Jeśli klikniesz link i dokonasz zakupu, możemy otrzymać małą prowizję. Zobacz politykę redakcyjną.

„Somebody” to być może najgorszy serial Netflixa w tym roku

Mocna koncepcja, złe wykonanie.

Kolejny serial Netflixa z Korei Południowej. „Somebody” w trailerach i opisach był przedstawiany jako thriller o zabójcy-psychopacie i niebezpieczeństwach płynących z używania aplikacji randkowych. Efekt i wykonanie serialu jest jednak gorzej niż rozczarowujące.

Fabuła prezentuje losy Kim Sum (Kang Hae-Lim), twórczyni programu o nazwie Somebody, który stał się niezwykle popularną aplikacją randkową. Bohaterka ma problem z nawiązaniem kontaktów międzyludzkich, a swoistym remedium jest system podobny do Tindera.

Aplikacja opiera się na sztucznej inteligencji, która bada preferencje użytkowników, ich cechy charakteru i dzięki temu dopasowuje do innych osób. Somebody okazuje się wielkim sukcesem i z biednej programistki, Kim Sum staje się jedną z ważniejszych postaci w koreańskim przemyśle technologicznym.

Główna bohaterka cierpi na zespół Aspergera, a aplikacja ma jej pomóc przełamać bariery komunikacyjne

Nasza bohaterka nie jest całkowicie sama, bo przyjaźni się z dwoma koleżankami: uzdrowicielką Mok-Won i Yeong Gi-Eun, która jest detektywem. Dzięki aplikacji Kim Sum poznaje tajemniczego mężczyznę o imieniu Seong Yun-O. Już od samego początku możemy zauważyć, że jest to postać zarówno czarująca, jak i niebezpieczna. Mimo to, Kim Sum postanawia nawiązać z nim bliższą relację opartą na niezdrowych zasadach.

W międzyczasie dochodzi do morderstwa. Okazuje się, że ofiara kontaktowała się przez aplikację naszej głównej bohaterki, co automatycznie wciąga ją do całego dochodzenia. Sprawa coraz bardziej się komplikuje, a Kim Sum przechodzi wyraźną metamorfozę.

Pomysł na scenariusz tego serialu jest bardzo oryginalny. Myślę, że zwłaszcza dziś, gdy mamy do czynienia z nowymi aplikacjami i innowacjami technologicznymi, ciekawe byłoby przedstawienie angażującej historii o zagrożeniach płynących z sieci. Świetnie opracowali to twórcy „Czarnego lustra”, w którym była mowa o podobnych problemach. Niestety, serial „Somebody” w ogóle nie wykorzystał swojego potencjału.

Przede wszystkim serial jest niezwykle zawikłany, niejasny i trudny do przebrnięcia. Twórcy nie budują odpowiedniego napięcia i mam wrażenie, że gdy już starają się to robić, całkowicie im się to nie udaje. Na przykład postać głównego antagonisty, czyli niebezpiecznego psychopaty Seong Yun-O, w ogóle nie budzi we mnie poczucia zagrożenia. Sceny z jego udziałem są niekiedy śmieszne. Także intryga krążąca wokół motywu zabójstwa nie trzyma w napięciu.

Seong Yun-O jest postacią przerysowaną

Kolejna sprawa dotyczy bohaterów tego serialu. Nie mogę wymienić ani jednej postaci, której autentycznie mógłbym kibicować, z którą mógłbym się przynajmniej w najmniejszym stopniu utożsamić. To nie kwestia doboru aktorów, ale fatalnego scenariusza, momentami dziurawego i bez wątpienia wymagającego odpowiedniego dopracowania.

Niektóre wątki zostały niedostatecznie wyeksploatowane. Na przykład sam temat aplikacji randkowych i rozwoju technologicznego, wkraczającego w każdy aspekt życia współczesnego człowieka. Został on tylko zasygnalizowany na początku, a od czasu do czasu aplikacja powraca jako źródło nieszczęść bohaterów – poza tym nie znamy jej wpływu na społeczeństwo, nie wiemy jakie szkody spowodowała u pozostałych użytkowników. To wszystko zostaje odsunięte na bok i uważam, że jest to jedna z wielu wad tego serialu.

Rozmowy Kim Sum z jej przyjaciółkami to najnudniejsze momenty serialu

„Somebody” epatuje erotyzmem, ale czasami sceny seksu przechodzą w groteskę. Są niepotrzebnie wydłużone, co sprawiło, że oglądając momenty z udziałem Kim Sum i Seong Yun-O, czułem znużenie, a nawet zażenowanie. Pomiędzy tymi postaciami powinna zaistnieć dynamiczna relacja, oparta na psychopatycznych zapędach obu bohaterów, a momentami przypominają zwyczajną telenowelę.

Nic nie wskazywało, że serial „Somebody” będzie podobnym hitem jak zeszłoroczny „Squid Game”, który również powstał w Korei Południowej. Mimo to sądziłem, że zobaczymy solidny thriller o zabójcy-psychopacie, ale nie otrzymałem rozrywki nawet na najniższym poziomie. Na tę produkcję nie warto marnować swojego czasu i należy ją omijać szerokim łukiem. Obecnie na platformach streamingowych, a zwłaszcza na samym Netflixie, znajdziemy wiele ciekawszych propozycji, na które można zwrócić uwagę. Zdecydowanie odradzam oglądanie serialu „Somebody” - w to miejsce lepiej sięgnąć po recenzowany „1899” czy „Osobliwość”.

Ocena: 3/10

Premiera w Polsce: 18 listopada 2022 - Gdzie obejrzeć: Netflix - Rodzaj: thriller - Reżyseria: Jung Ji-Woo - Scenariusz: Han Ji-Wan - Występują: Kim Young-Kwang, Kang Hae-Lim, Kim Yong-Ji, Kim Soo-Yeon

Dowiedz się więcej na temat recenzji, zapoznając się z polityką recenzowania gier.

O autorze
Awatar Krzysztof Prabucki

Krzysztof Prabucki

Felietonista / Recenzent

Felietonista w dziale filmowym Eurogamera. Przygodę z mediami rozpoczynał od działalności w gazecie lokalnej. Miłośnik piłki nożnej i lekkoatletyki.

Komentarze