Jeśli klikniesz link i dokonasz zakupu, możemy otrzymać małą prowizję. Zobacz politykę redakcyjną.

Redakcyjne środy: Najciekawszy czarny charakter w grze wideo

Bardzo zły, bardzo brzydki.

Zły i bardzo brzydki - jaki powinien być czarny charakter w grze wideo? Od początku pałający nienawiścią morderca, a może inteligentny przystojniak, który pod miłym uśmieszkiem skrywa bezwzględność i chęć zabijania?

Jeden temat kontra redakcja i czytelnicy. W poprzednim tygodniu wspólnie rozmawialiśmy o scenie, która wycisnęła łzę z oka. Wzruszających momentów nie brakowało.

Zapraszamy do wspólnej dyskusji. Jeśli macie jakieś pomysły na „redakcyjną środę”, zachęcamy do podzielenia się propozycjami!

W niniejszym odcinku mogą pojawić się spoilery - ostrzeżenia zostały umieszczone przy odpowiednich wpisach. Przypominamy, że żaden autor nie wie, co napisze druga osoba.

Zaczynamy!

*

Jako telepata i telekinetyk, cały czas nas straszył i prowokował. Już przy pierwszym spotkaniu w Shadow Moses mogliśmy zauważyć, że Mantis nie preferuje brutalnej walki fizycznej, a woli manipulację i działanie na psychikę przeciwnika. Zamiast po prostu nas utłuc, on wybrał zupełnie inną drogę - kontrolował Meryl, by to ona stanowiła dla nas zagrożenie, co w efekcie miało zmusić nas do skrzywdzenia jej w samoobronie.

Po Meryl, Psycho Mantis zabrał się za telekinezę i rzucanie przedmiotami na odległość oraz „wchodzenie w naszą głowę”. Przewidywał każdy krok Solid Snake'a, głośno komentował inne gry Konami, znajdując ich zapisy na karcie pamięci, a nawet imitował zawieszenie się konsoli.

Wszystkie te triki świetnie działały na gracza, który miał wrażenie, że Mantis faktycznie bawi się jego głową. Do dziś uważam tego telepatę w masce przeciwgazowej za jedną z najbardziej charakterystycznych i mrocznych postaci serii. Historia jego pochodzenia i te wszystkie sceny, w których uczestniczył, budują w moich wspomnieniach ogromny pomnik podziwu dla Yoji Shinkawy za stworzenie tak wyraźnego przeciwnika.

Wciąż mam tę oryginalną pocztówkę na biurku:

*

Teoretycznie w takiej sytuacji powinniśmy poczuć ulgę, ale w tym przypadku było mi ciągle mało - połączenie charakterystycznych gestów, akcentu i intonacji oraz trudnego do odgadnięcia zachowania powodowało, że chciałem spotykać Vaasa i wpadać w jego pułapki jak najczęściej.

Ponoć sztuką jest gonienie króliczka, a nie jego łapanie, dlaczego więc tak doskonała postać nie pozwoliła nam uganiać się do samego końca Far Cry 3? Chcę specjalnego DLC, w pełni poświęconego Vaasowi!

*

Kiedy poznajemy GLaDOS w pierwszym Portalu, nie do końca wiemy, co o niej myśleć. Nie od razu orientujemy się, że to złośliwa, zakłamana i uwielbiająca manipulować innymi sztuczna inteligencja. Wydaje się nawet, że może nam pomóc.

Nawet później, gdy jesteśmy już świadomi, że mamy do czynienia z potworem, nadal nic nie jest oczywiste i do końca zrozumiałe. GLaDOS jest z jednej strony programem komputerowym, ale z drugiej - została zaprojektowana jako postać naprawdę tragiczna. W drugiej części serii czujemy do niej nawet sympatię, przynajmniej przez pewien czas. Większość graczy nigdy zapewne nie myślała o GLaDOS jak o czarnym charakterze - i to właśnie dlatego jest ona jedną z najciekawszych „osobowości” tego typu.

„I'm going to kill you, and all the cake is gone.”

GLaDOS

*

Mengsk jest piekielnie inteligentny i ambitny. Wierzy we własne siły, umiejętności i przede wszystkim cel, do którego dąży „bez względu na koszty”. Jak niejeden dyktator, zaczyna - zdawałoby się - od słusznej sprawy: walczy o wolność i równość, lecz prawdziwa motywacja jest skryta pod płaszczykiem pięknych słów.

Siła oddziaływania tej postaci w moim przypadku może mieć nieco skomplikowane, może nieco osobiste podłoże - drzewiej chętnie ufałem ludziom, angażowałem się pełnym sercem we wspólne sprawy. Do czasu, aż nie trafiłem na swojego Mengska.

Ten ostatecznie ponosi odpowiednią karę - zabija go nie kto inny, jak sama Kerrigan. W prawdziwym życiu mój Mengsk wciąż żyje, i ma się dobrze - a nawet bardzo dobrze.

Konfederacji już nie ma. Teraz rządzi Mengsk.

*

Choć zaledwie kilka razy spotykamy się z tym dziadem oko w oko, potrafi on wkurzyć jak mało kto. Kiedy już człowiekowi wydaje się, że osiągnął jakiś sukces, Jack pojawia się w okienku komunikatora i ciętym tekstem spłyca nasze osiągi do nicości, lub nawet maluje nas jako złego. Czasami udaje mu się to na tyle dobrze, że ma się autentyczne poczucie winy.

Ale tylko do momentu, gdy nie spuentuje swojej wypowiedzi prześmiewczym żartem. Zupełnie, jakby czytał mi w myślach. Dlatego nie mogłem się doczekać, żeby wpakować mu nie jedną, nie dwie, lecz kilkaset kulek w tą jego przystojną łepetynę!

Nie sposób jednak go nienawidzić cały czas. Jego wypowiedzi są niemal zawsze przezabawne i na kolejną czeka się z niecierpliwością. To miłośnik koni, szczególne rasy diamentowej, oraz wzorowy wnuczek, który swoją babcię kocha na zabój. Serio! No i uczciwy biznesmen, który gdy zleca nam misję, to płaci. Nawet, gdy ta misją jest samobójstwo. Oczywiście i tak wyśmieje Cię na końcu

*

Ten nietuzinkowy kowboj, który samym wyglądem mógłby przestraszyć Śmierć, nie jest typową nikczemną personą. Techland stworzył skomplikowaną i kipiącą emocjami postać, często porywczą i sięgającą po broń. Z jednej strony Ray jest zdolny oddać życie za swoich dwóch braci, a z drugiej bez mrugnięcia okiem zabija nieuzbrojone ofiary.

Fabuła w Więzach Krwi prowadzi jednak do finału, w którym Ray występuje przeciwko dwóm braciom, mierząc do nich z pistoletu. Kiedy najmłodszy z nich, William, sięga za pazuchę, Ray oddaje strzał. Po chwili okazuje się, że martwy już chłopak nie chciał wyciągnąć broni, tylko Biblię.

I chociaż w późniejszym etapie życia Ray znacznie się odmienił, to w momencie zabójstwa brata mimowolnie stał się bezlitosnym, czarnym charakterem. W mojej opinii bardziej przekonywującym nawet od legendy westernów - samego Lee Van Cleefa.

*

Należy Valve pochwalić za projekt postaci. Może i robot nie pochodzi koniecznie z Wielkiej Brytanii, ale fantastycznie podłożony przez Stephena Merchanta głos to jedna z rzeczy kluczowych, definiujących charakterystykę tej postaci.

Wheatley nie jest na pewno standardowym czarnym charakterem, może poza wspomnianym brytyjskim akcentem, który jednak świetnie komponuje się z całym konceptem postaci. Kto by pomyślał, że zabawny robocik, który często potrzebuje naszej pomocy, wkrótce zastąpi GLaDOS w roli głównego przeciwnika?

Ale jest i drugie dno. Mimo ciągłego spiskowania przeciwko bohaterce, trudno nie czuć sympatii do Wheatley'a, do samego końca. Biedny robot spędził lata w samotności, zwiedzając pozostałości laboratoriów Aperture. Nic więc dziwnego, że samotność i nagłe pozyskanie władzy zamieniło go w morderczego psychopatę. A na końcu wysyłamy go w nie mniej samotny i smutny kosmos. Biedny Wheatley.

*

Facet intrygował mnie od samego początku. Z jednej strony przywrócił - mówiąc w dużym uproszczeniu - Sheparda do życia i przedstawia się jako siła mogąca przeciwstawić się Żniwiarzom. Z drugiej strony, jego pęd do władzy oraz naciski na podejmowane przez głównego bohatera decyzje, często jednoznacznie złe moralnie, budziły kontrowersje i pozwalały zastanowić się nad jego rzeczywistymi intencjami.

*

A Ty? Jaki jest - Twoim zdaniem - najciekawszy charakter w grze wideo?

O autorze

Awatar Redakcja

Redakcja

Eurogamer.pl

Bardzo lubimy pracę zespołową.

Komentarze