kiedy twórcy próbują czegoś nowego.

Wydaje mi się, że twórcy z Codemasters powiedzieli sobie po prostu: „Wiemy, jak działają gry wyścigowe, ale chcemy zrobić tym razem coś innego”. Myślę, że dodanie fabuły - nawet w formie rozmów i dialogów - pomaga zwiększyć immersję. Wszystko ma nieco większy sens. Dowiesz się na przykład, dlaczego musisz wygrać ten czy tamten konkretny wyścig i kogo musisz pokonać.

Ogólnie rzecz biorąc, ten projekt miał wszystkie przesłanki przemawiające za tym, żebym się nim zainteresował - to coś oryginalnego, to coś interesującego i wiąże się z tym nowe wyzwanie.

Troy Baker (po lewej) współpracował z Nolanem Northem choćby w Uncharted 4

AJ nie występuje w grze w scenkach, nie wchodzimy z nim w interakcje, ale mimo to mocno czujemy jego obecność i charakter. Co sprawiło, że udało się osiągnąć taki efekt?

Żeby wprowadzić postać, która ma być czyimś mentorem, trzeba odpowiedzieć na pytanie: „Dlaczego ten koleś ma mi mówić, co mam robić?”. Właśnie tego dowiadujemy się w trakcie rozwoju historii i wszystko jest naprawdę świetnie nakreślone. Rozumiesz tę postać, mimo że nawet nie widzisz jej tak, jak postaci w innych grach.

W grze nie ma cut-scenek, ale na ekranie dzieje się wystarczająco dużo, więc nie wydaje mi się, żeby były one potrzebne. Co za dużo, to niezdrowo.

W jednym z oficjalnych materiałów promujących grę wspominasz, że twórcy przygotowali dla aktorów naprawdę obszerne zestawy dokumentów z historią postaci. Możesz powiedzieć coś więcej na ten temat?

To było naprawdę duże zaskoczenie, bo w praktyce dostałem książkę z biografią. Było tam mnóstwo informacji, ale oczywiście nie będę wdawał się w szczegóły. Najważniejsze dla mnie było to, że otrzymałem tyle wskazówek odnośnie tego, jak grać.

Jeśli znam charakter i przeszłość postaci, to o wiele wygodniej oddać jej charakter czy nawet zmieniać wypowiedzi, zrobić coś nieco inaczej. Twórcy z Codemasters dali mi sporo swobody, jednocześnie pilnując, żeby AJ pozostał AJ-em. Pracowało się nad tym świetnie.

Czy sam jesteś fanem gier wyścigowych?

Tak. Zaczęło się od Pole Position na automatach. Było też Spy Hunter - miałeś kierownicę i pedał gazu. No i siedziało się w tym wielkim automacie. Nie zawsze było mnie stać jako dziecko, by zagrać, ale uwielbiałem właśnie takie doświadczenia. Byłeś otoczony doznaniami z każdej strony, żebyś poczuł się, jak w aucie. Kiedy później używałem zwykłych akcesoriów do konsol, kierownicy przyczepianej do biurka i tak dalej - to już nie było to samo.

Uwielbiam gry wyścigowe, bo nie mieszkam przy autobahnie. Nie możemy jeździć tak szybko, jak byśmy chcieli. To mnie przyciąga do tego gatunku. Poza tym, szczególnie w okresie startu nowej generacji, gry tego typu zawsze pchają do przodu możliwości technologiczne, co widać też w DIRT 5. Efekty pogodowe i auta w tej grze mnie zachwyciły od pierwszego spojrzenia.

Jak wygląda praca aktora dubbingowego w tych pandemicznych czasach? Zbudowałeś sobie w domu studio nagraniowe, jak niektórzy koledzy z branży?

Na pewno jest inaczej. Z drugiej strony, w przypadku studiów z Europy często korzystam ze Skype'a czy Zooma, żeby rozmawiać z twórcami czy uczestniczyć w spotkaniach. Nie jest też niezwykłe przygotowywanie nagrań na przesłuchania czy do reklam w domowych warunkach. Jednak na pewno uwielbiam nagrywanie w profesjonalnym studiu.

Możliwość wyjścia z budki do lobby po kawę, porozmawiania z ludźmi pracującymi na miejscu, producentami, czy też oczywiście granie na scenie w studiu motion capture. Za tym wszystkim na pewno tęsknię.

Co jednak jest ciekawe w obecnej sytuacji, to dostrzeganie, jak bardzo branża gier jest przygotowana w porównaniu do innych. Wszyscy długo szukali rozwiązań, a każde studio, z którym pracowałem od wiosny, od razu miało wszystko przygotowane, jakby patrzyli na pandemię jak na zbiór bugów, które trzeba wyeliminować.

Alex „AJ” Janicek to gwiazda sportów motorowych i mentor naszej postaci w DIRT 5

Nauczyłeś się czegoś nowego o wyścigach i samochodach podczas prac nad grą?

Jeszcze jak! Naprawdę byłem zaskoczony, ile informacji przekazali mi twórcy. Dali mi listę filmów wyjaśniających różne rodzaje nawet najbardziej niszowych konkurencji i zawodów. Dowiedziałem się wielu nowych rzeczy.

Uwielbiam prowadzić, uważam się, że tak nieskromnie powiem, za dobrego kierowcę. Do dziś pamiętam pierwsze przejażdżki. Gry zawsze dają jednak szansę spróbowania czegoś nowego i pozwalają poczuć się, jak absolutny mistrz.

Mogłeś kolejny raz współpracować z Nolanem Northem - jak to jest nagrywać wspólnie, gdy już dobrze się kogoś zna?

Jest łatwiej i przyjemniej. Możemy sobie pozwolić na sporo improwizacji, tym bardziej że twórcy z Codemasters dali nam dużo swobody - i myślę, że wyszło świetnie. Postać Nolana, Bruno, jest przeciwieństwem Alexa. Mają zupełnie inne podejście do wyścigów, jeden bardziej poetyckie i podniosłe, a drugi praktyczne i przyziemne. Świetnie się uzupełniają, choć w praktyce są rywalami.

Nagrywaliśmy wspólnie, w tym samym czasie, więc możliwość interakcji na żywo czy nawet przerywania sobie nawzajem, pozwoliła stworzyć wrażenie realnej konwersacji. Wydało mi się to naprawdę świetne i autentyczne.

Komentarze