Jeśli klikniesz link i dokonasz zakupu, możemy otrzymać małą prowizję. Zobacz politykę redakcyjną.

Recenzja Steelrising. Soulslike w wersji light

W czasach rewolucji francuskiej.
Studio Spiders wykonało kolejny, duży krok w produkcji swoich gier, tworząć soulslike'a w wydaniu light, z maszynami i rewolucją francuską w tle.

Pierwsze wrażenia bywają złudne. Charakterystyczne składniki gatunku soulslike są tak mocno zarysowane w Steelrising, że - na pierwszy rzut oka - byłem pewien, że mamy do czynienia z typowym przedstawicielem tego rodzaju gier. System walki, utrata dusz po śmierci, a także odradzanie się wrogów po tym, gdy skorzystamy z odpowiednika ognisk. Prawie jak w Darks Souls czy w Elden Ring.

Diabeł tkwi jednak w szczegółach. Okazało się, że rozgrywka nie jest tak wymagająca jak w innych tego typu produkcjach, a bossowie nie sprawili mi większych problemów. Przez całą grę zginąłem kilkukrotnie, walcząc z potężnymi przeciwnikami – i to tak naprawdę z racji tego, że nie uważałem, a nie dlatego, że źle przygotowałem się do walki czy zastosowałem błędną taktykę. Wystarczy poznać słabość tytana i spamować go atakami od jednego z trzech żywiołów, by go powalić.

Jakby tego było mało, możemy dopasować poziom trudności do własnych preferencji, dzięki trybowi wspomagania, obniżając zadawane przez wrogów obrażenia. Możemy nawet ustawić opcję, że nie stracimy doświadczenia po śmierci.

W rzeczywistości więc otrzymujemy soulslike’a w wydaniu light, a w zasadzie jest to RPG akcji z elementami tego gatunku. To z pewnością celowy zabieg twórców, którzy chcą zachęcić jak największą liczbę graczy, by spróbowali swoich sił w Steelrising. Hardcorowi fani soulslike’ów nie znajdą tutaj wyzwania, ale nadal mogą dobrze się bawić, przemierzając Paryż w poszukiwaniu łupów, odkrywając nowe skróty i pokonując kolejne zastępy mechanicznej armii króla Francuzów.

Tym bardziej że bodaj największą zaletą gry jest eksploracja i projekt lokacji. Zwiedzamy królewskie pałace i ogrody, przedzieramy się przez kanały miejskie, dzielnice biedoty i przez ścisłą zabudowę Paryża. W trakcie rozgrywki otrzymujemy nowe narzędzia, dzięki którym możemy przedostawać się do miejsc wcześniej niedostępnych, a powrót do odwiedzonych lokacji nie był dla mnie przykrym obowiązkiem. Wręcz przeciwnie - w końcu mogłem odblokować skróty i zebrać wszystkie skarby.

Wątek fabularny, w początkowych etapach, nie należy do najmocniejszych stron gry. Rozkręca się powoli. Główna bohaterka - Aegis - jest mechanicznym tworem. Otrzymuje zadanie od królowej, Marii Antoniny, by powstrzymać szaleństwa swojego małżonka, Ludwika XVI. Król bowiem wysłał na ulice automaty, które tłumią bunt w stolicy Francji. W następstwie tego przedzieramy się od punktu do punktu, poszukując sojuszników, którzy pomogą nam w głównej misji.

Aegis wiodąca lud na barykady. Twórcy w ciekawy sposób wpletli motyw Wielkiej Rewolucji Francuskiej do swojej gry.

Gdy w końcu uratujemy kilka postaci, fabuła odkrywa przed nami nowe wątki i w końcu nabiera rumieńców, aż do finału. Razem ze słynnymi personami znanami z kart historii, jak La Fayette czy Robespierre, planujemy kolejne ruchy. Twórcy sprawnie więc wkomponowali wątek mechanicznej armii, która jest naszym głównym przeciwnikiem w grze, w wydarzenia, które miały miejsce podczas rewolucji francuskiej.

Starcia z automatami opierają się na słabych, mocnych i ładowanych atakach, a także na umiejętnościach specjalnych przypisanych do broni. Cechą wyróżniającą system walki jest przegrzewanie się naszej postaci. Gdy Aegis wykona zbyt wiele ruchów, możemy albo wycofać się, by zregenerować poziom wytrzymałości, albo wykonać, w odpowiednim momencie, chłodzenie, dzięki czemu przywrócimy zielony pasek.

W defensywie musimy polegać przede wszystkim na unikach. Blokować możemy tylko wówczas, jeśli nasza broń posiada tego typu zdolność, nazywaną w grze manewrem specjalnym.

Twórcy nie dopracowali drugiej części gry. Częściej zdarzają się błędy, a wyzwanie nie stanowi większego problemu. Byłem zdziwiony, kiedy, mniej więcej, w połowie zabawy wymaksowałem swoją ulubioną broń i zorientowałem się, że kolejne poziomy doświadczenia wpływają w nieznacznym stopniu na rozwój postaci.

Mimo tych mankamentów, spędziłem z grą przyjemne 22 godziny, docierając do zakończenia i wykonując wszystkie zadania poboczne. Choć trzeba zaznaczyć, że dla większości graczy będzie to jednorazowe doświadczenie.

Miło jednak widzieć rozwój studia Spiders, odpowiedzialnego za Steelrising, w wielu aspektach. Animacje, na przykład, są o niebo lepsze niż w ich poprzednich produkcjach. Reasumując, otrzymujemy więc porządnie wykonaną grę akcji, w której świetnie wykorzystano epokowe wydarzenie w historii świata.

Platforma: PS5, Xbox Series X/S, PC - Premiera: 8 września 2022 - Wersja językowa: polska (napisy) - Rodzaj: RPG akcji z elementami soulslike - Dystrybucja: cyfrowa, pudełkowa - Cena: 180 - 260 zł - Producent: Spiders - Wydawca PL: Nacon

Recenzja Steelrising została przygotowana na podstawie egzemplarza dostarczonego nieodpłatnie przez wydawcę.

Dowiedz się więcej na temat recenzji, zapoznając się z polityką recenzowania gier.

O autorze

Awatar Marcin Dolata

Marcin Dolata

Senior Guide Writer

Marcin zajmuje się w Eurogamer.pl tworzeniem poradników. Pierwsze gry uruchamiał spod DOS-a na monochromatycznym monitorze. Świetnie bawi się grając zarówno na PC, jak i konsoli.

Komentarze