Jeśli klikniesz link i dokonasz zakupu, możemy otrzymać małą prowizję. Zobacz politykę redakcyjną.

Recenzja „Predator: Prey”. Niezłe widowisko dla fanów Predatora

Dostępny w Disney+.

Najnowszy film Dana Trachtenberga nawiązujący do serii o legendarnym obcym doczekał się kontynuacji i zbiera pozytywne recenzje. Tym razem wątek walki ludzi z przybyszem z kosmosu został osadzony w barwnej i oryginalnej scenerii.

„Predator: Prey”, czyli prequel filmu z 1987 z Arnoldem Schwarzeneggerem w roli głównej, pojawił się na platformie Disney+, która była jednocześnie odpowiedzialna za cały projekt. Akcja została osadzona w osiemnastym wieku, a dokładnie w 1719 roku na Wielkich Równinach, czyli obszarze wówczas zamieszkałym przez plemię Komanczów. Główną bohaterką jest Naru (Amber Midthunder, znana chociażby z „Aż do piekła”), jedna z najmłodszych kobiet w swoim plemieniu, która pełni funkcje opiekuńcze w wiosce.

Choć kobiety u Komanczów nie były przygotowywane na wojowniczki, lecz zajmowały się gromadzeniem zasobów i zbieraniem ziół, marzeniem Naru jest jednak sprawdzenie swoich umiejętności w boju. Podejmuje więc rytualną próbę zapolowania na zwierza, który jednocześnie poluje na łowcę. Naru doskonale włada łukiem i toporkiem, krocząc wraz ze swym wiernym psim kompanem przez pobliskie lasy w poszukiwaniu zwierza.

Obiektem zazdrości jest też bojowa dyspozycja brata Naru - Taabe (Dakota Beavers) - który w plemieniu uznawany za najlepszego myśliwego. W pierwszych scenach filmu ambitna dziewczyna mierzy się z panterą, lecz jej zmagania kończą się fiaskiem. W międzyczasie Naru zauważa dziwny obiekt na niebie, którym jest statek obcych – później jako jedyna z całego plemienia dostrzega ślady przybysza z kosmosu i próbuje ostrzec przed nim swoich krajan. Dalsza część filmu koncentrują się już na ukazaniu walki pomiędzy reprezentantami gatunku ludzkiego z siłami obcej cywilizacji. I choć film rozpoczyna się spokojnie, zyskuje na dynamice, gdy dochodzi do starcia. Sceny walki są niezwykle widowiskowe i zaskakują różnorodnością i dobrym tempem.

Zatrzymajmy się jeszcze na moment przy Predatorze, który został tu przedstawiony w bardzo podobny sposób do jego pierwotnej wersji, czyli łowcy atakującego z ukrycia, posiadającego niebywałe zdolności bojowe, zaawansowaną technologię służącą do skutecznego unicestwiania swoich ofiar. Potyczki Predatora z ludźmi są krwawe, ukazujące zarazem jego potęgę. Film Trachtenberga nawiązuje też do pierwszych filmów z serii, w których najbardziej wyeksponowana była postać człowieka skazanego na porażkę w obliczu siły całkowicie obcej i niemalże niemożliwej do zwalczenia.

Łowca z kosmosu znó staje do walki z mieszkańcami Ziemi

Ważny jest także kontekst spoza tego filmu, gdyż historia przedstawiona w „Predator: Prey” pomija aspekt dziejącej się nieco później wojny secesyjnej, w których pierwotnie miała rozgrywać się akcja. Historia białego człowieka została tu jedynie fragmentarycznie zarysowana, a on sam stanowi wyraźną mniejszość. Przewija się wątek osadników francuskich i holenderskich, ale oprócz jednej postaci, która nawiązuje kontakt z Naru, są oni jedynie mięsem armatnim i łatwą do ominięcia przeszkodą dla przybysza z kosmosu. W centrum jest plemię rdzennych Amerykanów, stawiających skuteczny opór najeźdźcy z kosmosu.

- To miała być historia o przetrwaniu, ale niepozbawiona emocji - mówił w jednym z wywiadów Dan Trachtenberg. - Do tego w centrum chcieliśmy postawić nieoczywistego bohatera, który pozornie stoi na przegranej pozycji. Uznałem, że bardzo rzadko najważniejszym bohaterem zostaje rdzenny Amerykanin, a już na pewno nie daje mu się głównej roli w filmie dziejącym się w przeszłości. Chciałem sięgnąć głębiej, niż zazwyczaj to robimy.

Film zgrabnie nawiązuje do oryginału i choć jest przewidywalny, to naprawdę niezłe widowisko dla fanów Predatora

Ciekawostką jest tutaj fakt, że aktorka wcielająca się w rolę Naru sama wywodzi się z plemienia Siuksów i należy do Fort Peck Sioux Tribe. Poza tym cała obsada zdominowana jest przez rdzennych mieszkańców Ameryki. Występują tu także Dakota Beavers (Tabee), Stormee Kipp (Wasape), Michelle Thrush (Aruka) czy Julian Black Antelope (wódz Kehetu). Zdjęcia zostały zrobione na terenie południowej Kanady, które w osiemnastym wieku były obszarem zamieszkałym przez Komanczów i urzekają malowniczym krajobrazami. Muzyka także nawiązuje do tradycyjnych utworów wykonywanych przez to plemię.

Film powstał z myślą o fanach serii, którzy - co może zaskakiwać - z pewnością docenią dzieło Dana Trachtenberga. Fabuła jest prosta, dynamiczna, pozbawiona niepotrzebnych wątków i w pełni skupiona na starciu walecznej Naru i legendarnego wojownika z kosmosu. Mankamentem tej produkcji jest niewątpliwie jej przewidywalność, choć, z drugiej strony, konwencja obrana na początku całej serii taki scenariusz przewiduje i mimo to „Predator: Prey” jest widowiskiem wartym uwagi.

Komentarze