Jeśli klikniesz link i dokonasz zakupu, możemy otrzymać małą prowizję. Zobacz politykę redakcyjną.

Gram na komputerze z 2007 roku - w co graliśmy 15 lat temu

Powrót do przeszłości.

Pomimo niezaprzeczalnej wygody cyfrowej dystrybucji gier, wciąż posiadam w komputerze napęd optyczny i sporą kolekcję tytułów na fizycznych nośnikach. Chociaż dzisiaj zbieranie gier w wydaniach „pudełkowych” jest raczej domeną graczy konsolowych i kolekcjonerów, to nierzadko jest jedyną drogą, aby legalnie zagrać w niektóre starsze pozycje, które są z różnych powodów niedostępne na Steamie czy GOGu.

Jest też kwestia kompatybilności. Niektórych tytułów po prostu nie da się uruchomić na współczesnym sprzęcie, bez przepisywania sporej części kodu gry na nowo. Ja jednak programistą nie jestem (a taki projekt jest sporym wyzwaniem nawet dla doświadczonych deweloperów), więc postanowiłem odbudować swój stary komputer z 2007 roku.

Kiedyś ta maszyna wydawała mi się niezwykle potężna, szczególnie porównując ją z ówczesnymi pecetami moich kolegów. Dzisiaj jednak wiem o komputerach nieco więcej i potrafię dokładniej ocenić jej faktyczne możliwości.


Spis treści:


Specyfikacja i montaż

Jako punkt wyjścia wyznaczyłem system operacyjny i jego kompatybilność ze sprzętem. Postawiłem na niesławnego Windowsa Vistę, który z moich doświadczeń idealnie nada się do gier z lat 2000-2010, które planuję zainstalować na tej jednostce.

Tutaj muszę wyjaśnić kluczową kwestię: „czarna legenda” Visty wzięła się z mocno niedopracowanego pierwszego wydania. Instalacja dodatków Service Pack 1 oraz Service Pack 2 eliminuje znaczną większość - o ile nie całość - problemów z systemem.

Specyfikacja komputera prezentuje się następująco:

  • Procesor AMD Phenom X4 9500 2.2 GHz;
  • 2 x 1 GB RAM DDR2 800 MHz;
  • Karta graficzna Nvidia GeForce 8600 GT 1 GB VRAM;
  • Płyta główna ASUS M3A;
  • Dysk Goodram SATA SSD 120 GB;
  • Zasilacz Delta 350W.

Jedynym współczesnym komponentem będzie tu dysk SSD oraz nieco nowsze chłodzenie CPU. Aby zobrazować, jak mocarny był to swego czasu sprzęt, zerknijmy dla porównania na zalecane wymagania kultowego Crysisa z 2007 roku:

  • Intel Core 2 Duo 2.2 GHz;
  • 2 GB RAM;
  • Nvidia GeForce 8800 GTS 512 MB VRAM.

Byłem więc jednym z tych szczęśliwców, którzy byli w stanie uruchomić słynne dzieło studia Crytek bez trzymania gaśnicy w pogotowiu, nawet na mieszance średnich i wysokich detali (przynajmniej w teorii - o tym później).

Na wszystkie części wydałem około 400 zł (pewnie dałoby się taniej, jednak chciałem konfigurację jak najbliższą „oryginałowi”). Dla porównania, w 2007 roku ten zestaw kosztował (jeśli dobrze pamiętam) 1500 zł, czyli ok. 2000 zł z uwzględnieniem inflacji. Dzisiaj może ta kwota nie robi aż takiego wrażenia, ale nie zapominajmy, że ceny komputerów z roku na rok są coraz wyższe.

Z wybranych podzespołów najdroższy był fabrycznie nowy dysk twardy i płyta główna, a najmniej wydałem na obudowę, która kosztowała mnie zaledwie 10 złotych. Nie znam dokładnej marki i modelu, ale świetnie wpisuje się w estetykę tamtych lat.

Komputer w stanie surowym

Pod względem samego montażu, komputery nie zmieniły się zbytnio przez ostatnie dwie dekady. Na poczciwym Asusie znajdziemy wszystkie znajome złącza, takie jak szyna PCI-Express do podłączenia karty graficznej. Komponent wyposażony jest jednak w kilka zabytków, które nie przetrwały próby czasu. Mówię tu o złączu taśmy IDE (ATA) czy gniazdach rozszerzeń PCI.

Zmieniły się natomiast obudowy, a raczej filozofia stojąca za ich projektem. Dzisiaj nawet w najtańszych „skrzynkach” znajdziemy sporo miejsca i otworów do estetycznej i ułatwiającej serwis organizacji kabli. Tutaj niestety nie mamy takich luksusów.

Co więcej, początkowo zamierzałem użyć mojego starego coolera CPU SilentiumPC Fortis 3, jednak to jest konstrukcja typu tower, a wybrana obudowa nie zapewnia żadnego przepływu powietrza od frontu. Ma natomiast dedykowaną perforację na bocznym panelu z podczepionym „tunelem” (dzisiaj takie konstrukcje praktycznie nie występują).

Sięgając po stary sprzęt, warto poświęcić trochę czasu i usunąć spod radiatorów starą, zaschniętą pastę termoprzewodzącą i nałożyć świeży przewodnik ciepła

Z tego powodu użyłem klasycznego „płaskiego” chłodzenia. Do tej roli idealnie nada się współczesna konstrukcja AMD Wraith Prism. Używany egzemplarz kosztuje mniej-więcej tyle samo, co oryginalne fabryczne chłodzenie AMD od procesorów Phenom, a powinien zapewniać lepsze temperatury.

Sam proces składania komputera był niezwykle prosty i zajął mi mniej niż godzinę. Instalacja systemu również przebiegła bez większych problemów, chociaż miałem pewien kłopot ze sterownikami do karty graficznej (dobra rada - czasami starsza wersja sterowników działa najlepiej).


Gramy!

Do testów wybrałem ze swojej kolekcji kilka tytułów, które odpalałem na komputerze ponad dekadę temu. Zacznijmy więc od najmniej wymagającej pozycji, by kolejno przechodzić do coraz mocniejszych gier.

Przy deszczowej pogodzie klatki w Juiced nieco spadają, ale tytuł wciąż pozostaje grywalny

Pierwszą grą, jaką uruchomiłem na identycznej jednostce lata temu był Juiced i nie inaczej było tym razem. Dzieło studia Juice Games utrzymuje przez większość czasu bardzo przyjemny framerate, w okolicach 50 FPS na domyślnych ustawieniach graficznych. Jednak w czasie deszczu pojawiają się spadki w okolice 30 klatek.

UT3 działa w zadowalającej płynności, jednak raczej do zabawy z botami

Unreal Tournament 3 po raz pierwszy zobaczyłem u kolegi z klasy i od razu pożyczyłem od niego pudełko z grą. Zapamiętałem produkcję Epic Games jako świetnie wyglądającą i działającą ultra płynnie. No cóż. W rzeczywistości nie jest tak pięknie, ale jest to pozycja jak najbardziej grywalna, utrzymując ok. 45 klatek na najwyższych detalach z wyłączonymi efektami post-processingu.

Crysis Warhead zdecydowania przekracza możliwości komputera. Ale kiedyś tak grałem

Teraz pojawiają się pierwsze duże zgrzyty. Crysis Warhead kojarzył mi się jako działający nieco ociężale, ale ostatecznie grywalny. Najwidoczniej za młodu miałem dużo więcej samozaparcia niż obecnie. Tytuł na najniższych detalach osiągał bardzo niestabilne 20 klatek. Po zmniejszeniu rozdzielczości, otrzymujemy ok. 30 FPS z mocnymi spadkami przy widowiskowych starciach i lokacjach z rozległym, otwartym terenem.

Kiedyś Bad Company 2 dosłownie wysadził ten komputer (podczas zabawy padł zasilacz). Dzisiaj jestem ostrożniejszy

Ostatnią sprawdzaną grą jest Battlefield Bad Company 2. Tutaj uzyskałem bardzo podobny rezultat, z „filmowym doświadczeniem” 25-30 klatek na najniższych ustawieniach. Obniżenie rozdzielczości nieco pomogło, ale wciąż nie nazwałbym tego przyjemną rozgrywką. A mimo to, półtora dekady temu przeszedłem tak niemal całą grę.


Co poszło nie tak?

Jak wspomniałem wcześniej, dzisiaj mogę spojrzeć na sprzęt z wiedzą, jakiej w podstawówce jeszcze nie posiadałem. Komputer spełnia zalecane wymagania Crysisa, zatem dlaczego gry chodzą tak słabo? Największym problemem konfiguracji jest karta graficzna.

Wówczas tego nie wiedziałem, ale układ GeForce 8600 GT ukazał się w dwóch wersjach: z pamięcią DDR2 oraz GDDR3 i szybszą magistralą danych. Jak możecie się domyślić, ja posiadałem tę gorszą wersję, której nie ratuje nawet 1 GB pamięci VRAM „na pokładzie”.

Po wymianie kłopotliwego GPU, to będzie świetny pecet do starszych tytułów

Oprócz tego, wszystkie inne podzespoły są jak najbardziej w porządku. Ostatecznie jestem bardzo zadowolony z mojego małego projektu. Po wymianie karty graficznej (i zasilacza) na coś mocniejszego (celuję w GeForce 9800 GT lub GeForce GTX 280 OC), będzie to świetny drugi komputer do starszych pozycji, które odmawiają współpracy z moim podstawowym pecetem. No i znowu mogę bez problemu zagrać w ukochanego Juiceda.

O autorze
Awatar Maciej Żbik

Maciej Żbik

Staff Writer

Maciek interesuje się technologią odkąd zepsuł swój pierwszy komputer. Pasjonuje go elektronika z lat 80. i 90. Miłośnik anime i majsterkowicz.

Komentarze