Jeśli klikniesz link i dokonasz zakupu, możemy otrzymać małą prowizję. Zobacz politykę redakcyjną.

Hohokum - Recenzja

Piękny i niedoskonały eksperyment.

Gry wideo to na szczęście nie tylko wysokobudżetowe produkcje, które są silnie zakorzenione w konkretnych gatunkach. To również niewielkie, aczkolwiek interesujące eksperymenty. Takim właśnie projektem jest Hohokum - dobry przykład niezbyt przemyślanej gry, w której oprawa urzeka, a rozgrywka wydaje się przeszkadzać.

Można zaryzykować stwierdzenie, że efekt współpracy brytyjskiego Honeyslug i Sony Santa Monica to interaktywne, dwuwymiarowe dzieło sztuki. Opowiada o podróży przez różne światy przypominającego długą wstążkę stworka, który poszukuje wężopodobnych kolegów.

Przypadkowe sceny

Nie mamy do czynienia z fabułą przedstawioną wprost. Odbiorca musi samodzielnie wszystkiego się domyślać i interpretować wydarzenia na własną rękę. Ostatecznie jednak przesłanie jest bardzo mgliste, a zakończenie nie przynosi oczekiwanej refleksji. Hohokum nie jest bowiem przypowieścią o przyjaźni ani też o samotności czy podróży.

Ponad dwugodzinna przygoda to bardziej zbiór przypadkowych scen, z których każda jest oddzielną mini-historyjką. W jednej lokacji jesteśmy świadkami wesela, w innej obserwujemy ciężko pracującego garncarza, by zaraz przenieść się nad morze i pomóc rybakowi spotkać się z syrenką.

Można odnieść wrażenie, że znajdujemy się w kalejdoskopie. Nie tylko przez zmieniające się motywy i sceny, ale przede wszystkim - dzięki kolorowej oprawie graficznej. Każdy kolejny etap to nowy zestaw idealnie dobranych barw, na które po prostu przyjemnie jest popatrzeć.

Szkoda, że intrygującym założeniom i pięknej otoczce wizualnej nie towarzyszy rozgrywka, która by do tych elementów pasowała. Zasady są proste: gracz zmienia wyłącznie kierunek, w którym podąża wąż. Możemy też przyspieszyć lub zwolnić ruch naszego śliskiego bohatera. To wszystko.

Większość czasu spędzamy na skręcaniu w różne strony, a interakcja z elementami otoczenia odbywa się właściwie automatycznie. Wystarczy przejechać obok jakiegoś obiektu lub postaci - choćby po to, by przenieść coś w inne miejsce.

Piękny eksperyment

Pomysł na rozgrywkę nie jest zły, nieprzemyślane są jednak niektóre wyzwania stawiane przed użytkownikiem. Cel nigdy nie jest przedstawiony wprost, przez co w kilku lokacjach naprawdę trudno się domyślić, co należy robić - szczególnie biorąc pod uwagę abstrakcyjny klimat panujący we wszystkich światach.

Zabawa w Linka - zniszcz wszystkie garnki

Poczucie zagubienia i frustracja pojawiają się dosyć szybko. Przyjemna eksploracja zmienia się w irytujące poszukiwanie konkretnego elementu i latanie z nim po całej planszy w nadziei, że rozwiązanie znajdzie się samo.

Niektóre obszary oferują płynną zabawę i prostą drogę do celu - tych jest jednak najmniej. Potrzeba główkowania i zastanawiania się przez kilka czy kilkanaście minut nad sposobem przejścia etapu zupełnie zaburza poczucie uczestnictwa w specyficznej, magicznej podróży.

Hohokum to piękna, interaktywna animacja, której towarzyszy świetna muzyka. Niestety, rozgrywka - choć początkowo intryguje - zbyt często irytuje i przeszkadza w czerpaniu radości z eksploracji. Mamy do czynienia z eksperymentem godnym uwagi, choć nie do końca udanym.

6 / 10

Dowiedz się więcej na temat recenzji, zapoznając się z polityką recenzowania gier.

Komentarze